Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi prace nad projektem nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego przewidującym ustanowienie specjalistycznych sądów, które zajmą się rozstrzyganiem sporów z zakresu własności intelektualnej. Rozumianych szeroko, bo chodzi o sprawy dotyczące zarówno praw autorskich, własności przemysłowej, jak i nieuczciwej konkurencji. Będą one kierowane do wydziałów utworzonych w czterech sądach okręgowych w Polsce.

Sam pomysł jest powszechnie chwalony. Zastrzeżenia podczas konsultacji wzbudziły natomiast niektóre szczegółowe rozwiązania, w tym ustanowienie obowiązkowego zastępstwa procesowego. Projekt przewiduje obowiązkowe reprezentowanie stron przed nowymi sądami przez adwokatów lub radców prawnych, a w sprawach dotyczących własności przemysłowej – także przez rzeczników patentowych (w wyjątkowych sytuacjach sąd będzie mógł zwolnić z tego obowiązku). Resort sprawiedliwości tłumaczy to z jednej strony specjalistycznym charakterem tych sporów, a także chęcią przyspieszenia postępowań. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego uważa natomiast, że może to się odbić na artystach.

„Wprowadzenie tego rozwiązania rodzi ryzyko ograniczenia podmiotom uprawnionym i dochodzącym swych roszczeń prawa do sądu, zwłaszcza z uwagi na koszty z tym związane. Wprowadzenie przymusu adwokacko-radcowskiego w sprawach własności intelektualnej wymaga, w mojej ocenie, przeprowadzenia bardzo szczegółowych i szerokich konsultacji z środowiskiem twórców. Proponowane rozwiązanie może prowadzić do negatywnych skutków dla artystów występujących jako strona w postępowaniu, którego przedmiotem jest ochrona ich praw autorskich lub pokrewnych” – napisał w uwagach zgłoszonych do projektu Paweł Lewandowski, podsekretarz stanu w MKiDN.

Podobne wątpliwości zgłosił podczas konsultacji Sąd Apelacyjny w Warszawie. Zwraca on uwagę, że nowe sądy będą się również zajmować prostymi sprawami o zapłatę stosunkowo niewielkich kwot, a przymus adwokacki „niepomiernie zwiększy koszty prowadzenia takich postępowań”. Z kolei Stowarzyszenie Kreatywna Polska i Izba Wydawców Prasy, choć nie krytykują obowiązkowego zastępstwa, to postulują, by strony mogli też reprezentować pracownicy wydawcy czy organizacji zbiorowego zarządzania. Tym bardziej że podobny wyjątek projekt przewiduje w sprawach dotyczących ochrony własności przemysłowej. W nich pełnomocnikiem będzie mógł być przedstawiciel organizacji, która zajmuje się wspieraniem wynalazców.

Za wysoka sankcja

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zgłosiło też do projektu zastrzeżenia co do zgodności niektórych przepisów z prawem unijnym. Chodzi m.in. o roszczenie informacyjne. Zgodnie z projektem sąd na wniosek uprawnionego będzie mógł przed wszczęciem postępowania wezwać potencjalnego naruszyciela (np. podejrzanego o handel podróbkami), by przedstawił informacje o pochodzeniu i sieciach dystrybucji towarów i usług. Tyle że jeśli po uzyskaniu tych informacji uprawniony nie złoży pozwu, to będzie musiał zapłacić równowartość towarów lub usług, co do których żądał przekazania informacji. 

źródło: DGP

„Sama groźba zapłaty kwoty tak określonej, oderwanej zupełnie od ewentualnej faktycznej szkody poniesionej przez obowiązanego, może skutecznie zniechęcić do korzystania z przewidzianego prawem uprawnienia, istnieje zatem ryzyko faktycznego utrudnienia korzystania z uprawnień przewidzianych w dyrektywie 2004/48/WE” – napisał w swej opinii na temat projektu Piotr Wawrzyk, podsekretarz stanu w MSZ.

Zaproponowana przez MS regulacja ma zapobiegać nadużywaniu roszczenia informacyjnego. Może ono bowiem być wykorzystywane do zdobywania cennych informacji przez konkurencję. Na potrzebę wprowadzenia sankcji, która zapobiegałaby takim praktykom, wskazuje również wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 6 grudnia 2018 r. (SK 19/16). Pytanie tylko, czy projektowany przepis nie idzie zbyt daleko. Tak uważa zarówno MSZ, jak i Międzynarodowe Stowarzyszenie Znaków Towarowych (The International Trademark Association, INTA).

„Proponowane rozwiązanie zagraża konstytucyjnej swobodzie prowadzenia działalności gospodarczej, z której korzystają uprawnieni, jak również ich prawu własności i prawom majątkowym, których ochrona zagwarantowana została w konstytucji. W rezultacie uprawnieni nie będą korzystać z zaproponowanego środka albo może on zostać uznany w przyszłości za niekonstytucyjny, w oparciu o podstawy związane ze swobodą prowadzenia działalności gospodarczej lub prawem własności” – napisało INTA w swym stanowisku.

Dlaczego nie Kraków?

Niemałe kontrowersje wzbudza też w środowisku prawniczym proponowane umiejscowienie sądów do spraw własności intelektualnej. A konkretnie pominięcie Krakowa, który jest uznawany za jeden z najważniejszych ośrodków akademickich specjalizujących się w tej tematyce. Dość wspomnieć takie nazwiska jak prof. Elżbieta Traple, prof. Janusz Barta czy prof. Ryszard Markiewicz. Sąd Okręgowy w Krakowie ma bogate orzecznictwo, zwłaszcza jeśli chodzi o prawa autorskie.

„Kraków jest prężnym ośrodkiem akademickim, a na Uniwersytecie Jagiellońskim działa Katedra Prawa Własności Intelektualnej, kształcąca specjalistów w tym zakresie. Zasadne zatem byłoby utworzenie sądów specjalizujących się w tej dziedzinie w okręgu Sądu Okręgowego w Krakowie” – napisał w przesłanym do MS stanowisku sędzia Jacek Polański, wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie.

Co na to resort sprawiedliwości? „O lokalizacji poszczególnych sądów zdecydowały względy natury organizacyjnej, takie jak analiza bieżącego wpływu spraw z zakresu własności intelektualnej w poszczególnych częściach kraju czy skomunikowanie z okręgami sądowymi, z których sprawy będą rozpoznawane w wytypowanych ośrodkach. Niezależnie od utworzenia sądów specjalistycznych dorobek krakowskiego ośrodka akademickiego jest już wykorzystywany w różnych aspektach w postępowaniach sądowych dotyczących spraw własności intelektualnej w całym kraju – bez względu na lokalizację sądu, przed którym sprawa się toczy” – odpowiedział nam zespół prasowy MS. 

Etap legislacyjny

Projekt po konsultacjach publicznych

Tomasz Salwa o miasteczku pracowników sądów i prokuratur