statystyki

Nie ma już dziś na świecie państwa bez afery politycznej, która nie miałaby początku na Facebooku [WYWIAD]

autor: Eliza Sarnacka-Mahoney16.06.2019, 09:00
Facebook, internet

Jak Facebook naprawia swoje błędy?źródło: ShutterStock

- Dzięki FB politycy i PR-owcy mogą wpuszczać do przestrzeni publicznej toksyczne i kłamliwe treści. Przyjmując nowy model biznesowy, Facebook nie zadał sobie trudu, by zbudować system, który chroniłby nas przed manipulacjami - mówi David Kirkpatrick dla DGP.

Pan zna Marka Zuckerberga…

Tak, poznałem go w 2006 r., Facebook miał wtedy zaledwie dwa lata.

Jak od tego czasu zmienił się FB, któremu w lutym tego roku stuknęło 15 lat? Jak zmienił się Zuckerberg, którego przed laty w swojej książce nazwał pan wizjonerem?

Zmiany są kolosalne. Nie sądzę, by sam Zuckerberg przewidywał, że serwis będzie miał 2,7 mld użytkowników oraz że zyska ich tak szybko. Ja na pewno się tego nie spodziewałem, a przecież gdy pisałem książkę w 2010 r., to nie miałem cienia wątpliwości, że popularność FB będzie rosła. Ale, by wyjaśnić mój entuzjazm, przypomnę, że firma nie była wtedy jeszcze notowana na giełdzie, zaś jej współpraca z branżą reklamową dopiero raczkowała, a więc inaczej się o Facebooku myślało. Przełomowe zmiany dla FB to kwestia ostatnich pięciu lat, gdy pojawiła się wersja portalu na platformy mobilne. Tak szybkiego rozwoju firmy, tak wysokich marż zysku nie było nigdy w historii. Ten portal stał się globalnym serwisem ludzkości – poza Chinami, ale te blokują dostęp do niego. Gratuluję Zuckerbergowi sukcesu, ale też mam do niego wielką pretensję. Nie spodziewałem się, że złoży swoją piękną wizję na ołtarzu mamony.

A jaka to była wizja?

Bardzo prospołeczna. Tym, co najbardziej odróżnia obecnego Zuckerberga od Zuckerberga sprzed lat to stosunek do pieniędzy. Młody Mark, który właśnie rzucił Uniwersytet Harvarda, roztaczał wokół siebie aurę idealisty, nie interesowało go zbijanie kasy. Powtarzał, że ludziom potrzebna jest platforma, która będzie ich łączyć, a jednocześnie da im lepszą szansę zaistnieć w świecie jako jednostkom. Inwestorzy, w tym ci najwięksi jak Microsoft czy Yahoo!, dawali mu ogromne pieniądze, by się z nimi związał, ale on odrzucał ich oferty, bo nie chciał nic w swoim projekcie zmieniać. Był także bardzo sceptycznie nastawiony do reklam, bo zależało mu na tym, by Facebook pozostał „czysty”, by użytkownik miał całkowitą kontrolę nad tym, co publikuje i co otrzymuje. Przez takie podejście do sprawy firma nie przynosiła dochodów, więc na początku Zuck pompował w nią własne pieniądze. Ale gdy liczba użytkowników sięgnęła kilkudziesięciu milionów, uznał, że nadeszła pora, by nadać przedsięwzięciu konkretny profil.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Mecenas(2019-06-16 22:40) Zgłoś naruszenie 10

    Naczelnik Państwa Polskiego - nie ma facebooka, a to dowodzi, że ta strona www - jest przereklamowana...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane