Prawnik może otrzymać wynagrodzenie po wygranej sprawie ustalone jako procent od kwoty, jaką uzyskał w sądzie dla swoich klientów. Nie jest to sprzeczne z prawem – orzekł Sąd Najwyższy.
Źródłem sprawy był pozew, jaki wytoczył przeciwko małżeństwu J. Paweł Z., właściciel kancelarii prawnej specjalizującej się w odszkodowaniach. Wcześniej prowadził on sprawę o wypłatę odszkodowania za śmierć syna państwa J. W efekcie jego działań sąd zasądził od ubezpieczyciela ponad 31 tys. zł. Wówczas Paweł Z. zażądał zapłaty umówionego wynagrodzenia, które miało stanowić 30 proc. uzyskanej sumy odszkodowania, powiększonej o VAT. Jednak klienci odmówili zapłaty tak ustalonego wynagrodzenia, a sprawa ostatecznie trafiła do sądu. Tu orzeczenia były różne: najpierw właściciel kancelarii przegrał, ale jego apelacja odniosła skutek i Sąd Okręgowy w Białymstoku zasądził na jego rzecz żądaną kwotę.
Po uprawomocnieniu się orzeczenia do akcji wkroczył prokurator generalny, zaskarżając wyrok białostockiego sądu skargą nadzwyczajną do SN. PG podnosił rażącą niezgodność z prawem orzeczenia apelacyjnego, wskazując, że taki sposób ustalenia wynagrodzenia za usługi prawnicze jest niezgodny z przepisami, tym bardziej że – jak argumentowano w procesie – Paweł Z. w istocie samodzielnie nie prowadził sprawy. Nie miał bowiem uprawnień adwokackich ani radcowskich, a całość procesu odszkodowawczego spoczywała na barkach ustanowionego z urzędu radcy prawnego. Pan Z. pełnił więc w istocie jedynie rolę pośrednika i nie powinien uzyskiwać tak wysokiego wynagrodzenia za swoje usługi.
SN nie podzielił jednak opinii prokuratora generalnego i skargę oddalił.
Reklama
– Skarga nadzwyczajna ma szczególną pozycję w systemie środków odwoławczych. Służy eliminacji z systemu prawa orzeczeń rażąco niezgodnych z polskim porządkiem prawnym. Tu takiego naruszenia nie było – stwierdził, uzasadniając wyrok, Leszek Bosek, sędzia SN.
SN nie może bowiem wchodzić w rolę ustawodawcy i kwestionować nie tylko ustalone od co najmniej kilkunastu lat orzecznictwo i poglądy doktryny, ale nawet obowiązujące przepisy prawa, które w pewnych sytuacjach dopuszczają taki swego rodzaju prowizyjny sposób wynagradzania za wykonane usługi prawnicze.
– Nie można generalnie twierdzić, że sposób określenia wynagrodzenia poprzez odniesienie do wyniku procesu w taki sposób, że wykonawca umowy otrzyma określony procent z orzeczonej sumy, jest sam w sobie rażąco sprzeczny z porządkiem prawnym RP. Są bowiem ustawowe przesłanki do takiego ukształtowania wynagrodzenia. A ponadto nawet z punktu widzenia społeczno-ekonomicznego jest to w wielu wypadkach korzystne dla stron. Zwłaszcza tych, których nie stać na zapłacenie z góry wynagrodzenia, gdy nie ma pewności, czy rozstrzygnięcie będzie dla nich korzystne – powiedział sędzia Bosek.

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 3 czerwca 2019 r., sygn. akt I NSNc 7/19.