statystyki

Ustawodawca mówi o przemocy w rodzinie, ale stara się pokazać, że gdy występuje przemoc, to właśnie poza rodziną [WYWIAD]

autor: Patryk Słowik03.12.2019, 12:48; Aktualizacja: 03.12.2019, 12:49
-  Uważam, że program 500 plus nie jest idealny i nie rozwiązuje większości bolączek, ale nie jest tak, że nie wynika z niego nic dobrego - mówi Joanna Piotrowska, prezeska fundacji Feminoteka.

- Uważam, że program 500 plus nie jest idealny i nie rozwiązuje większości bolączek, ale nie jest tak, że nie wynika z niego nic dobrego - mówi Joanna Piotrowska, prezeska fundacji Feminoteka.źródło: ShutterStock

Uważam, że program 500 plus nie jest idealny i nie rozwiązuje większości bolączek, ale nie jest tak, że nie wynika z niego nic dobrego - mówi Joanna Piotrowska, prezeska fundacji Feminoteka.

Czy przemoc wobec kobiet to w Polsce zagadnienie dobrze rozpoznane przez władze państwowe?

Myślę, że jest dobrze rozpoznane, lecz zarazem lekceważone. Wśród rządzących panuje przekonanie, że zupełnie normalne i naturalne jest to, że żyjemy w systemie patriarchalnym. I każdy polityk co prawda przekonuje, że o kobietach należy z szacunkiem, że nie można ich traktować zbyt ostro, ale zarazem słowa nie przekładają się na czyny. Podobnie jest z naszym prawodawstwem. Gdy spojrzymy w przepisy – są w miarę dobre. Gdy przyjrzymy się praktyce ich stosowania – jest kiepsko.

Według unijnych danych spośród wszystkich państw Unii Europejskiej Polska najlepiej przeciwdziała przemocy wobec kobiet. Może więc za wiele pani wymaga?

Jakkolwiek takie dane rzeczywiście istnieją, to można się zastanawiać, czy metodologia zbierania informacji we wszystkich państwach jest równie skuteczna. W Polsce jest duży lęk przed ujawnianiem przemocy, kobiety często nie wiedzą, że doświadczają przemocy. Wolimy też udawać, że wszystko jest w porządku. Byłam kilka lat temu na spotkaniu w Finlandii, która słynie z najlepszego systemu edukacyjnego w Europie. Przedstawiciel tamtejszego rządu publicznie mówił o bolączkach i niedociągnięciach ich systemu, na które władza nie potrafi na razie znaleźć rozwiązania.

W Polsce nie do pomyślenia. U nas urzędnicy chwalą system, za który odpowiadają...

No właśnie! A Finlandia zamiast pochwalić się sukcesami przed przedstawicielami z innych państw, mówi o problemach. Spytałam o to. I usłyszałam, że mówią o tym, co nie działa, dlatego że od liderów należy wymagać, aby byli jeszcze lepsi i wyznaczali innym ścieżkę. A z samochwalstwa nic dobrego nie wynika. Zmierzam do tego, że nawet jeśli jesteśmy liderem w przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, to nie możemy spocząć na laurach. Przed nami ogrom pracy.

Wspomina pani o tym, że w Polsce często przemoc wszyscy ukrywają. Dlaczego?

Osoby doświadczające przemocy nie mają zaufania do wymiaru sprawiedliwości i systemu pomocowego. Konsekwencją jest bardzo niska zgłaszalność. Z szacunków wynika, że ok. 700 tys. kobiet rocznie doświadcza przemocy tylko w dwóch jej obszarach: fizycznym i seksualnym. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2018 r. polska policja interweniowała w sprawach związanych z przemocą w rodzinie blisko 160 tys. razy. Ponad 1/3 przypadków (36,15 proc.) stanowiły zgłoszenia przemocy fizycznej. Z kolei z badań prof. Beaty Gruszczyńskiej z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej UW wynika, że tylko 30 proc. kobiet zgłasza organom ścigania fakt doznanej przemocy, a co 40 sekund jakaś kobieta jej w Polsce doświadcza. Większości z tych przypadków nie da się ująć w żadnej statystyce. W innych państwach, radzących sobie teoretycznie ciut gorzej niż Polska, zgłaszalność jest większa.

Czym się różni przemoc domowa od przemocy w rodzinie?

Przemoc w rodzinie dotyczy związków rodzinnych – mąż, żona, dzieci, dziadkowie. Przemoc domowa to pojęcie szersze i obejmuje np. również działania byłego partnera, kuzyna czy wujka, którego widujemy kilka razy do roku. Kłopotem jest to, że kryterium jest sztucznie zawężone. Przecież kobieta może doświadczać przemocy również ze strony swojego przyjaciela czy znajomego. Obecnie polskie przepisy dotyczące przemocy wobec kobiet nie obejmują takich przypadków. A kluczowy akt prawny nazywa się przecież ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Pytam o różnice, bo przedstawiciele władzy odmieniają słowo „rodzina” przez wszystkie przypadki. Zastanawiam się więc, czy szeroko pojęta administracja państwowa przykłada taką samą wagę do tego, gdy bije mąż i gdy bije partner.

Z jednej strony ustawodawca mówi o przemocy w rodzinie, ale z drugiej stara się pokazać, że gdy występuje przemoc, to właśnie poza rodziną. Były już przecież próby modyfikowania prawa w ten sposób, że w zasadzie w małżeństwie ciężko byłoby mówić o przemocy. Politycy starają się nam dzisiaj wmawiać, że z przemocą mamy do czynienia w relacjach konkubenckich. A to tylko część prawdy.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane