Od dwóch lat wzrasta liczba mediacji. W pierwszym półroczu 2019 r. było ich prawie 14 tys. Ubiegłoroczny wynik wynoszący 26 tys. zostanie pewnie poprawiony. Niestety liczba ta stanowi nadal niecały procent wszystkich spraw sądowych…

Na koniec trzeciego kwartału tego roku osiągnęliśmy wskaźnik na poziomie 1,2 proc. spraw skierowanych do mediacji (z tych, które w ogóle się do mediacji nadają). Unia Europejska ten pułap planuje osiągnąć w 2020 r. My mamy go już teraz. Podjęliśmy i ciągle podejmujemy wiele działań, które wpłynęły na ten wynik. Postawiliśmy przed sobą bardzo ambitne cele, które konsekwentnie realizujemy.

O jakich celach pan mówi?

Przede wszystkich o zmianach w prawie, organizacyjnych, wdrażanych programach pilotażowych, systematycznym wzmacnianiu działań informacyjnych i promocyjnych.

Z wyprzedzeniem osiągnęliśmy wskaźnik przewidziany na 2020 r. To pokazuje, że nasze działania są skuteczne i powinniśmy je kontynuować.

Jakie to działania?

Wprowadzona przez nas instytucja sędziów koordynatorów ds. mediacji działających w każdym sądzie okręgowym sprawdza się znakomicie. Bardzo nas to cieszy. To doskonały fundament do budowania efektywnej sieci wsparcia na rzecz mediacji. Koordynatorzy mają realny wpływ na rozwój mediacji w ich okręgach, zapewniają sprawną komunikację między sędziami i mediatorami, a także wspomagają nas w szeregu zadań promocyjno-informacyjnych. Poza budową wyspecjalizowanej sieci organizujemy także liczne szkolenia oraz konferencje skierowane do sędziów, pełnomocników procesowych, ale i do lokalnej społeczności, aby uświadamiać mieszkańców, jak wielkie korzyści wiążą się z mediacyjnym sposobem rozwiązywania sporów. Widać, że Polacy potrzebowali takich działań, bo cieszą się one dużą popularnością.

Sędziowie zaangażowani w promowanie mediacji są bardzo dobrze zorganizowani. Koordynatorami są osoby, które od wielu lat zajmują się mediacją. Często są to sędziowie, którzy już wcześniej działali na rzecz propagowania jej. Robili to nieodpłatnie, bez umocowania w ustawie oraz bez dodatkowych benefitów. Takich ludzi z pasją szukamy i to tacy ludzie są gwarancją sukcesu naszego systemu.

Jakie problemy spotykacie na swojej drodze?

Mimo że mamy już wielu dobrze przeszkolonych mediatorów, to w niektórych okręgach niestety nadal często ich brakuje. Sędziowie mówią, że skierowaliby sprawę do mediacji, ale nie ma do kogo. Deficyt jest szczególnie dostrzegalny w przypadku mediatorów zajmujących się sprawami gospodarczymi i rodzinnymi. Priorytetem Ministerstwa Sprawiedliwości jest więc konkretne wsparcie programu szkolenia mediatorów.

Tylko 45 proc. sędziów i 40 proc. prokuratorów w Polsce przeszło jakiekolwiek szkolenia dotyczące mediacji. Tam, gdzie odbyły się szkolenia, odnotowujemy wzrost zainteresowania i skierowań do mediacji. To tylko pokazuje, jak dużo ciężkiej pracy jeszcze przed nami. Pracy, którą konsekwentnie wykonujemy. Pierwsze efekty już widać. Na aplikacji ogólnej szkolenie z mediacji dla przyszłych sędziów i prokuratorów jest obowiązkowe.

Jak do mediacji podchodzi społeczeństwo?

W społeczeństwie mediacja jest coraz bardziej popularną formą rozwiązywania sporów. Ministerstwo Sprawiedliwości jest wiodące, jeśli chodzi o jej promowanie. Ostatnio dużo w tym obszarze dzieje się też w Ministerstwie Edukacji (mediacje szkolne i rówieśnicze) oraz Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej (mediacje z zakresu prawa pracy). Jesteśmy świadomi, że społeczeństwo potrzebuje czasu na zapoznanie się i przekonanie się do tego procesu.

Jak wypadamy w porównaniu z innymi krajami?

W innych państwach mediacja też nie przyjęła się jak deus ex machina. Gdy na forum naszych partnerów z Unii Europejskiej mówimy, jaki mamy wskaźnik i jakiego oczekujemy, słyszymy, że na Zachodzie mediacja przyjmowała się przez dziesięciolecia. Dzisiaj z dumą mogę powiedzieć, że Polska jest w ścisłej czołówce przy wdrażaniu tej metody.

Wspomniał pan o niewielkiej liczbie mediatorów. Czy może to wynikać z niskich stawek za mediacje?

Ostatnio podnieśliśmy stawki mediatorów cywilnych, wprowadzając opłatę 150 zł za pierwsze spotkanie i 100 zł za każde kolejne, jednak nie więcej niż 450 zł w sprawach niemajątkowych oraz w sporach o prawa majątkowe, w których wartości przedmiotu sporu nie da się ustalić.

W przypadku spraw z zakresu praw majątkowych wynagrodzenie mediatora wynosi 1 proc. wartości przedmiotu sporu, jednak nie więcej niż 2000 zł.

Jesteśmy zadowoleni z rozwoju mediacji w sprawach cywilnych, rodzinnych oraz pracowniczych. Nad sprawami karnymi musimy się jeszcze zastanowić, ale jestem przekonany, że i tu znajdziemy optymalne wyjście z sytuacji.

Podczas niedawnej konferencji w Areszcie Śledczym w Lublinie mówił pan o mediacji w warunkach izolacji. Czy jest to czynnik, który utrudnia prowadzenie tego procesu w sprawach karnych?

Faktycznie, jest to pewne ograniczenie. Stąd zresztą pojawił się pomysł organizacji wspomnianej konferencji, która odbyła się z inicjatywy sędzi Eleonory Porębiak-Tymeckiej. Pani sędzia jest koordynatorem ds. mediacji w Sądzie Okręgowym w Lublinie, który jest jednym z najlepszych w Polsce pod względem liczby mediacji. To ona wskazała na trudności z mediacją w warunkach izolacji. Podczas konferencji przedyskutowaliśmy różne kwestie i zaproponowaliśmy pewne rozwiązania, które – w co głęboko wierzę – będą skuteczne.

Na przykład?

Zorganizujemy pilotaż, w ramach którego powołamy koordynatorów ds. mediacji i sprawiedliwości naprawczej w zakładach karnych oraz aresztach śledczych. Będą oni promować mediacje sprawców, w tym osadzonych lub opuszczających zakład, z pokrzywdzonym i całą społecznością lokalną, do której ta osoba musi przecież wrócić.

Rozmawialiśmy też o inicjatywie podjętej w lipcu tego roku, polegającej na utworzeniu w sądach tzw. zielonych pokoi, czyli miejsc, w których odbywają się regularne dyżury stałych mediatorów. W czasie rozprawy, kiedy sędzia zarządza przerwę, strony od razu mogą spotkać się z dyżurującym mediatorem. Odzew sędziów był bardzo pozytywny i warto, by tego rodzaju pokoje powstały również w zakładach karnych i aresztach śledczych. Oczywiście nie będziemy tworzyć oddzielnych pomieszczeń, bo istnieją już pokoje do czynności procesowych. Chcemy po prostu, by były one łatwiej dostępne dla mediatorów.

Mamy też wątpliwości związane z funkcjonowaniem art. 162 k.k.w., zgodnie z którym sąd, orzekając o warunkowym przedterminowym zwolnieniu, bierze pod uwagę wynik ugody. W Radzie ds. Alternatywnych Metod Rozwiązywania Sporów, która działa przy Ministerstwie Sprawiedliwości, badamy, czy przepis ten wymaga zmiany, czy wystarczą rekomendacje skierowane do dyrektorów więzień. Myślę, że wiele da się osiągnąć właśnie przez działania miękkie.

W jakich sprawach mediacje są najpopularniejsze?

W sprawach rodzinnych, w szczególności w sprawach rozwodowych. Duże zainteresowanie odnotowujemy także w sprawach gospodarczych. Pewnie dlatego, że koszty tego procesu są stosunkowo niskie.

Czy niedawna reforma kodeksu postępowania cywilnego zaszkodzi czy pomoże mediacji?

Cały czas wpływają do nas w tym przedmiocie różne opinie od mediatorów i pełnomocników. Analizujemy je oraz obserwujemy praktyczny wpływ nowelizacji na mediacje. Jeśli zauważymy coś niepokojącego, to będziemy szybko i skutecznie reagować. W tym momencie nie widzimy zagrożeń, jakie miałaby nieść dla mediacji ta reforma.

Czy mediacje czekają jeszcze jakieś zmiany legislacyjne?

Przygotowaliśmy projekt zmiany przepisów o mediacji w sprawach rodzinnych, wprowadzający mediacje przedrozwodowe. Liczymy, że przyniesie on pozytywne efekty.

W poprzedniej kadencji nasz projekt był już na etapie drugiego czytania, jednak niestety Sejm nie zdążył go uchwalić, co oznacza, że trzeba procedować go od początku. To bardzo duża i znacząca zmiana. Zależy nam na tym, aby dziecko nie było kartą przetargową, oraz na ograniczeniu niepożądanego społecznie zjawiska tzw. rozwodów pochopnych. Problem dotyczy ok. 62 tys. spraw rocznie. Jeśli udałoby się je rozwiązywać w drodze mediacji, to czas trwania postępowania znacznie by się skrócił, a sądy mogłyby zająć się innymi sprawami.

Jeszcze jest za wcześnie, aby mówić o innych zmianach. Planujemy kilka drobnych modyfikacji, w tym np. zapewnienie poufności korespondencji mediatora z oskarżonym czy skazanym.

Jak wzrost liczby mediacji wpływa na odciążenie sądów?

Wzrost liczby mediacji na pewno odciąża konkretnego sędziego w danej sprawie, w której musi on tylko zatwierdzić ugodę. Pamiętajmy, że zwiększa się wpływ spraw do sądu. W 2018 r. kształtował się on na poziomie ok. 15 mln, a na koniec III kwartału 2019 r. osiągnął już liczbę ponad 13 mln spraw. Ministerstwo Sprawiedliwości systematycznie dąży do upowszechniania mediacji, aby odciążyć sądy. 

Na koniec III kwartału tego roku osiągnęliśmy wskaźnik 1,2 proc. spraw skierowanych do mediacji. Unia Europejska ten pułap planuje osiągnąć w 2020 r.