Nowy sposób prezentacji danych, lepszy format kompresji czy animowane ikony – to wszystko pewne rozwiązania informatyczne, na które dzisiaj nie można uzyskać w Polsce patentu. Kod programu jest chroniony prawem autorskim. Tyle że ten sam efekt często można osiągnąć w różny sposób. Ostatecznie więc rozwiązania informatyczne, nazywane inaczej wynalazkami wspieranymi komputerowo, nie są dzisiaj w Polsce chronione.

Teraz ma się to zmienić za sprawą znajdującej się w Sejmie nowelizacji ustawy – Prawo własności przemysłowej (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 776 ze zm.). Artykuł 28 nadal będzie przesądzał, że program komputerowy nie może być wynalazkiem, ale ust. 2 dodaje istotne zastrzeżenie. Patentu nie będzie można uzyskać tylko na program jako taki. Z kolei z art. 33 ust. 2 ustawy zniknie fragment dotyczący tego, że zgłoszenie wynalazku ma zawierać sposób jego oddziaływania na materię. Wszystko to razem umożliwi patentowanie rozwiązań informatycznych.

Za i przeciw

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, które jest autorem projektu, zwraca uwagę, że wynalazki wspierane komputerowo od dawna można patentować w Europejskim Urzędzie Patentowym (EPO).

„Nie jest zasadne utrzymywanie tak znaczących różności w definiowaniu, co nie może zostać uznane za wynalazek, ponieważ w praktyce stanowi to wyłącznie ograniczenie dla polskich podmiotów prowadzących innowacyjną działalność, podczas gdy w tych samych okolicznościach patenty zagranicznych podmiotów podlegają procedurze tzw. walidowania na terenie RP” – napisało w uzasadnieniu. Przekonuje w nim, że zmiany mają wspierać innowacyjność polskich firm, w tym start-upów.

Z argumentacją tą zgadza się część rzeczników patentowych, przedsiębiorców i naukowców.

– Dzięki nowelizacji wynalazcy będą mogli uzyskać możliwość ochrony wynalazków wspomaganych komputerowo na terenie RP za kwotę kilkuset złotych, czyli kilkadziesiąt razy niższą, niż jest to możliwe obecnie poprzez walidację patentu europejskiego – dr hab. Jerzy Domżał z Katedry Telekomunikacji AGH w Krakowie.

– Jest to niezwykle ważne przede wszystkim dla start-upów. Polscy przedsiębiorcy konkurują na rynku z zagranicznymi firmami, dysponując z reguły o wiele niższymi budżetami. Patent nie blokuje prowadzenia badań czy rozwoju, ale daje monopol na komercyjne wykorzystanie wynalazku na obszarze obowiązującej ochrony. Uzyskanie patentu daje również dodatkową korzyść – nikt poza wynalazcą nie opatentuje już chronionego rozwiązania w innym kraju – argumentuje.

Nie brakuje jednak przeciwników proponowanego rozwiązania. Wskazują oni na przykłady wojen patentowych, np. między Apple'em i Samsungiem, które okazały się być wyniszczające dla obu stron. Dlatego nawet w USA słychać coraz więcej krytycznych głosów na temat patentowania rozwiązań informatycznych. Ewoluuje tam również orzecznictwo sądów, które coraz częściej unieważnia patenty na rozwiązania informatyczne, uznając, że niesłusznie zostały uznane za wynalazki.

– Możliwość patentowania wynalazków komputerowych nie tylko nie ułatwi, ale utrudni życie polskim przedsiębiorcom, a część programów komputerowych zwyczajnie nie powstanie, bo nie będzie to opłacalne – mówi Łukasz Jachowicz, przedsiębiorca i członek Rady ds. Cyfryzacji II kadencji. Podaje on przykład stosunkowo prostego programu do odtwarzania muzyki.

– Zanim firma wypuściłaby go na rynek, musiałaby zatrudnić rzeczników patentowych, którzy przeprowadziliby badania, czy zastosowane w nim rozwiązania nie są objęte patentami. Już to generuje spore koszty. Gorzej, gdyby się okazało, że np. zastosowany sposób do sortowania muzyki jest objęty patentem. Wówczas ta mała firma musiałaby wykupić licencję. Takich patentów przy jednym programie mogą być dziesiątki czy setki. Szybko okaże się, że za same licencje przedsiębiorca musiałby zapłacić więcej niż mógłby zarobić na swym programie – przekonuje Łukasz Jachowicz.

Dodatkowym zagrożeniem jest trolling patentowy. Istnieją firmy patentujące rozwiązania, których same nie zamierzają używać. Robią to wyłącznie po to, by zarabiać na udzielaniu licencji.

Brak danych

Krytyczne stanowisko wobec propozycji MPiT wyraziła już w 2018 r. Rada ds. Cyfryzacji. Napisała w nim wprost, że jej zdaniem, „zmiana utrudni rozwój polskich rozwiązań informatycznych, jednocześnie w żaden sposób nie chroniąc polskiej wynalazczości”. Samo Ministerstwo Cyfryzacji, przy którym działa rada, w swej opinii nie było już stanowcze, ale podkreśliło konieczność uzyskania pewności, że wprowadzane rozwiązania nie umożliwią patentowania samych programów.

Tymczasem można usłyszeć głosy, że nowelizacja tak naprawdę idzie jeszcze dalej.

– Zmiana przepisów dotyczy nie tylko samych programów komputerowych, ale także metod matematycznych, schematów, zasad i metod przeprowadzania procesów myślowych. Wszystkie te obszary znajdują się w zainteresowaniu podmiotów opracowujących rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji (AI) – zauważa dr Iga Bałos z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.

Afery, lobbing: jakie są prawa przedsiębiorców

– Brak prawnych barier dla objęcia monopolem algorytmów oraz sposobów przetwarzania danych, bo do tego często sprowadzają się patenty na soft ware, to zagrożenie nie tylko dla interesów gospodarczych określonych grup czy rozwoju innowacyjności. Wiele mówi się o problemach etycznych związanych z pracami nad AI, natomiast za mało o potencjalnych skutkach udzielania patentów w tym obszarze. Niektórzy etycy zwracają uwagę, że tego rodzaju kontrola oddana w zasadzie kilku podmiotom w skali świata zagraża nie tylko gospodarce, lecz także demokracji – dodaje.

W praktyce nowelizacja może pomóc pewnej grupie polskich przedsiębiorstw, które mają pomysły na innowacyjne rozwiązania komputerowe. Jednocześnie raczej nie ma wątpliwości, że będzie oznaczać dodatkowe koszty dla firm programistycznych, które będą musiały albo rezygnować z pewnych rozwiązań, albo też płacić za licencje. Przydałyby się więc analizy, które pozwoliłyby oszacować, czy zyski będą większe, czy straty.