Urządzanie gier na automatach poza legalnie funkcjonującymi kasynami jest nielegalne, gdyż na hazard ponopol ma państwo. Przy czym istotą jest to, by gry te zawierały element losowości (art. 2 ust. 3 ustawy o grach hazardowych; t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 847 ze zm.). Państwo nie zabrania bowiem posiadania i wykorzystywania urządzeń, które służą sprawdzeniu wiedzy lub sprawności gracza.

Wyobraźmy sobie teraz urządzenie przypominające jednorękiego bandytę, które ma zaprogramowane np. 10 tys. kombinacji, występujących jedna po drugiej. Do automatu jest dołączona karta z kolejnymi kombinacjami. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której właściciel urządzenia może powiedzieć ze stuprocentową trafnością, jaki układ pojawi się za chwilę na ekranie. A zarazem gracz, nie znając „instrukcji”, nie ma pojęcia, czy za chwilę wygra czy przegra.

Hazard nadal kwitnie

Hazard nadal kwitnie

źródło: DGP

Takich automatów w ostatnich miesiącach pojawiło się w Polsce bardzo dużo. Niektóre mają zaprogramowane nawet milion następujących po sobie kombinacji. Przedsiębiorcy uznali, że organizowanie na nich gier nie jest zakazane. Bądź co bądź, elementu losowości nie ma. A przecież – zgodnie z odmienianą przez wszystkie przypadki przez polityków Konstytucją biznesu – co nie jest zabronione, jest dozwolone.

Subiektywna losowość

Coraz więcej sądów wskazuje, że wspomniany w ustawie „element losowości” należy postrzegać w sposób subiektywny, a nie obiektywny. Dają temu wyraz tak sądy administracyjne (w sprawach dotyczących nakładania administracyjnych kar pieniężnych), jak i karne (w sprawach dotyczących przestępstw karno-skarbowych).

Przykładowo Sąd Rejonowy w Nysie (wyrok z 27 sierpnia 2019 r., sygn. akt II K 12/19) wskazał, że choć bezsporne w rozpoznawanej sprawie było, że urządzenie nie posiadało generatora liczb losowych lub pseudolosowych, a układ procesorowy jedynie realizował algorytm zapisany w pamięci programu, to „elementu losowości” nie można odnosić wyłącznie do strony technicznej działania danego urządzenia. Należy losowość rozumieć jako nieprzewidywalność i widzieć ją z punktu widzenia grającego. Choćby dlatego, że w świetle uzasadnienia do projektu nowelizacji ustawy o grach hazardowych z 2016 r. ratio legis wprowadzenia przepisów było właśnie „zapewnienie najwyższego możliwego poziomu ochrony obywateli, w tym osób małoletnich, przed szkodliwymi skutkami hazardu związanymi z grą na automatach do gier i grą w sieci Internet”.

Sąd przeanalizował sposób gry na urządzeniu z perspektywy użytkownika. Ustalił, że ten po uruchomieniu automatu nie miał wpływu na wynik gry, gdyż pomimo że sekwencja wyników jest stała, co wynikało z opinii technicznych, to użytkownik przecież nie wie, na której aktualnie pozycji w sekwencji się znajduje.

„Prowadziło to do wniosku, że choć gra nie ma charakteru losowego, gdyż nie zawiera generatora liczb losowych lub pseudolosowych – to jednak z punktu widzenia użytkownika zawiera element nieprzewidywalności, czyli losowości właśnie” – skonkludował sąd.

Zaprogramowany generator liczb

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku (wyrok 1I SA/Bk 144/19) losowość rozumie z kolei jako sytuację, gdzie wynik gry zależy od przypadku lub gdy rezultat gry jest nieprzewidywalny dla grającego. Bez wątpienia bez znajomości „instrukcji” gracz nie wie, czy wygra, i nie ma na to żadnego wpływu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu (wyrok z 13 czerwca 2019 r., sygn. akt III SA/Po 98/19) natomiast uważa, że gdy mowa o losowym charakterze gry, uprawnione jest utożsamianie jej nie tylko z sytuacją, w której wynik gry zależy od przypadku, lecz także z sytuacją, w której wynik gry jest nieprzewidywalny dla grającego, choć nie jest obiektywnie przypadkowy, gdyż powstał jako pochodna zaprogramowania w określony sposób generatora liczb pseudolosowych.

– Zgadzam się z takim podejściem. W zasadzie „co nie jest zabronione, jest dozwolone” bynajmniej nie chodzi o to, by przedsiębiorcy obchodzili przepisy ustaw, szukali w nich dziur i wypaczali sens niedoskonałych regulacji – twierdzi adwokat Radosław Płonka, wspólnik w kancelarii Płonka Ozga i ekspert prawny BCC. Jego zdaniem ustawodawca postąpił mało rozsądnie, definiując grę na automatach w sposób pozostawiający tak duże pole do interpretacji. Nie zmienia to jednak tego, że cel przyświecający politykom przy przyjmowaniu przepisów był jasny i chodziło o ograniczenie możliwości gry na automatach, a nie o to, by ich producenci musieli zaprogramować od kilku tysięcy do miliona kombinacji i dołączali do każdego urządzenia „instrukcję” z wykazem kolejnych kombinacji.

Nadzieja w drugiej instancji

Jeszcze kilka miesięcy temu funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zastanawiali się, czy powinni rekwirować urządzenia, które z technicznego punktu widzenia nie były losowe. Dziś już takich wątpliwości nie ma – są one zabierane. Branża hazardowa liczy, że orzecznictwo sądów I instancji – bo dotychczas mamy nieprawomocne wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych i sądów rejonowych – nie ostanie się przed sądami II instancji.