Pojęcie przymusu w rozumieniu art. 411 pkt 1 kodeksu cywilnego nie może być ograniczane wyłącznie do egzekucji świadczenia. Obejmuje ono wszelkie sytuacje, gdy dłużnik spełnia świadczenie w celu uniknięcia negatywnych konsekwencji na różnych płaszczyznach.
Reklama
Gdy więc płaci nienależne jego zdaniem operatorowi energetycznemu pieniądze, gdyż ten odciął energię elektryczną w zimie, może żądać ich zwrotu. To clou wyroku Sądu Okręgowego w Olsztynie, który jest już prawomocny.
Sprawa zaczęła się w 2013 r. Operator energetyczny zaczął kierować do klienta kolejne wezwania do zapłaty, wskazując niedopłatę na koncie. W styczniu 2018 r. rzekome zadłużenie wynosiło 9500 zł. Sęk w tym, że klient nie zgadzał się z informacjami o długu, a operator nie potrafił wykazać, z czego on wynika. 23 stycznia 2018 r. firma zaprzestała dostawy energii elektrycznej do domu klienta. Ten ostatni utracił więc w zimie dostęp m.in. do oświetlenia i ogrzewania oraz nie mógł korzystać z urządzeń elektrycznych. Mężczyzna szybko zapłacił żądaną przez przedsiębiorcę kwotę, by odzyskać dostęp do energii. Tak też się stało. Po uregulowaniu długu pracownicy operatora podłączyli ponownie mieszkanie klienta.
Mężczyzna postanowił wnieść powództwo do sądu. Zażądał zwrócenia mu 9500 zł. Przekonywał, że dług był wyimaginowany, operator energetyczny nie potrafił wyjaśnić, z czego on wynika, a wpłaty dokonał wskutek przymusu.
Przedsiębiorca powoływał się z kolei na art. 411 pkt 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim nie można żądać zwrotu świadczenia, jeżeli spełniający je wiedział, że nie był do świadczenia zobowiązany. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy spełnienie świadczenia nastąpiło z zastrzeżeniem zwrotu albo w celu uniknięcia przymusu lub w wykonaniu nieważnej czynności prawnej.
Powstała więc wątpliwość: czy odcięcie dostępu do energii elektrycznej zimą jest formą wywierania przymusu? Sądy obu instancji nie miały wątpliwości, że tak.
„Pojęcie przymusu, o jakim mowa w art. 411 pkt 1 k.c., nie może być interpretowane w sposób zawężający. To nie tylko zagrożenie egzekucją świadczenia, ale także stworzenie takich sytuacji, w których spełniający świadczenie, by uniknąć niekorzystnych i często nieodwracalnych skutków, zmuszony jest spełnić świadczenie, pomimo świadomości, że świadczy nienależnie” – czytamy w uzasadnieniu wyroku sądu okręgowego, które niedawno zostało opublikowane. I dalej, że przecież wstrzymanie dostawy prądu nastąpiło w okresie zimowym, przy ujemnych temperaturach.
„Powód został pozbawiony ogrzewania, oświetlenia jak też możliwości korzystania ze wszystkich urządzeń elektrycznych, a tym samym możliwości normalnego funkcjonowania. Dłuższy okres pozostawania bez prądu skutkować mógł poważnymi konsekwencjami zarówno dla życia, jak i zdrowia powoda. W tej sytuacji nie sposób przyjąć, by zapłata na rzecz pozwanej była całkowicie dobrowolna” – stwierdził sąd. I nakazał spółce zapłatę ponad 9500 zł powodowi.
Rozstrzygnięcie mogłoby być inne, gdyby pozwana wykazała, że zadłużenie, którego spłaty się domagała, rzeczywiście istniało. Zdaniem sądu z żadnego przedłożonego dowodu to nie wynikało. Najpierw operator wskazywał, że przyczyną wstrzymania dostawy energii elektrycznej był brak opłacenia przez powoda faktur wymienionych w wezwaniu do zapłaty. Powód jednak przedłożył dowody w postaci historii operacji na rachunku bankowym, z których wynika, iż kwoty należności ujęte w wezwaniu do zapłaty z 18 grudnia 2017 r. zostały przez niego opłacone. W efekcie jedynym dowodem na okoliczność zadłużenia po stronie powoda, jaki zaoferowała strona pozwana, było zestawienie obciążeń i wpłat sporządzane przez operatora. To jednak – jak wskazał sąd – zdecydowanie za mało. Świadczyć to może jedynie o tym, że pozwana spółka istotnie uważała, iż powód powinien zapłacić pieniądze. Nijak jednak nie dowodzi tego, że kwota ta rzeczywiście pozwanej się należała.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 8 maja 2019 r., sygn. akt IX Ca 26/19. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia