Dziesiątka największych kancelarii prawnych odpowiada za połowę przychodów pierwszych 50 firm z branży – wynika z zestawienia DGP. W ubiegłym roku ten udział zmienił się tylko nieznacznie. Najwięksi wykazali lekki spadek. Minimalne zmniejszenie udziału w obrotach zanotowała również druga dziesiątka firm, której „wartość” jest już o ponad połowę mniejsza niż „top 10”.

Niezagrożonym liderem zestawienia jest Dentons. Ta firma w ubiegłym roku zwiększyła obroty o prawie 15,6 mln zł i niespełna 3 mln zł zabrakło jej do osiągnięcia poziomu 200 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że uda się to w tym roku. Następni są już niemal o połowę mniejsi. Clifford Chance udało się obronić drugą pozycję, chociaż wartość przychodów urosła tylko symbolicznie. Z siódmej na trzecią pozycję awansowała polska filia CMS Cameron McKenna dzięki zwiększeniu obrotów o ponad 13 mln zł.

W sprawozdaniu z działalności jej głównego właściciela, spółki BKP, wskazano wzrost aktywności na rynku fuzji i przejęć i wymieniono kilka rekordowych transakcji tego typu, jakie miały miejsce w 2017 r. „CMS nie pracowała przy tych największych wartościowo transakcjach, ale jednocześnie zrealizowała największą liczbę transakcji spośród kancelarii działających na polskim rynku” – napisano.

W ubiegłym roku lider zestawienia zwiększył obroty o prawie 15,6 mln zł

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sukces CMS oznaczał utratę miejsca na podium największej krajowej firmy – Sołtysiński Kawecki & Szlęzak, która, jak wynika z danych serwisu RynekPrawniczy.pl, odnotowała spadek przychodów o 4,2 mln zł. Porównywalny regres miał miejsce w firmie K&L Gates, która spadła przez to z 15. na 18. miejsce. O prawie 6,7 mln zł zmniejszyły się obroty kancelarii Greenberg Traurig, co skutkowało zajęciem szóstej lokaty, a nie czwartej, jak rok wcześniej. Największy spadek przychodów miał miejsce w firmie Wardyński i Wspólnicy – przekroczył 8 mln zł. W efekcie kancelaria wypadła poza pierwszą dziesiątkę. Oznacza to, że w gronie liderów pozostają dwaj niezależni, krajowi gracze – prócz SK&S Legal jest to jeszcze Domański Zakrzewski Palinka. W drugiej dziesiątce są trzy takie firmy.

Rynek prawniczy to nie tylko kancelarie niezależne i te należące do międzynarodowych sieci. Ranking DGP pokazuje rosnącą rolę podmiotów należących do instytucji finansowych, przede wszystkim firm windykacyjnych. Największą z nich była w ubiegłym roku Kancelaria GetBack Mariusz Brysik, powiązana z… będącym na skraju upadłości GetBackiem. Mimo pogorszenia wyniku należała przy tym w 2017 r. do najbardziej zyskownych na naszym rynku. Większym zarobkiem mogły się pochwalić jedynie Clifford Chance oraz Domański Zakrzewski Palinka.

Do drugiej dziesiątki weszła kancelaria Raven należąca do Kruka, lidera naszego rynku wierzytelności. W trzeciej są firmy powiązane z kolejnym windykatorem – Ultimo (K. Buczek i Wspólnicy), Europejskim Centrum Odszkodowań (EuCO Joanna Smereczańska-Smulczyk), inną firmą odszkodowawczą Votum (A. Łebek) czy spółdzielczymi kasami oszczędnościowo-kredytowymi (HTP Puniewska Waszczyńska). Tego typu podmiotów jest więcej, ale już z mniejszymi przychodami. Kancelarie powiązane z takimi windykatorami jak Best czy Intrum miały w ub.r. przychody nieprzekraczające 2,5 mln zł.

Wśród firm prawniczych, funkcjonujących na ogół jako spółki osobowe, wielkość zysku nie przesądza o poziomie dochodowości. Wskazuje jedynie, jaka część przychodów trafia na konta wspólników. Podobnie wynagrodzenia nie są pełnym odzwierciedleniem tego, ile zarabia się w kancelariach. Część przychodów prawników może być księgowana jeszcze jako usługi. Wówczas powiększa koszty działania firm.

W przypadku krajowych filii międzynarodowych firm prawniczych na poziom zysku wpływają również usługi realizowane przez centrale. Na przykład Clifford Chance zapłaciła w ubiegłym roku niemal 7 mln zł za „usługi zarządcze” na rzecz powiązanej spółki z Londynu. Z kolei w Weil Gotshal & Manges dzięki ograniczeniu usług obcych w 2017 r. pojawił się zysk, którego nie było rok wcześniej. Ze sprawozdania wynika, że wydatki na rzecz podmiotów powiązanych stanowiły nieco ponad jedną czwartą ogólnej kwoty kosztów działania. 

Zgodnie z polityką i obowiązującymi przepisami

Przygotowując ranking, opieraliśmy się na danych, które firmy składały w KRS. Zgodnie z przepisami po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego, co powinno nastąpić najpóźniej sześć miesięcy od zakończenia roku obrachunkowego, na przekazanie sprawozdania finansowego są dwa tygodnie. Z obowiązku zwolnione są podmioty, których przychody nie przekroczyły równowartości 2 mln euro i które prowadzą tylko księgę przychodów i rozchodów. I dziesiątki kancelarii funkcjonujących w formule spółki jawnej lub spółki partnerskiej z takiego zwolnienia skorzystały. W tym roku złożenie dokumentów stało się prostsze: można tego dokonać poprzez wysłanie dokumentów drogą elektroniczną. Mimo to nie brak firm, które nie wywiązały się z tego obowiązku.

„Firma jest w procesie przekazywania sprawozdania” – taką informację otrzymaliśmy dwa tygodnie temu z kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy. W piątek jeszcze go nie było. „Zgodnie z przyjętą w SSW polityką oraz obowiązującymi przepisami prawa, składamy sprawozdania finansowe w Krajowym Rejestrze Sądowym. Sprawozdanie finansowe za okres od 1.11.2015 r. do 31.12.2016 r. zostało złożone 20.11.2017 r. i jest dostępne w KRS. Sprawozdanie finansowe za okres od 1.01.2017 r. do 31.12.2017 r. również zostanie złożone w KRS i nastąpi to do końca listopada 2018 r.” – przekazała nam kancelaria SSW Solutions.

Kilka innych, jak Gide Tokarczuk Grześkowiak czy Noerr Biedecki, w ogóle nie odpowiedziało na nasze pytanie. Pod koniec ubiegłego tygodnia ich sprawozdań próżno było szukać w KRS. Pierwsza z nich nie składa dokumentów finansowych od 2012 r. Druga – od 2015 r. Nie informują też o braku takiego obowiązku.

Nie brak jednak i takich, które ani razu nie podzieliły się z KRS swoimi rezultatami. Tak jest w przypadku kancelarii Smoktunowicz&Falandysz czy Czabański Gałuszyński i Partnerzy.

Część firm, których sprawozdań nie ma w KRS, poprosiliśmy o przekazanie dokumentów. „Przekazałam sprawę do zarządu kancelarii, który podejmie decyzje, czy i w jakim zakresie zdecydujemy się przekazać panu informacje” – to odpowiedź z kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy. „Zgodnie z przyjętą w kancelarii Hogan Lovells polityką – nie ujawniamy/udostępniamy jakichkolwiek danych finansowych na potrzeby przygotowania rankingów kancelarii prawnych” – odpowiedziała nam firma, która ostatecznie znalazła się w drugiej dziesiątce rankingu. W jej przypadku wykorzystaliśmy sprawozdanie podmiotu zarejestrowanego na Wyspach Brytyjskich, którego główne pole działania to świadczenie usług prawnych w Polsce.

Jest też grupa podmiotów, w przypadku których w KRS widnieje informacja o przekazaniu dokumentów, ale są one niedostępne. Może to wynikać z problemów z wymaganym przy składaniu sprawozdania podpisem elektronicznym

opinia

Dziś nawet globalna marka nie wystarczy

Przełom na rynku usług prawniczych zaczął się kilka lat temu. Przestały się rozwijać te kancelarie, które miały uznane marki, ale były w stanie pracować tylko przy prostszych transakcjach lub zapewniały niewiele więcej ponad zwykłą obsługę korporacyjną. Bo zawęziło się pole, na którym można takie usługi zaoferować i jednocześnie wygenerować wartość dodaną. A klienci zaczęli na to ostatnie coraz częściej zwracać uwagę. Dziś oczekują od prawników nie tylko, że będą oni mieć najlepszą na rynku wiedzę prawniczą, ale też że będą doradcami biznesowymi, kimś na kształt bankierów inwestycyjnych. Dziś klient mówi: jeśli zidentyfikujesz kogoś, kogo mógłbym przejąć i powiększyć biznes, to będziemy mieli okazję wspólnie pracować przy takiej transakcji. W efekcie rozwijają się głównie te kancelarie, które są w stanie realizować największe projekty. I to kilka naraz.

Na rozwój mogą też liczyć butiki wyspecjalizowane np. w fuzjach i przejęciach czy typowo regulacyjne. Powstają w oparciu o ludzi, którzy wyszli z większych kancelarii, gdzie mieli do czynienia z dużymi klientami, którzy wymagali od nich świadczenia usług prawnych niemal na wyłączność.

W nadchodzącym roku spodziewałbym się, że kilku graczy, którzy działają u nas pod międzynarodowymi brandami, może uznać, że to kres ich zdolności utrzymania się na polskim rynku. Taką tendencję widać w innych krajach naszego regionu. Dziś sama marka, choćby globalna, nie wystarczy. Nie jest tak, jak kilka lat temu, że liczyło się to, by znać szefa prawników w dużej korporacji. O pracy dla zewnętrznych kancelarii decydują głównie ludzie, którzy działają w trybie zamówień publicznych. To dobry sygnał, bo dzięki temu przejrzystość rynku znacznie wzrosła.