Czwartkowa uchwała, która miała odpowiedzieć na pytanie, czy sędziowie wybrani przez nową KRS mogą orzekać, podzieliła polityków, prawników i zwykłych Polaków. Ale tych ostatnich nie w takim stopniu, jak można by się spodziewać. Ponad połowa ankietowanych uważa, że rację ma sąd.

PiS winę za taki wynik sondażu zrzuca na... SN. – Świadczy on o tym, że takimi uchwałami Sąd Najwyższy próbuje niszczyć swój dotychczasowy autorytet. Poprzednie ankiety wskazywały na konieczność uregulowania tej problematyki drogą ustawy, co parlament uczynił – mówi wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Faktycznie, niedawno pokazywaliśmy sondaż, w którym praca sądów nie została oceniona zbyt dobrze. – Tym ciekawsze wydaje się to, że w tym konkretnym sporze większość przyznaje rację SN – tłumaczy Marcin Duma z agencji United Survey, która przeprowadziła badanie.

źródło: DGP

Stanowisko rządu popiera tylko 22 proc. badanych. – Propaganda i dezinformacja uprawiane przez Zbigniewa Ziobrę nie pomogły. Polacy nie dali się oszukać. To powinno dać rządzącym, a zwłaszcza prezydentowi Andrzejowi Dudzie, do myślenia – mówi przewodniczący PO Borys Budka. PiS trzyma jednak twardy kurs. Wczoraj prezydent zwrócił się do TK o zbadanie przepisów, na podstawie których SN wydał uchwałę. Lada dzień Andrzej Duda ma podpisać tzw. ustawę dyscyplinującą sędziów.

Dziś do Warszawy przybywa wiceszef Komisji Europejskiej Věra Jourová. Będzie rozmawiała o praworządności z ministrem Zbigniewem Ziobrą, marszałkiem Senatu, sędziami SN i TK.

Jeśli chodzi o sądy powszechne, to mamy tu stan zawieszenia. Wszyscy czekają na pisemne uzasadnienie czwartkowej uchwały SN. Ma ono (a przynajmniej takie pokłada się w nim nadzieje) rozwiać wątpliwości co do tego, w jaki sposób należy badać niezawisłość sądów, w których składzie znalazły się osoby wskazane przez nową KRS.

Weekendowy sondaż United Surveys dla DGP i RMF pokazuje, że strona rządowa przegrywa spór z Sądem Najwyższym

– Charakterystyczna jest postawa wyborców PiS, którzy znają stanowisko rządu i – jak pokazuje sondaż polityczny – popierają tę partię, ale w tej sprawie jest wśród nich dużo niezdecydowanych. To faktycznie oznacza osoby, które nie przyznają racji rządowi – mówi nam Marcin Duma z United Surveys. Podobny rozkład widać wśród widzów „Wiadomości”, których przekaz dotyczący sporu o sądownictwo jest jednostronny. Tu także ok. 40 proc. pytanych jest za rządem lub nie ma zadania, podczas gdy widzowie flagowych programów informacyjnych w Polsacie i TVN opowiadają się po stronie SN.

Ale to właśnie ci niezdecydowani powodują, że wyniki badania nie są prostym odzwierciedleniem poglądów i sympatii politycznych, jak często jest w innych badaniach. Nasi rozmówcy, wobec dużej politycznej polaryzacji i krytycznych ocen sądów w innych sondażach, spodziewali się raczej ostrego podziału opinii, a nie przyznania racji Sądowi Najwyższemu przez większość badanych. – Wynik tego sondażu może być dowodem na to, że społeczeństwo jest już zmęczone tematami sądowymi i chce, aby ten spór został już definitywnie zakończony – uważa Piotr Mgłosiek, sędzia Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków we Wrocławiu. Jego zdaniem nie bez wpływu na taki, a nie inny wynik były ostatnie wydarzenia dotyczące Pawła Juszczyszyna, olsztyńskiego sędziego, któremu Kancelaria Sejmu mimo postanowienia sądu konsekwentnie odmawia wydania dokumentów w postaci list poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa. Być może ludzie zrozumieli, że i im może się przydarzyć podobna sytuacja i ich prawa nie będą egzekwowane, mimo że będą mieli w garści prawomocne rozstrzygnięcie sądowe, bo jakiś organ, dajmy na to starosta, stwierdzi w pewnym momencie, że on nie musi się z orzeczeniami sądowymi liczyć – mówi wrocławski sędzia. Ponadto jego zdaniem ludzie zorientowali się, że po zmianach wprowadzonych przez obecną partię rządzącą w sądach nie tylko nie jest lepiej, ale wręcz przeciwnie – sądy działają coraz gorzej. A przecież PiS rządzi już prawie przez pięć lat. Z kolei Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” uważa, że wyniki sondażu pokazują, że mimo podejmowanych przez polityków wysiłków w celu zdyskredytowania sądów ludzie nadal im ufają.

Kluczowym politycznym pytaniem jest to, jak na takie badanie zareaguje PiS. – Będziemy konsekwentnie przedstawiać racje i przekonamy społeczeństwo, że racje prawne są po naszej stronie – podkreśla wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Prezes Iustitii uważa, że Polacy mimo wszystko nadal ufają sądom

Do tej pory w obozie rządowym przeważały opinie, że polaryzacja wokół kwestii sądowych może nawet służyć PiS czy prezydentowi i przysporzyć im poparcia. Dowodem miałyby być poprzednie badania, w których Polacy popierali np. ustawę dyscyplinującą. Ten sondaż pokazuje, że niekoniecznie musi się to sprawdzić. – Jeśli obóz rządowy myśli na serio o wygraniu wyborów prezydenckich, to powinien się poważnie zastanowić nad strategią podejścia do zmian w sądownictwie – zauważa Marcin Duma.

Na razie PiS i cały obóz rządowy traktuje czwartkową uchwałę SN i jej możliwe skutki jak sytuację kryzysową. Prezydent przesłał wczoraj do Trybunału Konstytucyjnego wniosek. Zaskarżył w nim przepisy procedury karnej i cywilnej, które mówią o tym, że w procesie cywilnym nieważność postępowania zachodzi, gdy skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa, zaś w procesie karnym mamy do czynienia z bezwzględną przyczyną odwoławczą, kiedy sąd był nienależycie obsadzony. To właśnie na te przepisy wskazywał Włodzimierz Wróbel, sędzia SN, uzasadniając ustnie czwartkową uchwałę SN i tłumacząc, iż to są te narzędzia, które pozwalają sędziom sądów powszechnych weryfikować, czy osoby wskazane przez nową KRS mogły wydawać konkretne orzeczenia. Widać takiej weryfikacji nie chce Andrzej Duda, gdyż we wniosku do TK wyraźnie zaznacza, że jego zdaniem zaskarżone przepisy są niezgodne z konstytucją w zakresie, w jakim pozwalają uznać za przesłankę nieważności postępowania lub uchylenia orzeczenia wynik badania niezależności KRS oraz prawidłowości przeprowadzonego przez tą KRS konkursu na stanowisko sędziego. – Prezydent swoim wnioskiem doskonale wpisuje się w działania partii rządzącej, które to działania tylko pogłębiają już i tak niemały chaos prawny – stwierdza sędzia Markiewicz. Przypomina, że zaskarżone przepisy prawne obowiązują już od wielu, wielu lat i nikt nigdy nie kwestionował ich konstytucyjności. – A to pokazuje, że po raz kolejny próbuje się w celach czysto politycznych używać TK – kwituje prezes Iustitii.

Najważniejsza decyzja, jaką ma podjąć w najbliższych dniach Andrzej Duda, to podpisanie ustawy dyscyplinującej sędziów. – Ustawa przyjęta przez Sejm reguluje kwestie statusu sędziów zgodnie z dotychczasową interpretacją wyrażoną w orzeczeniach TK i innych sądów. Nawet gdyby przyjąć, że uchwała SN jest ważna, to ustawa czyni ją bezprzedmiotową – podkreśla Sebastian Kaleta. Opozycja nawołuje do weta. – Jeśli Andrzej Duda podpisze ustawę, to mam nadzieję, że to przesądzi, że karierę głowy państwa zakończy na jednej kadencji – mówi przewodniczący PO Borys Budka.

Nie do końca wiadomo, jakie skutki czwartkowa uchwała wywrze na samym SN. Jak informuje DGP Marcin Łochowski, sędzia orzekający w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, która w całości składa się z osób wskazanych przez kwestionowaną KRS, na dziś zostało zwołane zgromadzenie sędziów IKNiSP. I podczas zgromadzenia omówione zostaną konsekwencje uchwały.

Wiele z tych kwestii może być poruszanych podczas dzisiejszych spotkań wiceszefowej Komisji Europejskiej Věry Jourovej w Warszawie z przedstawicielami rządu, sądów i parlamentu. Rząd będzie bronił wprowadzonych zmian. – Aktualny kształt KRS jest zgodny z konstytucją, a jeśli przeniesiemy ocenę na poziom europejski, to w wielu innych krajach UE mechanizmy wskazywania sędziów są znacznie bardziej polityczne – podkreśla Sebastian Kaleta. Rząd szykuje odpowiedź na wniosek Komisji do TSUE w sprawie środków tymczasowych zawieszających Izbę Dyscyplinarną SN.