Dyrektywa o prawach autorskich wpłynie na wszystkich [WYWIAD]

autor: Szymon Cydzik11.05.2019, 07:30
Znak prawa autorskiego

- Prace nad dyrektywą o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym odsłoniły najważniejsze dysfunkcje procesu legislacyjnego i politycznego - mówi w rozmowie z DGP Alek Tarkowski, socjolog, dyrektor Centrum Cyfrowego.źródło: ShutterStock

- Prace nad dyrektywą o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym odsłoniły najważniejsze dysfunkcje procesu legislacyjnego i politycznego - mówi w rozmowie z DGP Alek Tarkowski, socjolog, dyrektor Centrum Cyfrowego.

Czy zgodzi się pan, że dyskusja na temat dyrektywy o prawach autorskich została – zwłaszcza pod koniec prac – bardzo upolityczniona?

Pytanie, jak rozumiemy pojęcie „upolitycznienie”. Nie przeszkadza mi to, że politycy zajęli się tematem. Problemem jest to, że nie zajmują się nim merytorycznie. Najlepiej widać to po Prawie i Sprawiedliwości, które długo trzymało karty przy orderach, a resort kultury nie chciał się wypowiadać w sprawie dyrektywy. Komentatorzy uważali, że partia rządząca będzie popierać zaproponowane regulacje, bo wiele na to wskazywało podczas prac w Radzie Europejskiej. Finalnie jednak znaleźliśmy się w tej niewielkiej mniejszości państw będących przeciwko, a rząd PiS zaczął się otwarcie przedstawiać jako przeciwnik dyrektywy. W dodatku używając retoryki wolnościowej, co razi, bo wyraźnie widać tu selektywny dobór argumentów oraz projektów. Przy pracach m.in. nad ustawą o policji tej walki o wolność jakoś zabrakło. PiS sięgnął też po dyrektywę, by zaatakować Platformę Obywatelską. Trzeba jednak przyznać, że postawa PO też jest niejasna. Część europarlamentarzystów tej partii dyrektywę poparło, część głosowała przeciw i tak naprawdę nie wiadomo, czym się kierowali. Problem z zaangażowaniem polityków dotyczy więc właśnie braku merytorycznej dyskusji.

W której górę wzięły emocje...

Można odnieść wrażenie, że nawet jak ktoś zabiera głos, to nie za bardzo wie, o czym mówi. Wszystko zostaje na poziomie sloganów, które bardzo denerwują zwłaszcza zwolenników dyrektywy. Określają je jako populistyczne, choć ja bym tego tak surowo nie oceniał.

Ale Centrum Cyfrowe samo w pewnym momencie zrezygnowało z używania takich haseł jak „ACTA2” czy „podatek od linków”.


Pozostało 66% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • abcd(2019-05-11 16:00) Zgłoś naruszenie 30

    Dlaczego 70 lat od śmierci autora, a nie 170? Chronione powinny być prawa autorskie autora, a nie jego spadkobierców przez 3 pokolenia.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane