Tak stwierdził Europejski Urząd Patentowy i odrzucił dwa wnioski, w których jako wynalazcę wskazano maszynę o nazwie Dabus. Prawo europejskie wymaga bowiem – jak podkreślono w opublikowanym właśnie uzasadnieniu – aby była nim osoba fizyczna.
Reklama
Pierwszym ze zgłoszonych wynalazków był pojemnik na napoje, zaprojektowany tak, aby można było go łączyć z innymi w jedną większą całość. Drugi stanowiło urządzenie sygnalizujące, wyposażone w migające światło i służące do namierzania celu podczas akcji ratunkowych. Oba zgłoszenia patentowe (EP 18 275 163 i EP 18 275 174) zostały złożone do Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO) jesienią 2018 r. przez zespół naukowców z University of Surrey. We wnioskach jako wynalazca wskazana była sztuczna inteligencja: maszyna o nazwie Dabus.
Natomiast jako wnioskodawca oraz potencjalny właściciel obu patentów podany został właściciel owej sztucznej inteligencji. W grudniu ubiegłego roku Europejski Urząd Patentowy odrzucił oba wnioski, ponieważ uznał, że nie spełniały wymogów dotyczących wynalazczości, w szczególności nie były zgodne z Europejską Konwencją Patentową (EPC). Przy czym zgłaszający może się odwołać od decyzji o odrzuceniu zgłoszeń patentowych w ciągu dwóch miesięcy.

Nazwa rzeczy to nie nazwisko

Dopiero kilka dni temu EPO opublikował uzasadnienie decyzji. Wyjaśnił w nim oraz w wydanym w ślad za nim komunikacie prasowym EPO, że wykładnia ram prawnych europejskiego systemu patentowego prowadzi do wniosku, że wynalazca wskazany w patencie europejskim musi być osobą fizyczną. Jak podkreślił, intencją prawodawców było jasno określone zdefiniowanie pozycji prawnej wynalazcy. Ponadto, zgodnie z Konwencją o udzielaniu patentów europejskich, w zgłoszeniu należy podać nazwisko i pełny adres wynalazcy. Nazwisko pełni funkcję nie tylko identyfikacyjną, a także umożliwia egzekwowanie przysługujących praw i stanowi część „osobowości”. Urząd uznał, iż nazw nadanych rzeczom nie można utożsamiać z nazwiskami osób fizycznych.
Sztuczna inteligencja ze względu na brak zdolności prawnej nie może też korzystać z innych przywilejów, które przysługują wynalazcom. Są to m.in. prawo do bycia wymienionym w zgłoszeniu patentowym, prawo do bycia powiadamianym o przebiegu procedury uzyskania prawa ochronnego, prawo do bycia wymienionym jako wynalazca po opublikowaniu wynalazku w rejestrze czy możliwość przeniesienia prawa własności na następcę prawnego.
Na nic też się zdało oświadczenie zgłaszającego wynalazek, w którym najpierw wskazywał, że nabył on prawo do patentu europejskiego od DABUS na zasadzie stosunku pracy, a następnie w sprostowaniu tego oświadczenia – sprecyzował, iż prawo przysługuje mu na podstawie przeniesienia praw na następcę prawnego. Urząd jednak podkreślił, że maszyna nie może być stroną skutecznie zawartej umowy, nie może posiadać tytułu prawnego do jakichkolwiek dóbr i nie może przenosić żadnych praw.

W krajowych urzędach też bez szans

EPO nie jest jedynym urzędem własności intelektualnej, który odmówił opatentowania wynalazku autorstwa sztucznej inteligencji. Podobne zgłoszenie było również rozpatrywane przez Urząd ds. Własności Intelektualnej Wielkiej Brytanii, który stanął na podobnym jak EPO stanowisku, uznając, iż zgłoszenia wynalazków, pomimo spełnienia wszystkich przesłanek, muszą zostać odrzucone, gdyż wynalazcą może być jedynie istota ludzka, a nie maszyna cyfrowa, która nie mogłaby dokonać aktualizacji dokumentów w urzędzie czy odnowić przyznanego jej patentu na kolejny okres ochronny. Z analogicznym problemem jak w prawie patentowym mamy do czynienia na gruncie prawa autorskiego, które przewiduje, że utwór, aby zostać objętym ochroną prawno autorską, musi być wytworem człowieka.

Kłopoty będą się mnożyć

Sztuczna inteligencja stale się rozwija, potrafi stworzyć nie tylko wynalazek, lecz także utwór muzyczny, plastyczny czy tekstowy (np. scenariusz filmowy). Ochrona dóbr wytwarzanych przez sztuczną inteligencję wydaje się zatem niezbędna. Twórcy sztucznej inteligencji nie będą mieli szans na jakikolwiek zysk, jeśli wytwory sztucznej inteligencji, mające wartość komercyjną, będą powszechnie dostępne dla wszystkich. W konsekwencji potencjalnie zainteresowane przedsiębiorstwa nie będą zainteresowane tworzeniem wynalazków, które mogłyby przynieść wiele korzyści dla ogółu społeczeństwa. Zapewnienie odpowiedniej ochrony i gwarancje uzyskania praw będą zatem zachęcać do innowacji i dalszej pracy nad cyfrowymi maszynami.
Aktualnie obowiązujące w Unii Europejskiej przepisy nie regulują kwestii, komu należy przyznać prawo do dzieł wytworzonych przez sztuczną inteligencję i w jaki sposób objąć je ochroną. Z kolei w USA wynalazcą może być tylko osoba fizyczna (lub osoby w przypadku wynalazków wspólnych), podobnie twórcą dzieła w rozumieniu prawa autorskiego.

Pionierskie pomysły

Wskazuje się jednak kilka możliwości regulacji kwestii własności praw patentowych czy praw autorskich do dóbr powstałych wskutek działania sztucznej inteligencji, z których każda ma swoich zwolenników i przeciwników. Ciekawym rozwiązaniem jest to zastosowane przez Wielką Brytanię w Copyright, Designs and Patents Act z 1988 r. Mianowicie – ochronę praw autorskich do dzieł generowanych przez komputery przyznano temu podmiotowi, który podjął czynności niezbędne do powstania danego utworu.
Ale pojawiają też inne pomysły – aby za twórcę takiego utworu uznać nie tylko producenta, programistę i twórcę sztucznej inteligencji, który miałby status cesjonariusza, lecz również właściciela, który nabędzie taką maszynę cyfrową. W doktrynie postulowane jest również włączenie dóbr wytwarzanych przez sztuczną inteligencję do systemu praw pokrewnych. Jeszcze innym rozważanym rozwiązaniem jest objęcie ochroną, na zasadzie współtwórstwa przy ściśle określonych kryteriach, tylko takich wytworów sztucznej inteligencji, w których czynne wytworzenie zaangażowany byłby człowiek.

Konieczne zmiany legislacyjne

Jedno jest pewne: postęp technologiczny, którego jesteśmy świadkami, niejako wymusza konieczność ustanowienia przepisów prawnych regulujących kwestie związane z dobrami wytwarzanymi przez sztuczną inteligencję. Prawo musi sprostać rosnącym wyzwaniom w tym zakresie i objąć swoim zasięgiem również potencjalne problemy, jakie w przyszłości mogą się pojawiać w związku z rozwojem sztucznej inteligencji.
Tymczasem obecnie zarówno w polskim prawie, jak i na poziomie UE brak jest odpowiednich regulacji w tej materii. Pierwsze próby zostały już podjęte przez Unię Europejską. Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego wydała Komisji Europejskiej zalecenie opracowania kryteriów ochrony „własnej twórczości intelektualnej” komputerów i robotów. W Polsce także poczyniono pierwsze kroki w celu uregulowania sztucznej inteligencji w systemie prawnym, o czym świadczy projekt Polityki Rozwoju Sztucznej Inteligencji w Polsce na lata 2019–2027, w stosunku do której niedawno zakończyły się konsultacje społeczne.
Coraz powszechniejszy element codzienności
Czym właściwie jest sztuczna inteligencja? Najogólniej rzecz ujmując, to cyfrowa maszyna, która została wyposażona w mechanizmy umożliwiające jej zapamiętywanie informacji i wykorzystywanie źródeł zewnętrznych do uczenia się oraz autokorekty. Systemy, na których oparta jest sztuczna inteligencja, mają za zadanie odtworzyć inteligencję ludzką, w szczególności nabyć umiejętność rozumowania i postrzegania. Swoje zastosowanie znajduje coraz częściej w przemyśle i usługach, m.in. w branży medycznej, IT, sektorze produkcyjnym czy handlu detalicznym.