Autopromocja

Jak legalnie odtwarzać muzykę w sklepie, lokalu, restauracji?

radio, muzyka
radio, muzykaShutterStock
11 listopada 2018

Friedrich Nietzsche napisał kiedyś, że „życie bez muzyki jest błędem”. Tezę słynnego filozofa zdają się potwierdzać badania wskazujące, że nawet 90 proc. klientów preferuje robienie zakupów w miejscach, w których puszczana jest muzyka.

W świadomości społecznej, muzyka lokuje się po stronie relaksu. Znajome (lub nie) dźwięki, kojarzą nam się raczej z wypoczynkiem, beztroską, a nie z pracą czy, z obowiązkami. Nic więc dziwnego, że spece od branży marketingowej, obrali sobie na cel ten właśnie obszar działalności przedsiębiorców usługowych i ukuli . Wiąże się to oczywiście z maksymalizacją zysków ze sprzedaży oferowanych produktów w danym lokalu. O tym, że jest to gra warta świeczki, pisali już w latach 80-tych amerykańscy uczeni np. Richard F. Yalch (University of Washington) oraz Eric Spangenberg (Washington State University). Dowiedli oni, że muzyka ma ogromny wpływ na konsumenckie decyzje klientów – spokojne, stonowane dźwięki (np. smooth jazz lub ambient) sprawiają, że kupujący spędzają w lokalu więcej czasu. Wiąże się to z tym, jak my jako ludzie postrzegamy czas i rejestrujemy jego upływ. Mniej bodźców (w tym wypadku dźwiękowych) sprawia, iż wydaje nam się, że w danym miejscu spędziliśmy mniej czasu niż w rzeczywistości. Ich natłok daje nam z kolei wrażenie rozciągnięcia i po 5 minutach, czujemy się tak, jakbyśmy spędziliśmy tam ok. 20 minut. Nie zagłębiając się w teorie dylatacji czasowej, skupmy się na solidnych prawnych podstawach omawianego tematu.

Doszliśmy już do wniosku, że w prowadzonym przez nas lokalu warto zadbać o odpowiednią oprawę muzyczną. Pozostaje już tylko odpowiedzieć na pytanie jak zrobić to legalnie – z poszanowaniem prawa twórców danych utworów.

zbiorowego zarządu prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi – w tym wypadku z ZAiKS-em. Na portalu internetowym stowarzyszenia, w zakładce „Jak uzyskać licencję” można znaleźć wszystkie potrzebne informacje dotyczące typów oraz procedur zdobycia potrzebnych dokumentów. Należy pamiętać, iż emitowanie muzyki w lokalu usługowym jest ustawowym „publicznym udostępnianiem” i wymaga zgody twórcy lub organizacji, która prawami takiego twórcy zarządza. Co ciekawe, . W przypadku stwierdzenia jakichkolwiek nieścisłości lub naruszeń w tym zakresie istnieje możliwość zastosowania art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zgodnie z którym w razie nieuprawnionego rozpowszechnia cudzego utworu w wersji oryginalnej, albo w postaci opracowania, artystycznego wykonania, fonogramu, wideogramu lub nadania, sprawcy grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 (§ 1). W przypadku gdy rzeczone rozpowszechnianie odbywa się w celu osiągnięcia korzyści majątkowej górna granica kary pozbawienia wolności wynosi 3 lata.

które gromadzą utwory bezpośrednio od twórców i udostępniają je (odpłatnie) w sieci z pominięciem krajowej ochrony OZZ. Zgromadzona twórczość jest zazwyczaj oparta na tzw. wolnych licencjach Creative Commons, zatem wszystko odbywa się z poszanowaniem praw twórców. Oczywiście wiąże się to z popularnością oferowanych przez dany serwis piosenek. Jeśli zależy nam na radiowych hitach ze szczytów list przebojów – wtedy lepiej odezwać się do ZAiKS-u. Jeśli jednak ten aspekt nie odgrywa dużej roli, warto rozważyć tego typu opcję zwłaszcza, że jest ona znacznie tańsza – w zależności od wybranej oferty

Powyższe sposoby są jedynymi legalnymi sposobami na publiczne odtwarzanie muzyki w lokalach usługowych. Bardzo często można spotykać się sytuacją, w której przedsiębiorcy wykorzystują radio do zapełnienia tzw. przestrzeni między regałami. Niestety, . Wiąże się to m.in. z prawami pokrewnymi wydawców radiowych do realizowanych audycji. O dość głośnej sprawie dotyczącej słuchania radia w miejscu pracy, mogliśmy usłyszeć 2 lata temu za . Sprawa zawędrowała aż do II instancji, a zaczęła się od tego, że wałbrzyski fryzjer nie zamierzał płacić za muzykę emitowaną z radia w swoim zakładzie. Przedsiębiorca twierdził bowiem, że nie dochodzi do rozpowszechnienia muzyki w rozumieniu przepisów o prawie autorskim, a dodatkowo nie czerpie on z tego żadnych korzyści finansowych. Radio miało być przeznaczone wyłącznie dla personelu zakładu, o czym świadczyła wystawiona informacja o treści: „Klienci korzystający z usług proszeni są o niesłuchanie radia. Muzyka tylko dla personelu!”. Aby temu sprostać właściciel rozdawał klientom zatyczki do uszu oraz zbierał od osób korzystających z jego usług oświadczenia o niesłuchaniu emitowanych audycji radiowych. Wszystko to pozwany przedstawił w sądzie wraz z zaświadczeniem o dochodach. Był to ważny dowód, bowiem w uzasadnieniu sędzia powołał się na zapis w ustawie o prawie autorskim, który przewiduje tzw. dozwolony użytek utworu, jeśli nie łączy się to wzrostem przychodów firmy. Jak podkreśla jednak prawnik z kancelarii Chałas i Wspólnicy, Marek Porzeżyński w polskim prawie nie istnieje system precedensowy, ale inne sądy biorą pod uwagę wcześniejsze wyroki w podobnych sprawach, mogą się czasami nimi sugerować. Podkreślił, że nie oznacza to jednak, że będzie tak w każdym przypadku i jeśli przedsiębiorcy nie wniosą opłat za muzykę do ZAiKS-u, to tak jak w tym wypadku dochodzenie swojego zdania pozostaje w drodze sądowej.

Paweł Kowalewicz

Artykuł powstał we współpracy z prowadzonym przez

Fundacja prowadzi Bazę Legalnych Źródeł, które udostępniają treści zgodnie z prawem i wolą twórców.

Źródło: Źródło zewnętrzne

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png