Za akcje ratownicze w górach zapłacą nieostrożni turyści

autor: Łukasz Kuligowski, Małgorzata Kryszkiewicz27.02.2009, 03:00; Aktualizacja: 14.04.2011, 12:51

Turysta będzie uprawiał wspinaczkę wysokogórską na własną odpowiedzialność i ryzyko. Właściciel stoku będzie organizował i finansował działania ratownicze na trasach narciarskich. Dyrektorzy parków narodowych muszą zapewnić warunki bezpieczeństwa na przejściach i oznaczyć szlaki.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:GP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (29)

  • inżynier(2009-02-28 12:13) Zgłoś naruszenie 00

    Zapomniałem w ostatnim punkcie dopisać słowa "Odpowiedź", za co przepraszam.

    Cytat p.15:"TOPR, GOPR powinny ratować zawsze i każdego"
    Odpowiedź: Kiedy oni mają to robić jeśli muszą wyłapuwać i"czubków" przy wejściu? patrz p.24.

    Opłotkami, cichcem, docieramy do sedna wzburzenia Mademoiselle, zawarte w postach 9 i 10. Ustawa (a właściwie jej projekt) wszystkich traktuje równo, a to nie jest w porządku, bo przecież są równi i równiejsi, namaszczeni i tacy tylko troche pomazani.
    Przecież tych namaszczonych to powinno się hołubić, na rękach nosić, bo przeciez oni znoszą śmieci z gór.

    Ma Chere Mademoiselle. Ja lubię góry. Lubię też sobie posiedzieć. Na krakowskich Plantach są setki ławeczek, ale nie ma obowiązku na każdej z nich posiedzieć.
    Lawiny nie wszędzie schodzą. Nie zdarzają się na tarasie schroniska na Głodówce. Adrenalinę (jeśli się lubi) można zaliczyć przed komputerem -wystarczy tylko uruchomić odpowiednią grę. Zmęczyć się można na siłowni.

    Za własne pieniążki.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-28 11:56) Zgłoś naruszenie 00

    Cytat p.18:"Ferraty rozwiązałby problem zabezpieczenia: wymagania"
    Odpowiedź: Niewątpliwie. Swoistą odmianą tego urządzenia jest kolejka na Kasprowy Wierch, na Gubałówkę, Szyndzielnię, Łomnicę i parę innych szczytów - tym się różnią, że tam nie potrzeba uprzęży.

    Ad.p.15. Nie należy do dobrego tonu przeliczanie komuś pieniędzy w portfelu - i to z myślą: jeśli ma to może dać. Jest to działanie w myśl bardzo polskiej zasady: wsiem rawno

    Cytat p.20:"Po co?" do perwersyjnie lakonicznego "Bo to kochamy". Z tego samego powodu jedni zbierają obrazy, zaczytują się w książkach, poświęcają zycie na doskonalenie swoich umiejętności kulinarnych".
    Zbieranie obrazów wymaga sporych(własnych) pieniędzy.
    W przypadku zatrucia pokarmowego (to ad.kulinaria) karetka pogotowia i płukanie żołądka powinny wystarczyć.
    Najbardziej bezpiczne i najtańsze (spośród wymienionych) jest zapisać się do biblioteki.
    cdn.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-28 11:39) Zgłoś naruszenie 00

    Cytat p.24:"naprawdę byłoby najlepiej WYPUŚCIĆ RATOWNIKÓW W TEREN! Tak, by wyłapywali idiotów w klapkach ZANIM wejdą na szlak, a nie, gdy stanie się coś złego"
    Odpowiedż: i oni tak mają gołemi rencyma spierać się z tymi idiotami? Ilu ludzi do tego trzeba zatrudnić? A kto wtedy będzie ratował? To nie dowcip się zaostrzył ani krawat poluzował tylko błysnęła wyobraźnia.

    Cytat p.18:"mnie - jak i sporą grupę ludzi - ciągnie tam, gdzie zmęczenie, gdzie walka o oddech, gdzie tempo, bo czoło ekipy już blisko szczytu"
    Odpowiedź: Równie dobrze można skorzystać z siłowni (za własne pieniążki). Gdy ma się skłonności do tracenia oddechu nie powinno się schodzic z oznakowanego szlaku.

    Cytat p.18:"nie każdy ma na tyle silne mięśnie, by kilka h łotać przechodząc z np. Świnicy na Kozi. A trzymać rękami trzeba się mocno".
    Odpowiedź: gdy się ma słabe mięśnie nie wolno pod żadnym pozorem opuszczać oznakowanego szlaku i unikać szlaków mało uczęszczanych.
    cdn.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 22:17) Zgłoś naruszenie 00

    Widzę, że wieczorem Monsieur Inżynierowi zaostrza się dowcip ;-) Wszak to i weekend mamy, to i poluzować krawat można... Tak, mój drogi Panie Inżynierze, dużo lepiej byłoby wyposażyć w prerogatywy strażników leśnych, TPN-owskich czy innych. I gonić nieodpowiedzialne tałtajstwo. Karać też za śmiecenie, bo mam serdecznie dość, gdy z każdej wyprawy znoszę po kilka worków śmieci. Rekord - jedno z wejść na masTurbacz w grudniu zakończone 2 pełnymi workami śmieci (pojemność worka 200l). Może i miło jest oglądać góry z poziomu piany w kuflu z piwem, ale to nie sprawia, że w górach chamstwa i głupoty jest mniej.

    Tworzenie prawa i jego egzekwowanie w sytuacji, gdy już "złapiemy" ofiarę na popełnionej głupocie - wypadek itp. jest dość okrutne. Mam dziwne wrażenie, że za chwile analogicznie chcąc zwiększyć populację Polski ustawowo wprowadzi się dziurawienie co piątek prezerwatywy. Efektywniej jest wyłapać kilku "czubków" i nagłośnić sprawę. Tak jak było ze ś.p. niedzwiadkiem.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 21:08) Zgłoś naruszenie 00

    Taaaa... a najlepiej jeszcze ich wyposażyć w pałki, hełmy i tarcze - bo bez tego ani rusz. No i takie długie rakarskie smycze na kiju dla czworonożnych przyjaciół co bardziej ętelegętnych turystek.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 17:47) Zgłoś naruszenie 00

    Orinoco, rozsądny turysta może nie wejdzie, ale... przypomnij sobie historię Hajzera - doświadczony alpinista, himalaista, zdobywca ośmiotysięczników. Poleciał z gigantyczną lawiną. Po raz kolejny wracamy więc do funkcji niezerowego prawdopodobieństwa. A jeśli mowa o tej najważniejszej organizacji górskiej ratującej życie i zdrowie turystów, to spieszę Ci donieść, iż nie tylko dzięki sponsorom, ale i dzięki pewnemu zapobiegliwemu dyrektorowi z urzędu małopolskiego jest dość solidnie wyposażona. Człowiek ów dba, by tym panom niczego nie brakowało. Nie, to nie są "fakty medialne". Nie chcę im odbierać należnych im przywilejów finansowych.

    Na sprzęt - odzież, buty, sprzęt wspinowy, górski to ok. 5-7 tys. Nie zawsze rocznie.

    OC/AC? Spoko, mogę płacić. Ale naprawdę byłoby najlepiej WYPUŚCIĆ RATOWNIKÓW W TEREN! Tak, by wyłapywali idiotów w klapkach ZANIM wejdą na szlak, a nie, gdy stanie się coś złego. Lepiej zapobiegać, niż "leczyć". Mam rację?

    Odpowiedz
  • orinoco(2009-02-27 16:51) Zgłoś naruszenie 00

    Jedno pytanie do zaawansowanych górołazów/wspinaczy etc. Ile rocznie wydajecie na sprzęt i wyjazdy? Parę złotych więcej na ubezpieczenie nikogo nie zbawi.
    Popieram pomysł ubezpieczeń, kierowcy płacą obowiązkowe OC, turysta nie może? Jakby z tych pieniędzy kupiono wreszcie przyzwoity sprzęt dla GOPR/TOPR to byłoby źle?
    W zasadzie nawet obowiązkowe być nie musi - bez ubezpieczenia wchodzisz na własną odpowiedzialność, jak coś zmalujesz - akcja na twój koszt.
    I nie mówcie o lawinach i spadającym na głowę kamieniu. Rozsądny turysta nie wejdzie na teren zagrożony lawiną, od dostania w łeb kamieniem zabezpieczyć się nie da, ale tu właśnie przydaje się ubezpieczenie.

    Odpowiedz
  • Solo(2009-02-27 15:36) Zgłoś naruszenie 00

    Jak mawiał Pawlak z "Samych Swoich": "Ot miło mądrego posłuchać."

    Dziękuję Państwu za ciekawą dyskusję.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 14:14) Zgłoś naruszenie 00

    Mademoiselle mountaneering
    Merci beaucoup, mais...

    Znam swój wiek, swoje możliwości i...i ja to juz przerabiałem 40 i więcej lat temu. Mnie to nie jest dziwne. Mnie niepotrzebne ani wysiek, ani adrenalina, bo to juz znam, a sama zabawa intelektualna i wyobraźnia mi muszą wystarczyć. Moi wnukowie - jesli trzeba się chwalić - mają "cuga"(starszy w wieku 6 lat zaliczył trasę Palenica Białczańska - MOko na własnych pedałach). Ich rodzice dbają o to, by mieli "kondychę" i korzystali z niej RACJONALNIE i ODPOWIEDZIALNIE.
    Racjonalnie - tego nie bedę tłumaczył, bo wśród ludu nad Wisłą to słowo nie istnieje, natomiast jesli idzie o odpowiedzialnie...
    Mam nadzieję, że jeśli jeden z drugim zapłaci za własną fantazję, bezmyślność i to, że ktoś inny musiał narażać swoje życie (bo to lubi i czuje do tego bezinteresowne powołanie), to może zwierzęta i rosliny w Tatrach (a i w Sudetach i podkrakowskich dolinkach) doznają niejakiej ulgi i bedą miały szanse na przetrwanie. Trza żyć na własny rachunek

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 13:10) Zgłoś naruszenie 00

    Hmm... Monsieur Inżynier...
    Żeby wyjaśnić problem bynajmniej ani nie ontologiczny (choć po wyjściu na szczyt ujawnia się metafizyka), ani nie epistemologiczny, musiałabym waćpana prosić uniżenie o współuczestnictwo w jakiejkolwiek z naszych wypraw.
    Albo skrócić odpowiedź na Pana pytanie: Po co?" do perwersyjnie lakonicznego "Bo to kochamy". Z tego samego powodu jedni zbierają obrazy, zaczytują się w książkach, poświęcają zycie na doskonalenie swoich umiejętności kulinarnych.
    I dlatego trochę przeraża z jednej strony głupota, która pcha swoich nosicieli na Starorobociański w sandalkach lakierowanych z obcasem, a z drugiej głupota ustawodawcza, której poziom absurdu znany jest od dawna niezależnie od etykietki politycznej.
    Monsier Inżynier, bierz Pan swoje potomstwo i zapraszam z nami w góry. Najbliższa niedziela, start z Kościeliśkiej ok. 6 rano.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 12:58) Zgłoś naruszenie 00

    Ma chere Mademoiselle (excusez moi)

    Na temat via ferratów i innych "wynalazków" powiedziano i napisano wiele patrz kwartalnik "TATRY". Podobnie jak i na temat pasów bezpieczeństwa w samochodach - a jednak pan Janusz Korwin-Mikke zgłasza zdanie odrębne. Ja mu przyznaję rację, bo akcja ratownicza na drodze jest znacznie tańsza i bezpieczniejsza niż w górach (jak skończył życie Klimek Bachleda i wielu innych jego następców?).
    To, co w całym świecie działa (albo prawie działa) wśród ludu znad Wisły jest nie do zastosowania. Sleczno, tak se neda.

    Pamiętam, była 15 z minutami. Siedziałem przed Murowańcem, leniwie siorbałem piwo, podglądałem liska, który tam przyszedł na "łowy" i zastanawiałem się, jak zmusić mięśnie do podniesienia tyłka.
    Przysiadł się młodzian lat ca 20 i pyta mnie (pewnie budziłem zaufanie) jak tu najkrócej na Krzyżne, bo on się umówił, że jeszcze doleci do Morskiego, a o 20 ma spotkanie z dziewczyną na Krupówkach. Powiedziałem mu, poleciał, a ja się zadumałem: "po co?"

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    1. Merci bien Monsieur Inżynier.
    2. Mademoiselle
    3. Jednym wystarcza korzystanie z darmowego "popsikania" się francuskimi perfumami w Sephorze, inni chcą miec flakonik na właśność.
    Jeśli Pana uszczęśliwia widok z Gubałówki :) - świetnie. tez ładnie, też góry widać. Ale jednka mnie - jak i sporą grupę ludzi - ciągnie tam, gdzie zmęczenie, gdzie walka o oddech, gdzie tempo, bo czoło ekipy już blisko szczytu. I nie chodzi tylko o wejście na szczyt a w domu pinezka w mapę "trafione zaliczone". Są góry, na które się wraca. A problem w Tatrach rozwiązałoby np. wprowadzenie via ferratów. łańcuchy są świetne i uwielbiam po nich łazić, ale nie każdy ma na tyle silne mięśnie, by kilka h łotać przechodząc z np. Świnicy na Kozi. A trzymać rękami trzeba się mocno. Ferraty rozwiązałby problem zabezpieczenia: wymagania - uprząż (od 90-500 zł), lonża (od 180-400). I mozna iść

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 12:04) Zgłoś naruszenie 00

    Madame(oiselle) mountaneering - mon chapeau aussi.

    Przysłowia są mądrością narodów (a przynajmniej być powinny)
    Jedno z nich mówi:"co wolno wojewodzie..."
    I tak być powinno. Nie w sensie stanowisk, apanaży - lecz w sensie czynów i tego, na co mnie stać.
    Jeśli jestem miłośnikiem Tatr, bo mnie one zwyczajnie rajcują, to niekoniecznie muszę leźć tam, gdzie niechybnie polegnę. Pójdę sobie pod Kopieniec z Jaszczurówki, wywalę się w trawie u jego podnóża i będę się gapił.
    Pójde sobie z Porońca na Rusinową Polanę i zrobię to samo, a przy okazji Króla Tatr zobaczę.
    Turystów Jurajskich zapewniam, że Górę Zborów najlepiej oglądać od strony Włodowic - przed zachodem i po burzy.
    I nikt mi nie zarzuci, żem gór nie widział.

    A zamiast rozdeptywać szlaki dla samej tylko adrenaliny - można wspiąć się na Gubałówkę by tam, po trzech piwach spróbować swoich sił na ściance wspinaczkowej (i to z asekuracją). Zjazd kolejką niewiele kosztuje, a na dole dzieciom ptoka z drewna jeszcze kupię.

    Odpowiedz
  • turysta jurajski(2009-02-27 11:45) Zgłoś naruszenie 00

    za ratownictwo trzeba będzie płacić nie tylko w razie wypadku w drodze na giewont, ale również w razie skręcenia kostki czasie przechadzki dolinkami podkrakowskimi. to jeden z większych absurdów tej ustawy. cała jura jest uznana za góry.
    pan Coghen, poseł po, 'właściciel' grupy jurajskiej gopr wzywał już śmigłowiec do skręconego kolana 10 metrów od drogi do której mozna było dojechać karetką. spacerowicz który się potknie przy zamku mirowskim zabuli do kieszeni pana naczelnika za śmigło, czemu nie

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 11:37) Zgłoś naruszenie 00

    Panie inzynierze - chapeau bas!
    TOPR, GOPR powinny ratować zawsze i każdego. lekarze nie wybierają (no, nie powinni) kogo chcą i jakim obszarze miejskim, ziemskim, wiejskim ratować. Naprawdę, ciut rozsądku do którego - jak widac nas oboje - wiek zobowiązuje. ratownik TOPR, GOPR - taka praca. Czasem powołanie (za jakie uważam wykonywany przeze mnie zawód), czasem rzemieślnictwo.
    Jak podał Jan Krzystof w 07 r. - TOPR był finansowany w 60% z budżetu "na zasadzie zlecenia zadania ratowania w rejonie Tatr i Pasma Spisko - Gubałowskiego, oraz działań ratowniczych śmigłowcem na terenie południowej Małopolski na prośbę innych służb ratowniczych". 15% z biletów TPN. Reszta sponsorzy, 1% podatku. Cytując dalej JK z TOPR "Budżet roku 2007 uważamy za bardzo przyzwoity". Przychylę się do pewnych spekulacj o lobbingowym as[ekcie tworzenia togoż projektu.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 11:24) Zgłoś naruszenie 00

    inżynier też jest wiekowy i swoje w naszych malutkich Taterkach przeszedł.

    I twierdzi, że: TPN i GOPR owinny uczestnivczyć finansowo jedynie w przypadkach wypadków , które miały miejsce np.
    - na dnie Doliny Strążyskiej - ale juz wejscie na Grzybowiec czy Sarnią Skałkę jest na ryzyko turysty,
    - na dnie doliny Jaworzynki - ale już pierwsze 20 metrów podejścia pod Przełęcz Miedzy Kopami na ryzyko turysty.
    Dlaczego tak?
    Ano dlatego, ze wymienione szlaki niczym nie różnią się od rekreacji na Krupówkach i są dostępne dla każdego zjadacza chleba i mają charakter rekreacji.
    Podejścia (w tym czarny szlak na ścieżce nad Reglami to juz fantazja i fanaberia - nie ma żadnego przymusu tam łazić.
    O przypadkach odpadniecia z np. z Koziej Przełęczy chyba w ogóle nie warto wspominać - to jest czysta fanaberia zainteresowanego i sam fakt, że sie zdecydował tam łazić MUSI byc JEGO WYŁĄCZNYM RYZYKIEM.
    W końcu znaczki pocztowe są w powszechnym uzyciu, ale nie każdy je musi je zbierać.

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 10:44) Zgłoś naruszenie 00

    Mountaneering widziałA masę miałkich umysłowo osób w nieodpowiednim obuwu, stroju, w nieodpowiednim stanie w górach w różnych porach roku :) Mountaneering widziłA laski w lakierowanych bucikach na obcasie ześlizgujące się z okolic Zawratu, panów w garniturach kościółkowych i odpowiednio dobranych pod fason bucikach wyjściowych maszerujących na Świnicę. Mountaneering widziałA sporo oszołómów w klapkach idących do Schroniska na "Piątce" niosących swoje dzieci na ramionach. Strach pomyślec, co by sie stalo, gdyby taki odpowiedzialny rodzic się poslizgnął. Mountaneering wiele widziała, bo juz wiekowa jest :) I nie czepia się każdego. Tylko glupiego prawa. I ludzi, którzy go tworzą. Prawo jest dla cżłowieka (hehehe w teorii), a nie na odwrót.

    Odpowiedz
  • inżynier(2009-02-27 10:35) Zgłoś naruszenie 00

    mountaneering twierdzi, ze chodzi po górach
    Jednocześnie czepia się każdego, kto mu pod rękę się podwinie.
    I nigdy nie widział biedaczek na Przełęczy Kondrackiej panów w klapkach, pań na wysokim (prawie obcasie) i powiewajacych habitów.
    Omawiane prawo jest skierowane przeciw takim idiotom.
    I słusznie, bo ja nie mam zamiaru dokładać do takich "przypadków" i TOPR ani TPN też nie powinny ich sponsorować.

    A autor artykułu zdaje się nie rozróżniać wspinaczki wysokogórskiej od turystyki wysokogórskiej.

    Odpowiedz
  • ...(2009-02-27 10:34) Zgłoś naruszenie 00

    Ad 8 chodził w najlepszym tj. w katowickim Klubie Wysokogórskim

    Odpowiedz
  • mountaneering(2009-02-27 09:59) Zgłoś naruszenie 00

    C.D.

    Nie jestem w stanie wykluczyć przypadku. ZAWSZE istnieje niezerowe prawdopodobieństwo również samoczynnego zejścia lawiny. Nagłej mgły, która blokuje na Małołączniaku. To, czego bym oczekiwała od osób konstruujących tę ustawę o odrobinę realizmu i poznania warunków górskich i wspinaczkowych z innego miejsca niz National Geo. czy biurko. Jeśli ubezpieczenie, to ok, ale w takim razie koniec z dotacjami dla TOPR i GOPR (rany boskie, nigdy nie sądziłam, że takie słowa padną ode mnie, po tym jak przekazuję swój 1% podatku na te instytucje).

    I Solo, tak, masz całkowita rację - równość wobec prawa. Tylko coraz częściej mam wrazenie, że to pusty frazes. A wskazuje na to coraz większy fiskalizm i coraz więcej obostrzeń - m.in. z "rozwojem turystyki" w Polsce. Skonczy się na oglądaniu zdjęć z wypraw w najbardziej skrajnym przypadku.

    A co do ubezpieczenia za kursy skałkowe - no cóż, nie wiem, gdzie ad. 8 chodził, ale u mnie nie było ubezpieczenia. Tylko opłata za kursy, głównie hala + sporadycznie treningi na skale.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane