Za akcje ratownicze w górach zapłacą nieostrożni turyści

autor: Łukasz Kuligowski, Małgorzata Kryszkiewicz27.02.2009, 03:00; Aktualizacja: 14.04.2011, 12:51

Turysta będzie uprawiał wspinaczkę wysokogórską na własną odpowiedzialność i ryzyko. Właściciel stoku będzie organizował i finansował działania ratownicze na trasach narciarskich. Dyrektorzy parków narodowych muszą zapewnić warunki bezpieczeństwa na przejściach i oznaczyć szlaki.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:GP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (29)

  • niewiem(2009-02-27 08:26) Zgłoś naruszenie 00

    W wspinaczka wysokogórska to wejście na Kasprowy czy to nie jest zaliczne do wspinaczi?

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 10:44) Zgłoś naruszenie 00

    Mountaneering widziałA masę miałkich umysłowo osób w nieodpowiednim obuwu, stroju, w nieodpowiednim stanie w górach w różnych porach roku :) Mountaneering widziłA laski w lakierowanych bucikach na obcasie ześlizgujące się z okolic Zawratu, panów w garniturach kościółkowych i odpowiednio dobranych pod fason bucikach wyjściowych maszerujących na Świnicę. Mountaneering widziałA sporo oszołómów w klapkach idących do Schroniska na "Piątce" niosących swoje dzieci na ramionach. Strach pomyślec, co by sie stalo, gdyby taki odpowiedzialny rodzic się poslizgnął. Mountaneering wiele widziała, bo juz wiekowa jest :) I nie czepia się każdego. Tylko glupiego prawa. I ludzi, którzy go tworzą. Prawo jest dla cżłowieka (hehehe w teorii), a nie na odwrót.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 14:14) Zgłoś naruszenie 00

    Mademoiselle mountaneering
    Merci beaucoup, mais...

    Znam swój wiek, swoje możliwości i...i ja to juz przerabiałem 40 i więcej lat temu. Mnie to nie jest dziwne. Mnie niepotrzebne ani wysiek, ani adrenalina, bo to juz znam, a sama zabawa intelektualna i wyobraźnia mi muszą wystarczyć. Moi wnukowie - jesli trzeba się chwalić - mają "cuga"(starszy w wieku 6 lat zaliczył trasę Palenica Białczańska - MOko na własnych pedałach). Ich rodzice dbają o to, by mieli "kondychę" i korzystali z niej RACJONALNIE i ODPOWIEDZIALNIE.
    Racjonalnie - tego nie bedę tłumaczył, bo wśród ludu nad Wisłą to słowo nie istnieje, natomiast jesli idzie o odpowiedzialnie...
    Mam nadzieję, że jeśli jeden z drugim zapłaci za własną fantazję, bezmyślność i to, że ktoś inny musiał narażać swoje życie (bo to lubi i czuje do tego bezinteresowne powołanie), to może zwierzęta i rosliny w Tatrach (a i w Sudetach i podkrakowskich dolinkach) doznają niejakiej ulgi i bedą miały szanse na przetrwanie. Trza żyć na własny rachunek

    Odpowiedz
  • alpinista(2009-02-27 08:32) Zgłoś naruszenie 00

    Państwo z jednej strony uznaje, że sport i rekreacja są ważne, ale z drugiej strony umywa ręce od ratowania ludzi którzy ulegli wypadkowi w górach.

    czyli jeżeli jakiś pijak rozbije się samochodem na drodze, to ratownictwo bezpłatne, a jeżeli ktoś uprawia sport w górach, to bulić.

    nie oszukujmy się, nie chodzi o sprawiedliwość społeczną, tu chodzi o kasę dla lobbujących organizacji. teraz topr i gopr będą mogły windować swoje koszty bez ograniczeń. no bo czmu w zasadzie grupa jurajska nie ma własnego śmigłowca? ten projekt został napisany tylko pod kątem kasy tych stowarzyszeń

    Odpowiedz
  • Piotr Osiak(2009-02-27 08:59) Zgłoś naruszenie 00

    I bardzo dobrze, nie mam zamiaru płacić za kogoś, kto lubi adrenalinkę. Państwo powinno ratować na własny koszt tylko na wytyczonych trasach o względnie niskim zagrożeniu zdrowia i życia. Każdy kto decyduje się na wyprawę szlakiem obciążonym znacznym ryzykiem powinien odpowiadać za akcje z własnej kieszeni.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 08:53) Zgłoś naruszenie 00

    A jesli mając świetny sprzęt i odpowiednią kondycję porwie mnie lawina? A jesli spadnie mi na głowę kamień z Zawratu i padnię nieptrzytomnie na glebę? Czy mam placic za ratunek w takiej sytuacji? Przeciez płaci się za wejście do parku narodowego? Co z tą kasą???

    Czemu za darmo będzie się ratowić pijaka czy narkomana, który na własne życzenie się wyniszcza? Dlaczego ja mam płacić za pomoc w takich sytuacjach? Chodzę dużo po górach. Bardzo dużo. Latem. Zimą. Wspinam się. Mam sprzet. Mam umiejętności. Nie mam władzy nad przypadkiem i losem. Ten projekt jest bez sensu!

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 09:17) Zgłoś naruszenie 00

    Co Ty bredziesz człowieku? Wprowadźmy zatem analogicznie przepis, że ratowac nalezy tylko tych, co pija piwo i wino, a zwolennicy wódki, "siarki", czy bimbru musza dopłacac za rotowanie zycia. Że o metanolu nie wspomnę! Głupoty opowiadasz z tym szlakiem o "wzglednie niskim zagrożeniu". Żeby wypowiadac się publicznie i nie skompromitować, najpierw przemyśl swoje "pomysły". Acha, analogicznie, to będziemy ratować tylko do 1,5 promili. Powyżej - ratujmey już za kasę :)

    Odpowiedz
  • nie wiem o co chodzi?(2009-02-27 09:41) Zgłoś naruszenie 00

    NIe wiem o co chodzi? Każdy kursant kursów wpinaczkowych (skałki) i taternickich musi mieć wykupione ubezpieczenie NW. Stąd nie wiem skąd ten lament, że "nie chcę płacić na tych co lubią adrenalinkę"?

    Odpowiedz
  • Solo(2009-02-27 09:39) Zgłoś naruszenie 00

    Ad 4. mountaneering.
    Piszesz emocjonalnie a przecież jest to wyjaśnione: Płacisz za wstęp do parku narodowego i za bezpieczeństwo odpowiadają dyrektorzy. Pytanie co ten zapis oznacza w praktyce. Jeśli oznacza, że w cenie biletu jest zawarta cząstka ceny ubezpieczenia jakie płaci park i za to ubezpieczenie opłacona będzie akcja ratownicza w razie potrzeby to OK.

    Jeśli zaś wchodzisz na własną rękę, poza szlakiem to kup sobie ubezpieczenie i wtedy akcja ratunkowa jest kryta z tego ubezpieczenia. Twoje umiejętności i sprzęt nie maja tu nic do rzeczy. podobnie mógłby twierdzić kierowca: "nie mam OC bo mam wysokie umiejętności i dobre auto."

    Zgadzam się jednak z tobą, że kierowcy, narkomani, niedoszli samobójcy etc. powinni również płacić za ratunek lub wykupić ubezpieczenie. Prawo powinno być równe dla wszystkich, przecież tak stanowi konstytucja.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 09:57) Zgłoś naruszenie 00

    Solo, wszystko ok. Ale z zapisu w projekcie wynika, że płacić mają tylko Ci, którzy schodzą ze szlaków :) A co ze wspinaczką w warunkach zimowych? Często odnalezienie oznakowań szlaku jest niemozliwe. I proszę, nie pisz mi, ze jak się chce, to się znajdzie :) Za dużo siedzę zimą w górach - od Bieszczad, przez Beskidy po tatry, by nie wiedzieć, jak się chodzi.

    Masz rację, oszołomy wchodzące w cienkich dresach w warunkach zimowo-wiosennych (silny, lodowaty wiatr, śnieg, oblodzenie trasy),w adidasach, no, ci "bardziej zaawansowani" mają pesudogórskie buty za 150 zł bez wibramu, bez chronienia kostki, ida bez kijów, bez raków - wszystko to powinno płacić. Bo to ewidentne niedopasowanie do warunków. Ale przepraszam, cała reszta?

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-28 11:39) Zgłoś naruszenie 00

    Cytat p.24:"naprawdę byłoby najlepiej WYPUŚCIĆ RATOWNIKÓW W TEREN! Tak, by wyłapywali idiotów w klapkach ZANIM wejdą na szlak, a nie, gdy stanie się coś złego"
    Odpowiedż: i oni tak mają gołemi rencyma spierać się z tymi idiotami? Ilu ludzi do tego trzeba zatrudnić? A kto wtedy będzie ratował? To nie dowcip się zaostrzył ani krawat poluzował tylko błysnęła wyobraźnia.

    Cytat p.18:"mnie - jak i sporą grupę ludzi - ciągnie tam, gdzie zmęczenie, gdzie walka o oddech, gdzie tempo, bo czoło ekipy już blisko szczytu"
    Odpowiedź: Równie dobrze można skorzystać z siłowni (za własne pieniążki). Gdy ma się skłonności do tracenia oddechu nie powinno się schodzic z oznakowanego szlaku.

    Cytat p.18:"nie każdy ma na tyle silne mięśnie, by kilka h łotać przechodząc z np. Świnicy na Kozi. A trzymać rękami trzeba się mocno".
    Odpowiedź: gdy się ma słabe mięśnie nie wolno pod żadnym pozorem opuszczać oznakowanego szlaku i unikać szlaków mało uczęszczanych.
    cdn.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 09:59) Zgłoś naruszenie 00

    C.D.

    Nie jestem w stanie wykluczyć przypadku. ZAWSZE istnieje niezerowe prawdopodobieństwo również samoczynnego zejścia lawiny. Nagłej mgły, która blokuje na Małołączniaku. To, czego bym oczekiwała od osób konstruujących tę ustawę o odrobinę realizmu i poznania warunków górskich i wspinaczkowych z innego miejsca niz National Geo. czy biurko. Jeśli ubezpieczenie, to ok, ale w takim razie koniec z dotacjami dla TOPR i GOPR (rany boskie, nigdy nie sądziłam, że takie słowa padną ode mnie, po tym jak przekazuję swój 1% podatku na te instytucje).

    I Solo, tak, masz całkowita rację - równość wobec prawa. Tylko coraz częściej mam wrazenie, że to pusty frazes. A wskazuje na to coraz większy fiskalizm i coraz więcej obostrzeń - m.in. z "rozwojem turystyki" w Polsce. Skonczy się na oglądaniu zdjęć z wypraw w najbardziej skrajnym przypadku.

    A co do ubezpieczenia za kursy skałkowe - no cóż, nie wiem, gdzie ad. 8 chodził, ale u mnie nie było ubezpieczenia. Tylko opłata za kursy, głównie hala + sporadycznie treningi na skale.

    Odpowiedz
  • ...(2009-02-27 10:34) Zgłoś naruszenie 00

    Ad 8 chodził w najlepszym tj. w katowickim Klubie Wysokogórskim

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 10:35) Zgłoś naruszenie 00

    mountaneering twierdzi, ze chodzi po górach
    Jednocześnie czepia się każdego, kto mu pod rękę się podwinie.
    I nigdy nie widział biedaczek na Przełęczy Kondrackiej panów w klapkach, pań na wysokim (prawie obcasie) i powiewajacych habitów.
    Omawiane prawo jest skierowane przeciw takim idiotom.
    I słusznie, bo ja nie mam zamiaru dokładać do takich "przypadków" i TOPR ani TPN też nie powinny ich sponsorować.

    A autor artykułu zdaje się nie rozróżniać wspinaczki wysokogórskiej od turystyki wysokogórskiej.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 11:24) Zgłoś naruszenie 00

    inżynier też jest wiekowy i swoje w naszych malutkich Taterkach przeszedł.

    I twierdzi, że: TPN i GOPR owinny uczestnivczyć finansowo jedynie w przypadkach wypadków , które miały miejsce np.
    - na dnie Doliny Strążyskiej - ale juz wejscie na Grzybowiec czy Sarnią Skałkę jest na ryzyko turysty,
    - na dnie doliny Jaworzynki - ale już pierwsze 20 metrów podejścia pod Przełęcz Miedzy Kopami na ryzyko turysty.
    Dlaczego tak?
    Ano dlatego, ze wymienione szlaki niczym nie różnią się od rekreacji na Krupówkach i są dostępne dla każdego zjadacza chleba i mają charakter rekreacji.
    Podejścia (w tym czarny szlak na ścieżce nad Reglami to juz fantazja i fanaberia - nie ma żadnego przymusu tam łazić.
    O przypadkach odpadniecia z np. z Koziej Przełęczy chyba w ogóle nie warto wspominać - to jest czysta fanaberia zainteresowanego i sam fakt, że sie zdecydował tam łazić MUSI byc JEGO WYŁĄCZNYM RYZYKIEM.
    W końcu znaczki pocztowe są w powszechnym uzyciu, ale nie każdy je musi je zbierać.

    Odpowiedz
  • Solo(2009-02-27 15:36) Zgłoś naruszenie 00

    Jak mawiał Pawlak z "Samych Swoich": "Ot miło mądrego posłuchać."

    Dziękuję Państwu za ciekawą dyskusję.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 11:37) Zgłoś naruszenie 00

    Panie inzynierze - chapeau bas!
    TOPR, GOPR powinny ratować zawsze i każdego. lekarze nie wybierają (no, nie powinni) kogo chcą i jakim obszarze miejskim, ziemskim, wiejskim ratować. Naprawdę, ciut rozsądku do którego - jak widac nas oboje - wiek zobowiązuje. ratownik TOPR, GOPR - taka praca. Czasem powołanie (za jakie uważam wykonywany przeze mnie zawód), czasem rzemieślnictwo.
    Jak podał Jan Krzystof w 07 r. - TOPR był finansowany w 60% z budżetu "na zasadzie zlecenia zadania ratowania w rejonie Tatr i Pasma Spisko - Gubałowskiego, oraz działań ratowniczych śmigłowcem na terenie południowej Małopolski na prośbę innych służb ratowniczych". 15% z biletów TPN. Reszta sponsorzy, 1% podatku. Cytując dalej JK z TOPR "Budżet roku 2007 uważamy za bardzo przyzwoity". Przychylę się do pewnych spekulacj o lobbingowym as[ekcie tworzenia togoż projektu.

    Odpowiedz
  • turysta jurajski(2009-02-27 11:45) Zgłoś naruszenie 00

    za ratownictwo trzeba będzie płacić nie tylko w razie wypadku w drodze na giewont, ale również w razie skręcenia kostki czasie przechadzki dolinkami podkrakowskimi. to jeden z większych absurdów tej ustawy. cała jura jest uznana za góry.
    pan Coghen, poseł po, 'właściciel' grupy jurajskiej gopr wzywał już śmigłowiec do skręconego kolana 10 metrów od drogi do której mozna było dojechać karetką. spacerowicz który się potknie przy zamku mirowskim zabuli do kieszeni pana naczelnika za śmigło, czemu nie

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 12:04) Zgłoś naruszenie 00

    Madame(oiselle) mountaneering - mon chapeau aussi.

    Przysłowia są mądrością narodów (a przynajmniej być powinny)
    Jedno z nich mówi:"co wolno wojewodzie..."
    I tak być powinno. Nie w sensie stanowisk, apanaży - lecz w sensie czynów i tego, na co mnie stać.
    Jeśli jestem miłośnikiem Tatr, bo mnie one zwyczajnie rajcują, to niekoniecznie muszę leźć tam, gdzie niechybnie polegnę. Pójdę sobie pod Kopieniec z Jaszczurówki, wywalę się w trawie u jego podnóża i będę się gapił.
    Pójde sobie z Porońca na Rusinową Polanę i zrobię to samo, a przy okazji Króla Tatr zobaczę.
    Turystów Jurajskich zapewniam, że Górę Zborów najlepiej oglądać od strony Włodowic - przed zachodem i po burzy.
    I nikt mi nie zarzuci, żem gór nie widział.

    A zamiast rozdeptywać szlaki dla samej tylko adrenaliny - można wspiąć się na Gubałówkę by tam, po trzech piwach spróbować swoich sił na ściance wspinaczkowej (i to z asekuracją). Zjazd kolejką niewiele kosztuje, a na dole dzieciom ptoka z drewna jeszcze kupię.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    1. Merci bien Monsieur Inżynier.
    2. Mademoiselle
    3. Jednym wystarcza korzystanie z darmowego "popsikania" się francuskimi perfumami w Sephorze, inni chcą miec flakonik na właśność.
    Jeśli Pana uszczęśliwia widok z Gubałówki :) - świetnie. tez ładnie, też góry widać. Ale jednka mnie - jak i sporą grupę ludzi - ciągnie tam, gdzie zmęczenie, gdzie walka o oddech, gdzie tempo, bo czoło ekipy już blisko szczytu. I nie chodzi tylko o wejście na szczyt a w domu pinezka w mapę "trafione zaliczone". Są góry, na które się wraca. A problem w Tatrach rozwiązałoby np. wprowadzenie via ferratów. łańcuchy są świetne i uwielbiam po nich łazić, ale nie każdy ma na tyle silne mięśnie, by kilka h łotać przechodząc z np. Świnicy na Kozi. A trzymać rękami trzeba się mocno. Ferraty rozwiązałby problem zabezpieczenia: wymagania - uprząż (od 90-500 zł), lonża (od 180-400). I mozna iść

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane