statystyki

Mateusz Półtorak, asesor, który wygrał w TSUE: Asesorzy mianowani w 2017 r. mają takie same uprawnienia jak sędziowie [WYWIAD]

autor: Małgorzata Kryszkiewicz28.09.2019, 07:30; Aktualizacja: 28.09.2019, 08:52
Po dwóch latach wykonywania czynności orzeczniczych mogę stwierdzić, iż przygotowywane przez wykładowców KSSiP scenariusze symulacji rozpraw były często bardziej skomplikowane niż te, których doświadczyłem na sali sądowej

Po dwóch latach wykonywania czynności orzeczniczych mogę stwierdzić, iż przygotowywane przez wykładowców KSSiP scenariusze symulacji rozpraw były często bardziej skomplikowane niż te, których doświadczyłem na sali sądowejźródło: ShutterStock

Asesorzy mianowani w 2017 r. mają zagwarantowane takie same uprawnienia jak sędziowie, a minister sprawiedliwości nie ma żadnego wpływu na pełnienie tej funkcji - mówi Mateusz Półtorak.

Po dwóch latach wykonywania czynności orzeczniczych mogę stwierdzić, iż przygotowywane przez wykładowców KSSiP scenariusze symulacji rozpraw były często bardziej skomplikowane niż te, których doświadczyłem na sali sądowej

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpoznał niedawno pytanie prejudycjalne, którego pan jest autorem. Zgodnie z pańskimi sugestiami orzekł na korzyść konsumentów przesądzając, że przy wcześniejszej spłacie kredytu proporcjonalnemu zwrotowi podlegają wszelkie jego koszty poniesione przez kredytobiorcę (wyrok TSUE z 11 września 2019 r., C-383/18, Lexitor). Nie pełni pan urzędu sędziego, jest pan asesorem. Czy to, że TSUE zajął się pańskim pytaniem, może być argumentem przemawiającym za legalnością instytucji asesora?

Zgodnie z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej TSUE jest właściwy do orzekania w trybie prejudycjalnym o wykładni traktatów oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii. Jedynym organem, który może skierować pytanie prejudycjalne do TSUE, jest ,,sąd’’. Trybunał w swoim orzecznictwie wypracował autonomiczną definicję tego pojęcia. Wskazał mianowicie, iż przy jego wykładni należy się kierować całością okoliczności sprawy, w szczególności podstawą prawną istnienia organu, jego stałym lub tymczasowym charakterem, obligatoryjnym charakterem jego jurysdykcji, kontradyktoryjnością postępowania, stosowaniem przez organ przepisów prawa oraz jego niezależnością.

TSUE wśród obligatoryjnych cech sądu wyróżnia także niezawisłość, wskazując, że składa się ona z dwóch elementów. Pierwszy – zewnętrzny – zakłada ochronę organu przed ingerencją i naciskami zewnętrznymi, które mogłyby zagrozić niezależności osądu jego członków. Niezbędna niezależność od tego rodzaju czynników zewnętrznych wymaga określonych gwarancji osobistych dla sędziów, takich jak ich nieusuwalność. Drugi element – wewnętrzny – łączy się z pojęciem bezstronności i dotyczy jednakowego dystansu do stron sporu i ich interesów w odniesieniu do jego przedmiotu. Element ten zakłada obiektywizm i brak jakiegokolwiek interesu w konkretnym rozstrzygnięciu sporu poza ścisłym stosowaniem prawa.

Gwarancje niezawisłości i bezstronności wymagają istnienia zasad dotyczących szczególnie składu organu, mianowania, okresu trwania kadencji oraz powodów wyłączenia i odwołania jego członków pozwalających wykluczyć wszelką uzasadnioną wątpliwość dotyczącą niezależności tego organu od czynników zewnętrznych oraz neutralności w odniesieniu do pozostających w sporze interesów (wyrok TSUE z 19 września 2006 r., sygn. C-506/04)

Czy TSUE bada z urzędu legalność pytającego sądu, czy też traktuje to jako wewnętrzną sprawę danego państwa?

Przepisy prawa unijnego nie przewidują żadnej odrębnej procedury, której przedmiotem jest zbadanie przez trybunał, czy podmiot wnoszący pytanie prejudycjalne posiada cechy ,,sądu’’. Takiej oceny TSUE dokonuje w toku rozpoznania pytania prejudycjalnego. Jeżeli kiedykolwiek miał wątpliwości dotyczące braku cech ,,sądu’’ podmiotu wnoszącego odesłanie prejudycjalne, wskazywał to w treści orzeczenia. Na przykład w wyroku z 27 kwietnia 2006 r. (sygn. C-96/04) trybunał nie dokonał wykładni przepisów prawa UE na wniosek niemieckiego organu, bo uznał, iż nie ma on cech ,,sądu’’.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane