statystyki

Zaskakujący wyrok w sprawie wstępu na galerię sejmową: Sejm niemy, sąd głuchy

autor: Patryk Słowik18.12.2018, 10:12; Aktualizacja: 18.12.2018, 10:13
Wyroki sądów należy szanować, ale nie trzeba się z nimi zgadzać. Ten wyrok zaś budzić powinien stanowczy sprzeciw.

Wyroki sądów należy szanować, ale nie trzeba się z nimi zgadzać. Ten wyrok zaś budzić powinien stanowczy sprzeciw.źródło: ShutterStock

Zaskakujący wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie to zwycięstwo formalizmu nad zdrową logiką. W praktyce zaś oznacza, że władza może zamknąć państwo przed chcącymi ją kontrolować obywatelami.

S prawa Patryk Wachowiec przeciwko szefowi Kancelarii Sejmu budziła emocje ekspertów oraz ogromne zainteresowanie mediów. Był to bowiem pierwszy przypadek, gdy obywatel postanowił walczyć w sądzie z aparatem państwowym, gdyż przedstawiciele tego drugiego nie wpuścili go do Sejmu.

Przypomnijmy w ogromnym skrócie, w czym rzecz. Otóż Patrykowi Wachowcowi, analitykowi prawnemu Forum Obywatelskiego Rozwoju, odmówiono 9 maja 2018 r wstępu na galerię sejmową. Powodem był protest rodziców osób niepełnosprawnych. W tym czasie służby parlamentu (a konkretnie komendant Straży Marszałkowskiej) zabroniły wydawania jednorazowych przepustek i kart prasowych. Jednocześnie na teren Sejmu mogły wchodzić zorganizowane grupy zapraszane przez posłów (szkolne wycieczki) oraz goście parlamentarzystów (np. członkowie zarządu Polskiej Fundacji Narodowej). Było więc tak, że niektórzy obywatele do Sejmu wejść mogli, inni zaś nie. A przecież Konstytucja RP w art. 61 ust. 2 przyznaje obywatelom prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Wachowiec postanowił więc złożyć skargę na działania szefa Kancelarii Sejmu, który jest zwierzchnikiem Straży Marszałkowskiej.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stosunkiem głosów dwa do jednego uznał jednak, że państwowa administracja zachowała się właściwie. Jak wyjaśniono zgromadzonym (do sądu bowiem, inaczej niż do Sejmu, wejść było można), szef Kancelarii Sejmu miał ustawową podstawę prawną do ograniczenia dostępu do budynku parlamentu. Prawo uzyskiwania informacji o działalności organów nie jest zaś absolutne, o czym mówi ust. 3 art. 61 konstytucji („Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa”). Organ w komunikacie umieszczonym na stronie Sejmu powołał się zaś na ryzyko dla bezpieczeństwa. W efekcie – zdaniem sądu – przesłanki ograniczenia dostępu do siedziby parlamentu zostały spełnione. Tym bardziej, że obsługa Sejmu zapewnia zainteresowanym możliwość oglądania transmisji posiedzeń parlamentu w internecie.

Wyroki sądów należy szanować, ale nie trzeba się z nimi zgadzać. Ten wyrok zaś budzić powinien stanowczy sprzeciw.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane