Może być lepiej. Jak reformować sądownictwo

autor: Sławomir Pałka25.01.2020, 14:30
Marszu Tysiąca Tóg

Marszu Tysiąca Tógźródło: PAP
autor zdjęcia: Tomasz Gzell

Zmiany w strukturze sądów nie będą panaceum na problemy sądownictwa, co nie znaczy, że nie da się zrobić nic, by sądy pracowały efektywniej.

W yniki pracy sądów rozczarowują. Dane statystyczne pokazują regres. Pojawiają się wręcz opinie o katastrofie w wymiarze sprawiedliwości („Sądy na krawędzi katastrofy”, DGP z 7 października 2019 r.). Odpowiedzialny za ten stan rzeczy minister rozpoczął niedawno kolejną kadencję, choć trudno mówić o jakimś dostrzegalnym sukcesie jego czteroletniej pracy. Jeżeli za cel pracy ministra i podległych mu ludzi przyjmować poprawę w sądownictwie z punktu widzenia potrzeb społecznych, to ich dotychczasowe działania w obszarze wymiaru sprawiedliwości okazały się nieskuteczne. Orzeczenie TSUE z 19 listopada 2019 r. czy Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2019 r. (sygn. akt III PO 7/18) tylko potwierdzają, że reformy zostały przygotowane i wdrożone w sposób urągający regułom państwa prawa.

Usprawnianie przez spłaszczanie

Ostatnio w wypowiedziach przedstawicieli resortu sprawiedliwości – jako sposób na poprawę funkcjonowania sądów – wraca postulat „spłaszczenia” struktury wymiaru sprawiedliwości poprzez likwidację jednego ze szczebli sądownictwa. Wątek ten przewija się w debacie na temat sądów od początku poprzedniej kadencji parlamentarnej, jednak do tej pory nie został przedstawiony projekt ustawy ani nawet jej założenia, do których można by się konstruktywnie odnieść. Skoro zmiany w strukturze sądów mają być niemalże panaceum na problemy sądownictwa, powstaje pytanie, dlaczego przez cztery lata osoby zajmujące się tą sferą życia publicznego nie zrobiły nic, nie przygotowały choćby założeń ustawy, by swoje pomysły wdrożyć w życie? Rodzi to nieodparte wrażenie, że powracającą jak bumerang koncepcję „spłaszczenia” ministerstwo traktuje jak swego rodzaju straszak na sędziów, skoro towarzyszy temu zawoalowana groźba „powtórnych nominacji”. Nominacje te mogłyby stać się pretekstem do usunięcia z zawodu sędziów niewygodnych władzy, która będzie decydować o ponownym powierzeniu każdemu sędziemu urzędu. Na to w żadnym wypadku zgody być nie może, naruszałoby bowiem w oczywisty sposób konstytucję i wyrażoną w niej zasadę nieusuwalności sędziego. I to nawet jeżeli twórcy ustawy powołają się na art. 180 ust. 5 Konstytucji RP („W razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić do innego sądu lub w stan spoczynku z pozostawieniem mu pełnego uposażenia”), który został przecież ustanowiony w zupełnie innym celu niż czystki w sądach.

Struktura sądownictwa nie jest rzeczywistością daną raz na zawsze i być może trzeba dyskutować o jej „spłaszczeniu”. W tym celu jednak konieczne jest po pierwsze zbadanie, jak ta, która wciąż obowiązuje, wpływa na efektywność wymiaru sprawiedliwości, to jest dlaczego dwa poziomy sądownictwa mają być efektywniejsze niż trzy? Po drugie, jeżeli okazałoby się, że jednak bardziej „płaska” struktura ma szansę na większą efektywność, to który szczebel sądownictwa wymaga likwidacji? Po trzecie, konieczna jest rozmowa z osobami, które byłyby w zmiany zaangażowane, aby uniknąć celowego lub bezwolnego oporu przeciwko reformie.

Jeżeli co najmniej te trzy elementy nie zostaną przeprowadzone, a ustawa zostanie przyjęta w błyskawicznym tempie i z konsultacjami „na niby” – jak wiele ustaw dotyczących sądów w ostatnich latach – to efekty mogą nie okazać się zgodne z oczekiwaniami twórców. Przede wszystkim bowiem na efektywność działania sądów negatywnie wpłynie chaos wywołany samą zmianą. Mówiąc obrazowo, każdy będzie na początku szukał swojego nowego biurka, zamiast pracować. Poza tym, bez uprzednich analiz, może się okazać, że i długoterminowo spłaszczenie nie przyniesie pożądanych efektów i że trzy poziomy sądownictwa pracowały lepiej niż dwa. Wreszcie wdrożenie zmian w sytuacji stałego konfliktu z tymi, których zmiany bezpośrednio dotyczą, z całą pewnością nie wpłynie pozytywnie na efekt reform.


Pozostało 76% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (13)

  • fakty(2020-01-25 17:46) Zgłoś naruszenie 1013

    "Wielokrotnie mówiłem, że wymiar sprawiedliwości, łącznie z prokuraturą trzeba zaorać i zbudować od nowa. Nie zmieni się obecnej mentalności sędziów i prokuratorów. Oni są nauczeni bezkarności" - te ostre słowa padły z ust posła Kukiz15, Jerzego Jachiniaka w programie "Woronicza 17". Wymiar sprawiedliwości, ten, który wciąż mamy, jest żywcem przeniesiony z PRL, a stworzony prze NKWD. Dopóki sędziowie i prokuratorzy nie będą odpowiadać za bezprawie i z hukiem wylatywać z lądowaniem za kratkami, to nic się nie zmieni. Ps. na w/w zdjęciu sami komunisci, towarzysze PZPR-u - rzygać się chce patrząc ...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Legart(2020-01-25 17:59) Zgłoś naruszenie 108

    Bardzo rozczarowująca okazała się wielka reforma k.p.c. autorstwa PiS. Wyglądała na całkiem obiecującą... ale okazała się fatalnie napisana. Uprościła trochę rozprawy (też nie do końca). Ale ma OLBRZYMIE WADY - pierwszą w art. 139(1) k.p.c. (system "niedoręczenia" pozwów - kończący się zawieszaniem kilkudziesięciu procent spraw konsumenckich, po pozwany nie odbiera listów z Sądu) Drugą - w wyłączeniu właściwości przemiennej dla spraw konsumenckich. Znów mamy "wojny o właściwość" - głównym zadaniem Sadów wedle ustawodawcy jest ... przekazywania spraw do innego Sądu. I tak po pół roku licznych czynności sprawa dostaje wreszcie swój numer... pod którym dopiero nastąpi wezwanie do braków formalnych pozwu;)

    Odpowiedz
  • roqDJ(2020-01-25 20:38) Zgłoś naruszenie 1210

    Prawo nie jest nauką (ius est ars boni et equi), więc tytuł profesora prawa, jest tyle samo warty co profesora malarstwa czy rzeźby. Formalny tytuł z uczelni nie oznacza, że jego posiadacz jest dobrym prawnikiem. To w temacie profesury gardłującej w sprawie sądów wyższych. Natomiast kolejny problem to kastowość tego systemu. Kasta to nie tylko przywileje ale i urodzenie. A tu dziedziczność, załatwiana drogą reglamentacji korporacyjnych - jest więcej niż widoczna. PIS zamiast pozbyć się korporacyjnego balastu i zrobić prawdziwa reformę, bije pianę o nic.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • roqDJ(2020-01-25 20:47) Zgłoś naruszenie 810

    Do fakty Niestety system prawny, który mamy to system pokomuszy - niewiele różniący się od tego w innych krajach byłych demoludów. Do patologii komuny dołączono patologię kapitalizmu - czyli prywatę. Dziedziność zawodu, absurdalny system szkolenia, tworzenie sztucznych monopoli korporacyjnych etc..etc.. to wszystko jedna wielka państwowa patologia, która przez 30 lat tzw. demokracji nie przyczynia się do polepszenia jakości życia w tym państwie ferując wyroki rażąco naruszające elementarną sprawiedliwość (śmieszne wyroki dla gangsterów) albo naruszające podstawowe prawa człowika - jak choćby zezwalanie na tzw. "areszt wydobywczy" - czyli formę torturowania osób, co do których nie ma wystarczających dowodów.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • !!(2020-01-26 09:37) Zgłoś naruszenie 54

    konieczne referendum ogólnopolskie nt.Konstytucji .

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane