To pomysły zespołu ekspertów powołanego przez marszałka Senatu. Projekt, nad którym trwają właśnie prace, ma być odpowiedzią na listopadowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz Krajowej Rady Sądownictwa. Tymczasem już dziś SN ma rozpatrzeć pierwszą ze spraw, w których Luksemburgowi zostały postawione pytania prejudycjalne. Spekuluje się jednak, że merytoryczna decyzja może nie zapaść. SN może bowiem np. skierować sprawę na skład siedmioosobowy.

Opozycja vs. PiS

Tymczasem nad rozwiązaniami, które miałyby wprowadzić w życie wskazania TSUE zawarte w uzasadnieniu orzeczenia z 19 listopada br., pracuje już senacki zespół ekspercki. Kieruje nim wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka, a w jego skład wchodzą: posłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz, konstytucjonaliści prof. Marek Chmaj i dr hab. Tomasz Zalasiński, dr hab. Marcin Matczak oraz adwokaci, którzy reprezentowali SN przed TSUE w skargach prejudycjalnych: Sylwia Gregorczyk-Abram i Michał Wawrykiewicz.

– Czekamy na wyrok SN, ale już teraz pracujemy konstruktywnie. Jesteśmy do tego zobowiązani przez TSUE – mówi Gabriela Morawska-Stanecka.

PiS wątpi, aby te prace przyniosły jakiś realny skutek.

– Senat ma inicjatywę ustawodawczą. Ale żeby taka ustawa weszła w życie, opozycja musiałaby mieć większość w Sejmie. A tak nie jest – stwierdza Marek Ast, poseł PiS, przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Dodaje, że na poziomie ustaw w większości ta reforma się dokonała.

– Jest kwestia pewnych problemów z jej wdrożeniem z uwagi na duży opór opozycji i środowiska sędziowskiego, ale myślę, że zdołamy przekonać do naszych racji i, jak zapowiedział premier, reforma będzie kontynuowana. Z tego powodu pomysły, jakie obecnie rodzą się w Senacie, raczej nie mają szans – mówi Ast.

KRS od nowa

Bazą szykowanego przez zespół ekspertów rozwiązania jest projekt, który przygotowało w 2017 r. Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” i który – z drobnymi modyfikacjami – jako projekt poselski złożyła w poprzedniej kadencji Sejmu opozycja.

Szykowane rozwiązanie ma odnosić się do czterech kwestii. Po pierwsze – wybranie nowej KRS według zasad zgodnych z konstytucją i prawem unijnym oraz wygaszenie kadencji obecnych członków rady.

– TSUE dał czerwone światło dla KRS w obecnym kształcie. Dlatego potrzebne są nowe rozwiązania, a KRS powinna powstrzymać się od działania – mówi Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Projekt zakłada, że sędziów do KRS będzie wybierało środowisko, a nie, jak jest to obecnie, Sejm. Kandydatów do rady mieliby prawo zgłaszać nie tylko sędziowie, ale też gremia prawnicze oraz obywatele (patrz: grafika). Później członkowie KRS byliby wybierani w wyborach powszechnych przez sędziów.

Co do statusu obecnych członków KRS to regulowałyby to przepisy przejściowe i zapewne w ustalonym terminie ich kadencja byłaby wygaszona.

Sanowanie sytuacji

Druga kwestia to uregulowanie statusu sędziów wskazanych przez obecną KRS. Jest ich pół tysiąca na wszystkich szczeblach sądownictwa. W SN składają się z nich w całość dwie izby – Dyscyplinarna oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

– Musimy jeszcze zastanowić się nad tym, co zrobić z sędziami, którzy zostali wskazani przez neo-KRS. W jaki sposób sanować tę sytuację, aby jak najmniej ucierpieli na tym obywatele – zaznacza mec. Wawrykiewicz.

Kolejna kwestia to uregulowanie orzeczeń wydanych przez tych sędziów łącznie z zagwarantowaniem obywatelom prawa do wznowienia postępowań.

– Uważamy, że obywatele nie mogą ponosić skutków chaosu wywołanego działaniami legislacyjnymi. Stąd propozycja, aby odwołując się od takich orzeczeń, nie ponosili kosztów sądowych – mówi Michał Wawrykiewicz.

Dyscyplinarki do wymiany

Wreszcie ostatnia kwestia, jaką ma regulować ustawa, to likwidacja Izby Dyscyplinarnej w SN w obecnym kształcie i zmiana modelu sądownictwa dyscyplinarnego. Najprawdopodobniej propozycja zespołu będzie się opierać na przepisach poprzednio obowiązujących. A to oznaczałoby, że w I instancji sędziowie byliby sądzeni przez trzyosobowe składy złożone z sędziów sądów apelacyjnych. W instancji odwoławczej zaś stawaliby przed trzema sędziami SN.

– Chodzi o to, żeby postępowania dyscyplinarne przestały być narzędziem nacisku politycznego na sędziów – przekonuje mec. Wawrykiewicz. A że tak jest, najlepszym dowodem ma być fakt postawienia wczoraj aż 55 zarzutów dyscyplinarnych Krystianowi Markiewiczowi.

Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów, zarzuca mu, że jako prezes SSP „Iustitia” rozesłał do prezesów sądów oraz sędziów sądów dyscyplinarnych „manifest polityczny”, w którym zakwestionował niezależność i legalność KRS oraz podważył konstytucyjność i apolityczność ID SN. Schab uznał, że było to podżeganie do „popełnienia deliktu dyscyplinarnego polegającego na nierespektowaniu porządku prawnego (…)”. W rzeczonym liście Markiewicz tłumaczył, dlaczego lepiej by było, aby po wyroku TSUE sędziowie dyscyplinarni powstrzymali się od orzekania i nie przekazywali spraw ID SN.

źródło: DGP

– Nie przestraszymy się. Będziemy dalej walczyć o praworządność w Polsce. Nie dopuścimy do tego, aby w sądach zamiast sędziów wyroki zaczęli wydawać polityczni funkcjonariusze – odpowiada na zarzuty Markiewicz.

Olsztyńska sprawa

To oczywiście nie pierwsza dyscyplinarka, którą środowisko sędziowskie określa mianem politycznej. Najgłośniejszą była ta wytoczona w zeszłym tygodniu Pawłowi Juszczyszynowi, sędziemu Sądu Rejonowego w Olsztynie.

Powodem było wezwanie Kancelarii Sejmu do przekazania list poparcia do KRS. Sędzia chciał wdrożyć wyrok TSUE i zbadać, czy sędzia, którego orzeczenie miał ocenić, był powołany w sposób zgodny z porządkiem konstytucyjnym. Aby jednak móc to zrobić, musiałby najpierw zapoznać się z utajnionymi przez KP listami poparcia kandydatów do KRS. Jest bowiem podejrzenie, że jeden z członków obecnej rady nie miał wystarczającego poparcia. Chodzi o Macieja Nawackiego, który jest jednocześnie prezesem macierzystego sądu sędziego Juszczyszyna. Korzystając ze swoich uprawnień, Nawacki podjął decyzję o zarządzeniu przerwy w orzekaniu przez Juszczyszyna.

Sprawa ma swój dalszy ciąg, gdyż wczoraj rezygnację złożyło dwóch zastępców Nawackiego – Anna Szczepańska oraz Krysztof Krygielski. W reakcji na tę decyzję sędziowie SR w Olsztynie chcieli zwołać zebranie. Mieli zamiar podjąć na nim uchwałę, w której chcieli podziękować wiceprezesom za ich pracę. „Sprawnie zarządzali sądem w sytuacji bardzo częstych nieobecności Prezesa Macieja Nawackiego i bieżące zarządzanie spoczywało niemalże wyłącznie na ich barkach” – głosił projekt uchwały.

Do zebrania jednak nie doszło, gdyż – jak wiemy nieoficjalnie – nie zgodził się na nie Nawacki. Uznał bowiem, że w kompetencjach zebrania nie leży roztrząsanie spraw indywidualnych dotyczących konkretnych sędziów. 

Senackie pomysły na wyłonienie części Krajowej Rady Sądownictwa