statystyki

Przedsiębiorca z urzędnikiem skomunikują się przez internet

autor: Patryk Słowik13.11.2018, 17:00
Zdaniem resortu kłopot wynika m.in. z tego, że nie zostało stworzone i udostępnione jednorodne rozwiązanie teleinformatyczne umożliwiające skuteczną, alternatywną do tradycyjnej formy, wymianę korespondencji drogą elektroniczną za potwierdzeniem odbioru

Zdaniem resortu kłopot wynika m.in. z tego, że nie zostało stworzone i udostępnione jednorodne rozwiązanie teleinformatyczne umożliwiające skuteczną, alternatywną do tradycyjnej formy, wymianę korespondencji drogą elektroniczną za potwierdzeniem odbioruźródło: ShutterStock

Zdefiniowanie zasad korzystania z usługi rejestrowanego doręczenia elektronicznego i usługi pocztowej przesyłki hybrydowej wraz z umocowaniem jej w przepisach tak, by móc wykorzystać ją jako metodę skuteczną prawnie na równi z wysłaniem tradycyjnego listu poleconego za potwierdzeniem odbioru lub doręczenia osobistego.

To podstawowy cel projektu ustawy o elektronizacji doręczeń, który wkrótce zostanie opublikowany przez Ministerstwo Cyfryzacji. Szef resortu Marek Zagórski jest przekonany, że już niebawem – właśnie dzięki nowym przepisom – polski przedsiębiorca i podmioty sektora publicznego będą mogły w prosty sposób dostarczać sobie dokumentację w postaci elektronicznej. Jakkolwiek bowiem w ostatnich latach przyjmowano wiele przepisów, mających zwiększyć udział korespondencji elektronicznej w ogóle pism, tak nadal dostrzegalnych jest wiele kłopotów. I resort cyfryzacji je właśnie zdiagnozował. Przyznaje uczciwie, że obecnie podstawową formą wymiany korespondencji z podmiotami publicznymi jest tradycyjny sposób, oparty na papierowej przesyłce poleconej, lub osobista wizyta przy okienku. I to mimo istnienia ePUAP-u oraz coraz większej liczby systemów teleinformatycznych. Z tymi są jednak kłopoty. Jak bowiem wskazuje Ministerstwo Cyfryzacji, w przypadku podmiotów publicznych ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 570 ze zm.) nakłada na nie co prawda obowiązek posiadania ESP (elektroniczna skrzynka podawcza). Sęk w tym, że taki adres jest trudny do wyszukania, a doręczenie na niego jest skuteczne tylko w niektórych procedurach, gdyż liczne przepisy regulujące zasady doręczeń elektronicznych w określonych sytuacjach wykluczają możliwość wykorzystania tego sposobu komunikacji.


Pozostało jeszcze 43% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • ręce opadają(2018-11-14 05:21) Zgłoś naruszenie 10

    B_delu na kółkach ciąg dalszy. Elektronizacja urzędów polega na maksymalnym utrudnieniu wszystkiego wszystkim. To co dawniej robiło się w 10 minut teraz zajmuje 2 godziny. Tysiące niepotrzebnych zdublowanych rejestrów. Bajzel niemożliwy. Ale najważniejsze że ktoś weźmie premie albo inny nagrody za wdrożenia.

    Odpowiedz
  • mam nadzieję, że PIS zmieni to podejście(2018-11-14 07:55) Zgłoś naruszenie 00

    Żeby to miało jakikolwiek sens to podpis elektroniczny musiałby mieć każdy urzędnik i petent, który się zwraca ta droga do urzędu. Na początku nowego tysiąclecia prawie wprowadzono podpis elektroniczny w administracji, no ale ktoś uznał, że ten biznes powinien być prywatny i kwestia podpisu padła bo cena autoryzacji na serwerach była absurdalnie wysoka. Ponadto konieczne było dobre i proste oprogramowanie. Na chwilę obecną nie ma ani jednego ani drugiego. Podpis elektroniczny mają nieliczni, więc przesyłane bez niego dokumenty mają żadną moc dowodową. Oprogramowanie to odrębna historia. Nie spotkałem ani jednego ergonomicznego programu. Wszystkie są ponad miarę szczególarskie i nieergonomiczne. Wszystkie programy, które miałem okazję użytkować, zamiast pomagać tylko utrudniały pracę. Ta sytuacja przypomina taką reklamę, w której młody hindus widzi nowy samochód a potem przy pomocy słonia ugniata swojego złomka, żeby kształtem przypominał widziany samochód. Na zachodzie mają oprogramowanie które przypomina nowy samochód (testowane, aktualizowane), a u nas .... panuje pogląd, że ludzie sobie poradzą. Nikogo nie obchodzi jakim kosztem.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane