Asesorzy mianowani w 2017 r. mają zagwarantowane takie same uprawnienia jak sędziowie, a minister sprawiedliwości nie ma żadnego wpływu na pełnienie tej funkcji - mówi Mateusz Półtorak.
Reklama
Po dwóch latach wykonywania czynności orzeczniczych mogę stwierdzić, iż przygotowywane przez wykładowców KSSiP scenariusze symulacji rozpraw były często bardziej skomplikowane niż te, których doświadczyłem na sali sądowej
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpoznał niedawno pytanie prejudycjalne, którego pan jest autorem. Zgodnie z pańskimi sugestiami orzekł na korzyść konsumentów przesądzając, że przy wcześniejszej spłacie kredytu proporcjonalnemu zwrotowi podlegają wszelkie jego koszty poniesione przez kredytobiorcę (wyrok TSUE z 11 września 2019 r., C-383/18, Lexitor). Nie pełni pan urzędu sędziego, jest pan asesorem. Czy to, że TSUE zajął się pańskim pytaniem, może być argumentem przemawiającym za legalnością instytucji asesora?
Zgodnie z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej TSUE jest właściwy do orzekania w trybie prejudycjalnym o wykładni traktatów oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii. Jedynym organem, który może skierować pytanie prejudycjalne do TSUE, jest ,,sąd’’. Trybunał w swoim orzecznictwie wypracował autonomiczną definicję tego pojęcia. Wskazał mianowicie, iż przy jego wykładni należy się kierować całością okoliczności sprawy, w szczególności podstawą prawną istnienia organu, jego stałym lub tymczasowym charakterem, obligatoryjnym charakterem jego jurysdykcji, kontradyktoryjnością postępowania, stosowaniem przez organ przepisów prawa oraz jego niezależnością.

Reklama
TSUE wśród obligatoryjnych cech sądu wyróżnia także niezawisłość, wskazując, że składa się ona z dwóch elementów. Pierwszy – zewnętrzny – zakłada ochronę organu przed ingerencją i naciskami zewnętrznymi, które mogłyby zagrozić niezależności osądu jego członków. Niezbędna niezależność od tego rodzaju czynników zewnętrznych wymaga określonych gwarancji osobistych dla sędziów, takich jak ich nieusuwalność. Drugi element – wewnętrzny – łączy się z pojęciem bezstronności i dotyczy jednakowego dystansu do stron sporu i ich interesów w odniesieniu do jego przedmiotu. Element ten zakłada obiektywizm i brak jakiegokolwiek interesu w konkretnym rozstrzygnięciu sporu poza ścisłym stosowaniem prawa.
Gwarancje niezawisłości i bezstronności wymagają istnienia zasad dotyczących szczególnie składu organu, mianowania, okresu trwania kadencji oraz powodów wyłączenia i odwołania jego członków pozwalających wykluczyć wszelką uzasadnioną wątpliwość dotyczącą niezależności tego organu od czynników zewnętrznych oraz neutralności w odniesieniu do pozostających w sporze interesów (wyrok TSUE z 19 września 2006 r., sygn. C-506/04)
Czy TSUE bada z urzędu legalność pytającego sądu, czy też traktuje to jako wewnętrzną sprawę danego państwa?
Przepisy prawa unijnego nie przewidują żadnej odrębnej procedury, której przedmiotem jest zbadanie przez trybunał, czy podmiot wnoszący pytanie prejudycjalne posiada cechy ,,sądu’’. Takiej oceny TSUE dokonuje w toku rozpoznania pytania prejudycjalnego. Jeżeli kiedykolwiek miał wątpliwości dotyczące braku cech ,,sądu’’ podmiotu wnoszącego odesłanie prejudycjalne, wskazywał to w treści orzeczenia. Na przykład w wyroku z 27 kwietnia 2006 r. (sygn. C-96/04) trybunał nie dokonał wykładni przepisów prawa UE na wniosek niemieckiego organu, bo uznał, iż nie ma on cech ,,sądu’’.
W wyroku z 11 września 2019 r. TSUE nie miał żadnych wątpliwości dotyczących posiadania atrybutów sądu – w rozumieniu Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej – przez sąd, w którego składzie orzeka asesor sądowy. Tym samym trybunał, odpowiadając na pytanie prejudycjalne zadane przez sąd, w którego składzie orzeka asesor sądowy, pośrednio uznał, że tak obsadzony osobowo organ spełnia wszystkie cechy sądu.
Instytucja asesora budzi w Polsce wiele wątpliwości. Mówi się, że zbyt duży wpływ na proces ich nominacji ma minister sprawiedliwości, co może odbijać się na ich niezawisłości. Czy po trzech latach od powrotu asesorów do sądów można ocenić, czy te obawy były słuszne?
Obecnie w sądach są asesorzy mianowani zarówno przez Prezydenta RP, który wykonuje tę czynność od 2019 r., jak i wcześniej przez ministra sprawiedliwości. Nie miał on jednak dużego wpływu na proces nominacji, gdyż dokonywał tylko czynności mianowania na podstawie wyniku egzaminu sędziowskiego, który decydował o miejscu i możliwości wykonywania funkcji przez asesora. To, jaki organ go mianował, nie ma więc znaczenia. Oceną pozostałych przesłanek do sprawowania funkcji asesora (dotyczących nieskazitelności charakteru i stanu zdrowia) zajmowała się Krajowa Rada Sądownictwa. Minister sprawiedliwości nie miał i nie ma wpływu na wykonywanie przez asesora czynności orzeczniczych, w tym możliwości zakończenia lub przerwania stosunku służbowego.
Czy nie obawia się pan, że czeka nas powtórka z 2007 r., kiedy to Trybunał Konstytucyjny zakwestionował instytucję asesora?
TK w wyroku z 24 października 2007 r. (sygn. SK 7/06) nie zakwestionował legalności instytucji asesora. Wskazał jedynie, że ustawodawca przy powoływaniu tej instytucji winien zapewnić jej atrybuty niezawisłości (pkt 6.1. uzasadnienia wyroku). Zaznaczył, iż niedopuszczalne są: uzależnienie asesora od ministra sprawiedliwości, brak określenia ram czasowych powierzenia asesorom funkcji sędziowskich, eliminacja udziału Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze powierzania asesorowi czynności sędziowskich, uzależnienie od kolegium sądu okręgowego i od sędziego konsultanta, brak gwarancji apolityczności asesorów. Trybunał podkreślił, iż udział ministra sprawiedliwości w powoływaniu asesora był niekonstytucyjny, gdyż jego decyzja była uznaniowa (pkt 4.2. uzasadnienia wyroku), a tym samym nie były określone żadne wymierne przesłanki merytoryczne, a akt prawny regulujący instytucję asesora nie określał ram czasowych pełnienia przez niego czynności orzeczniczych, co nie zapewniało właściwego poziomu stabilizacji (pkt 5.8.). Ponadto minister podejmował uznaniowe decyzje dotyczące przedłużenia upoważnienia asesora do wykonywania sprawowanych przez niego funkcji orzeczniczych (pkt 4.3.) lub zwolnienia go (pkt 4.8. i 5.7.). Przy powoływaniu asesorów po 2017 r. minister nie podejmował natomiast uznaniowej decyzji co do ich mianowania, a związany był uprzednio dokonanym przez niego wyborem miejsca pełnienia funkcji (który zależał od wyniku egzaminu sędziowskiego, a zatem kryteriów obiektywnych i przejrzystych).
Czyli gwarancje, które zapewnił asesorom ustawodawca, są wystarczające?
Asesorzy mianowani w 2017 r. mają zagwarantowane takie same uprawnienia jak sędziowie (w szczególności te zapewniające im niezależność i niezawisłość), a minister sprawiedliwości nie ma żadnego wpływu na pełnienie tej funkcji (co najmniej nie w szerszym zakresie niż wobec sędziów). Podniesione przez TK zastrzeżenia w wyroku z 2007 r. zostały w pełni inkorporowane do ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych w rozdziale dotyczącym powołania i wykonywania urzędu asesora. Obawy podnoszone przed powołaniem instytucji asesora nie znalazły pokrycia w rzeczywistości. Ja osobiście nie spotkałem się z żadnymi zastrzeżeniami, czy to w przekazach medialnych, czy w moim środowisku pracy, a muszę dodać, iż pełnię czynności w jednostce, w której orzekają także inni asesorzy.
Asesorzy przed otrzymaniem nominacji mieli niewiele wspólnego z salą rozpraw. Jak pan sobie daje radę z prowadzeniem procesów?
Nie byłoby właściwe, gdybym oceniał podejmowane przez siebie czynności orzecznicze. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę, iż stwierdzenie, że asesorzy przed otrzymaniem nominacji mieli niewiele wspólnego z salą rozpraw, jest nieprawdziwe, bo w trakcie aplikacji mieliśmy zajęcia, na których były przeprowadzane symulacje rozpraw, podczas których każdy z nas przybierał odpowiednią rolę, w tym rolę przewodniczącego. Odbywały się one pod nadzorem doświadczonego sędziego, który kontrolował przebieg postępowania i służył cennymi radami. Po dwóch latach wykonywania czynności orzeczniczych mogę stwierdzić, iż przygotowywane przez wykładowców Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP) scenariusze symulacji rozpraw, w tym potencjalne sytuacje procesowe i zachowania uczestników procesu, były często bardziej skomplikowane niż te, których doświadczyłem na sali sądowej.
Nie można też pominąć faktu, że przez trzy i pół roku szkolenia każdy aplikant odbywał praktyki w sądzie pod nadzorem doświadczonych sędziów, nie tylko pomagając im w przygotowywaniu decyzji procesowych, lecz również uczestnicząc w prowadzonych przez nich rozprawach. Doświadczenie zdobywa się nie tylko przez własną pracę, ale również przez współpracę z wybitnymi orzecznikami. Według mnie nie ma lepszej metody przygotowania do wykonywania zawodu niż zajęcia skupione na wymiarach praktycznych prowadzone przez KSSiP. W dużej mierze to właśnie one pozwoliły mi na doprowadzenie do wydania przez TSUE wyroku z 11 września 2019 r. zapewniającego każdemu konsumentowi w Unii Europejskiej respektowanie jego praw przyznanych mu na mocy aktów prawa UE. Orzeczenie to bowiem spowoduje, iż każdy będzie mógł skorzystać z prawa do obniżki całkowitego kosztu kredytu przy wcześniejszej spłacie. Polacy będą mogli domagać się zwrotu kosztów kredytu zaciągniętego nie tylko w naszym kraju, ale również w innym państwie członkowskim UE.
Co pana skłoniło do zwrócenia się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi?
Kiedy w maju 2018 r. kierowałem pytanie prejudycjalne do TSUE, byłem dopiero pół roku po nominacji na urząd asesora. Przeważały wówczas orzeczenia sądów okręgowych uznające, iż zwrotowi przez banki nie podlegają opłaty stałe, niezależne od okresu trwania umowy o kredyt. Wszystko za sprawą nieprawidłowej implementacji unijnej dyrektywy na grunt polskiego porządku prawnego. Językowe brzmienie art. 49 ustawy o kredycie konsumenckim wskazywało, iż zwrotowi podlegają tylko koszty kredytu, które zależą od okresu trwania umowy (na przykład odsetki). Sytuacja mogła wydawać się zatem beznadziejna, gdyż przeciwne mojemu stanowisku o zwrocie wszelkich kosztów kredytu były: brzmienie polskiej ustawy, orzecznictwo sadów wyższych instancji i liczne opinie prawne profesorów prawa przedstawione przez banki. Byłem świadomy, iż jeśli wydam wyrok zasądzający proporcjonalny zwrot prowizji, prawdopodobnie zostanie on zmieniony przez sąd wyższej instancji, a moja argumentacja zaprezentowana w uzasadnieniu wyroku zostanie niezauważona. Wystąpiłem więc do TSUE z pytaniem prejudycjalnym, w którym przedstawiłem swoją argumentację za przyjęciem stanowiska, iż zwrotowi przy wcześniejszej spłacie kredytu powinny podlegać wszelkie koszty umowy kredytowej. Trybunał podzielił moje stanowisko, a w niektórych fragmentach uzasadnienia wprost przywołał moje argumenty (odrębne stanowisko przedstawiła Hiszpania, Komisja Europejska i banki występujące w postępowaniu przed TSUE). Wobec powyższego ocenę, czy absolwent KSSiP dysponuje odpowiednim doświadczeniem pozwalającym mu wykonywać obowiązki orzecznicze, pozostawiam obywatelom.
Czyli nie zgadza się pan z zarzutami sprzed kilku lat, że Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury kształci „pisowskich janczarów”?
To stwierdzenie było krzywdzące, bo prezentowało absolwentów KSSiP jako osoby zależne i pozostające na usługach partii rządzącej. Tymczasem nasze poglądy polityczne nie miały żadnego znaczenia w procesie kształcenia i powołania na urząd asesora. Istotne były jedynie oceny zdobywane przez nas na egzaminach praktycznych (sporządzanie decyzji procesowych na podstawie zanonimizowanych akt spraw sądowych) i opinie wystawione przez sędziów, pod okiem których odbywaliśmy praktyki, a wybór miejsca wykonywania funkcji asesora zależał wyłącznie od wyniku egzaminu sędziowskiego. Co więcej, kiedy jednak zaczynałem aplikację sędziowską w 2015 r., większość sejmową miała koalicja PO-PSL, dopiero pod koniec mojego kształcenia w KSSiP władzę przejęła PiS. Przywołane przez panią określenie odbieram więc jedynie jako element gry politycznej. Przykre jest tylko to, że gra ta była wymierzona w osoby, które dużo poświęciły, aby prawidłowo wykonywać zawód sędziego. Osobiście jestem przekonany, że jeszcze nieraz usłyszymy o absolwentach KSSiP, którzy przez swoją działalność orzeczniczą doprowadzą do skutecznej ochrony uzasadnionych interesów obywateli Rzeczypospolitej Polskiej.