Zaostrzenie przepisów kodeksu karnego (zwiększenie zarówno dolnych, jak i górnych granic ustawowego zagrożenia) spowoduje, że zwiększy się średnia długość orzekanych kar. Znaczne ograniczenie możliwości wymierzania kar w zawieszeniu, a w praktyce także stosowania grzywny czy ograniczenia wolności zamiast bezwzględnego więzienia, w krótkim czasie może doprowadzić do zapchania systemu penitencjarnego.

Brak danych

– Choć dla wszystkich jest jasne, że nowelizacja spowoduje zwiększenie liczby więźniów, to jej twórcy z Ministerstwa Sprawiedliwości nie podają nawet szacunkowych danych w tej sprawie, a także na temat tego, ile nowych miejsc w zakładach karnych potrzeba i o ile powinny wzrosnąć nakłady na ten cel – zwraca uwagę sędzia Jakub Kościerzyński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Kiedy podczas prac senackich zwracano uwagę przedstawicielom resortu na ryzyko związane z przeludnieniem w więzieniach, wiceminister Marcin Warchoł przekonywał, że „wszystko jest policzone co do jednego więźnia”. Żadnych liczb jednak nie przedstawił.

Ciasno za kratami

Ciasno za kratami

źródło: DGP

Według stanu na 31 maja, zaludnienie w zakładach karnych wynosi 93,6 proc. Jak informuje Służba Więzienna, w najbliższych latach planowane jest wybudowanie 10 nowoczesnych pawilonów na ok. 250 osadzonych każdy. – Budowa pierwszych ruszy już w tym roku. Dodatkowo w Sanoku ma powstać nowoczesna jednostka penitencjarna na ok. 1300 miejsc dla osadzonych – zaznacza Elżbieta Krakowska, rzecznik prasowy Służby Więziennej.

Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę odleglejsze plany budowy pięciu nowatorskich centrów aktywizacji skazanych, z których każde składać się będzie z nowoczesnego pawilonu mieszkalnego o pojemności 200–250 miejsc, hali produkcyjnej oraz domu przejściowego – to wszystko za mało.

Nowe miejsca

Z drugiej strony nowelizacja przewiduje rozszerzenie korzystania z systemu dozoru elektronicznego. Dziś odsiadkę w tej formie może odbywać osoba skazana na karę, która nie przekracza roku pozbawienia wolności. Po zmianach będzie to do 1,5 roku więzienia. – Z naszych szacunkowych analiz orzeczeń wynika, że populacja osób potencjalnie uprawnionych może się zwiększyć o ponad 9 tys. rocznie – mówi gen. Paweł Nasiłowski, pełnomocnik ds. SDE.

Innymi słowy, w dającej się przewidzieć przyszłości prawdopodobnie przybędzie ok. 14 tys. wolnych miejsc, czyli ich ogólna liczba urośnie o 18 proc. Przy czym nie wiadomo, kiedy budowa centrów aktywizacji skazanych, finansowana w ramach funduszy norweskich, mogłaby ruszyć, a i założenie, że dzięki SDE uda się zwiększyć liczbę wolnych miejsc aż o 9 tys. rocznie, też wydaje się optymistyczne.

– Prawidłowe wykonywanie kary jest możliwe wtedy, gdy w systemie penitencjarnym jest ok. 30 proc. więcej miejsc niż skazanych. U nas ciągle utrzymuje się, że są jeszcze wolne miejsca. Tymczasem oficjalny współczynnik zaludnienia jest sztucznie zaniżany. Faktycznie mamy do czynienia z przeludnieniem, które jest ukrywane – przekonuje prof. Stefan Lelental z Uniwersytetu Łódzkiego. – Dyrektor generalny Służby Więziennej każdego roku wydaje kilka zarządzeń, w których określa przeznaczenie zakładów karnych, biorąc pod uwagę liczbę wolnych miejsc. Więc skazani nie odbywają kary w zakładach karnych o takim charakterze, w jakich powinni, tylko w takich, gdzie są wolne miejsca. W związku z tym pod wielkim znakiem zapytania stoi możliwość osiągnięcia celu wykonywania kary pozbawienia wolności określonego w art. 67 kodeksu karnego wykonawczego – tłumaczy prof. Lelental.

Zgodnie z tym przepisem osadzenie ma przede wszystkim zapobiec powrotowi do przestępstwa, a w tym celu prowadzi się zindywidualizowane oddziaływanie na skazanych w ramach określonych systemów wykonywania kary, w różnych rodzajach i typach zakładów karnych.

Trzeba wreszcie pamiętać, że do przeludnienia nie dochodzi również dzięki samym skazanym, którzy po prostu… nie stawili się do odbycia kary. A oni odpowiadają prawie połowie wszystkich osadzonych.

Fikcja totalna

– Tymczasem ustawa wprowadza też zmiany w k.k.w., które spowodują, że część z nich będzie musiała od razu trafić do więzienia. Więc ten system je zapcha, a stanie się to niemal natychmiast – wskazuje prof. Włodzimierz Wróbel z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Jednocześnie utrzymuje się w mocy przepis, że gdy nie ma miejsca w zakładach karnych, odracza się wykonanie kary. Przecież to prowadzi do totalnej fikcji: sądy będą orzekać kary pozbawienia wolności, które potem i tak nie będą wykonywane – podkreśla prof. Wróbel.

Chodzi o art. 151 par. 2 k.k.w., który stanowi, że sąd może odroczyć wykonanie kary pozbawienia wolności w wymiarze do roku, gdy liczba osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych przekracza w skali kraju ogólną ich pojemność. Odroczenia nie stosuje się do sprawców przestępstw z użyciem przemocy, recydywistów, skazanych za przestępstwa popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych.

Etap legislacyjny

Po poprawkach Senatu

Ozga: Bardziej niż sędziów potrzebujemy asystentów prawnych