Po kilkunastu latach parkingowego status quo rządzący zdecydowali się zrezygnować ze sztywno zapisanych w ustawie stawek za postój w centrach miast.
Reklama
Mają one rosnąć wraz z minimalnym wynagrodzeniem. W praktyce oznacza to, że najwyższa dotychczasowa stawka za godzinę parkowania, czyli 3 zł, już wkrótce może być jedną z niższych. Najnowsze przepisy dopuszczą bowiem inkasowanie prawie 10 zł za pierwsze 60 minut postoju.
To zmiana wprowadzana przez nowelizację ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym i innych ustaw, która trafiła już do Senatu. Przy okazji uaktualnienia przepisów dotyczących PPP rządzący zdecydowali się również na zmiany w ustawie o drogach publicznych (Dz.U. z 2017 r. poz. 191).

Reklama
Nowe przepisy pozwolą samorządom powyżej 100 tys. mieszkańców tworzyć w centrach miast – a nawet w centrach dzielnic – pod warunkiem, że są to tereny o intensywnej zabudowie – specjalne „śródmiejskie strefy płatnego parkowania”. Różnią się one tym od „zwykłych” stref, że opłaty za postój mogłyby być pobierane przez całą dobę i we wszystkie dni tygodnia.
Dla opornych, którzy nie kupią biletów, czekałyby też wyższe kary. Zamiast 50 zł jak obecnie, trzeba będzie zapłacić nawet 222 zł.
Kwoty opłat byłyby obliczane na podstawie minimalnego wynagrodzenia, które – zgodnie z zapowiedziami rządzących – plasowałyby się w przyszłym roku na poziomie 2220 zł brutto. W przypadku zwykłej strefy płatnego parkowania nie mogłoby przekroczyć 0,15 proc. płacy minimalnej (3,3 zł), w przypadku śródmiejskiej SPP – 0,45 proc. płacy minimalnej (9,99 zł).
Ustawa wprowadza jeszcze jedną zasadę: wpływy ze śródmiejskiej strefy będą znaczonymi pieniędzmi, a minimum 65 proc. uzbieranej kwoty miasto musiałoby wydać „wyłącznie na sfinansowanie poprawy publicznego transportu zbiorowego, budowę lub przebudowę infrastruktury pieszej lub rowerowej lub zieleń i zadrzewienia w gminie”.
Bez zmian pozostałyby zasady ustalania opłat za kolejne godziny. Stawka za drugą mogłaby być najwyżej o 20 proc. wyższa niż za pierwszą, za trzecią – najwyżej o 20 proc. wyższa niż za drugą, a za czwartą i kolejne – znów maksymalnie tak wysoka jak za pierwszą.
Decyzja o wysokości stawki będzie ostatecznie zależna od radnych. W praktyce na ewentualne zmiany mogliby liczyć mieszkańcy 39 miast w Polsce.
Chociaż samorządowcy od dawna postulowali te zmiany i uwolnienie stawek, to zdaniem ekspertów przed wyborami raczej nie znajdzie się wielu chętnych na parkingowe rewolucje cenowe.
Od pomysłów podwyżek – na łamach lokalnej prasy – już odżegnuje się między innymi Płock i Lublin.