Inspektor ochrony danych nie może być zawodem regulowanym

autor: Sławomir Wikariak09.01.2020, 08:11
Piotr Drobek, radca w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych

fot. Materiały prasowe

Piotr Drobek, radca w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych fot. Materiały prasoweźródło: DGP

- Sposób wyboru inspektora i wypełniania przez niego zadań podlega kontroli UODO - mówi Piotr Drobek, radca w Urzędzie Ochrony Danych Osobowych

Niedawno opisaliśmy w DGP niepokojące sygnały o inspektorach ochrony danych (IOD), którzy obsługują nawet kilkaset podmiotów, a także o urzędach, które wybierają inspektorów, kierując się wyłącznie najniższą ceną i płacą im po 150 zł miesięcznie. UODO dostrzega te problemy?

Tak, przy czym cieszę się, że od razu definiujemy dwie grupy problemów. Jedne dotyczą tego, jak inspektorzy pełnią swą funkcję, drugie zaś tego, czy mają odpowiednie kwalifikacje. Nie chciałbym, żeby ci „problematyczni” inspektorzy przesłaniali nam obraz całej rzeszy ekspertów rzetelnie wykonujących swe obowiązki. Rzeczywiście jednak, pewne problemy występują na rynku i UODO je monitoruje. Nie pojawiły się one zresztą wraz z RODO, ale występowały też wcześniej, za czasów administratorów bezpieczeństwa informacji. Choć nie było obowiązku ich powoływania, niektórzy robili to, ale w sposób czysto formalny, wybierając osoby, które nie gwarantowały właściwego wsparcia przy ochronie danych.

Dzisiaj problem jest o tyle większy, że administracja publiczna jest zobowiązana do wyznaczenia IOD, a niestety nierzadko wybiera go wyłącznie na podstawie najniższej ceny.

I to jest sposób niewłaściwy, który bez wątpienia narusza art. 37 RODO, czyli przepis nakazujący kierować się przy wyborze kwalifikacjami zawodowymi i umiejętnościami wypełniania zadań IOD. Oczywiście cena może być kryterium, ale po spełnieniu tych dwóch wspomnianych podstawowych warunków. I tu dochodzimy do tego, na co UODO od dłuższego czasu zwraca uwagę, czyli do roli podmiotów prowadzących. Administratorami danych są często szkoły, które mogą nie poradzić sobie z wyborem IOD. Dlatego UODO kieruje komunikat do wójtów czy burmistrzów – wesprzyjcie w tym podległe sobie jednostki.

Bywa i tak, że gmina organizuje jeden przetarg, w którym wybiera jednego IOD dla podległych sobie jednostek. Pojawia się pytanie – ile podmiotów może obsłużyć jeden inspektor?


Pozostało 74% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Neolit(2020-06-26 17:19) Zgłoś naruszenie 00

    Cieszę się, że w Polsce coraz więcej jest dobrze działających szkół policealnych, dla których liczy się jednak dobro absolwenta. Np. NIc tak się nie sprawdza jak studium pracowników medycznych i społecznych - moim zdaniem fenomenalna szkoła z doskonałymi programami nauczania.

    Odpowiedz
  • smRODO(2020-01-09 14:28) Zgłoś naruszenie 02

    Po pierwsze - RODO to całkowicie zbędna regulacja w przypadku urzędów. RODO to klasyczna ustawa-pasożyt. Nic pożytecznego z niej nie wypływa oprócz dodatkowych trudności i dodatkowej nikomu nie potrzebnej pracy. Chorobliwe utajnianie danych gromadzonych przez państwo przed urzędnikami państwowymi. Czyli państwo utajnia dane przed sobą. Prościej byłoby w ogóle ich nie zbierać. Rozpuścić całą administrację i ogłosić republikę RODO-dezji. To wszystko jest po prostu bezdennie gł upi e. Obce wywiady zbierają wszystkie dane bez oglądania się na RODO, a w Jeł(r)opie regulują jakieś bzdury typu utajnianie nazwisk albo daty urodzenia. Można powiedzieć, że Kafka pisząc proces było euro-prorokiem.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane