Reklama



Sprawa dotyczyła stwierdzenia zasiedzenia kilku nieruchomości położonych w podwarszawskim Otwocku, które w końcu lat 50. XX w. przejął na własność Skarb Państwa. Doszło do tego na podstawie dawnego dekretu o majątkach opuszczonych i poniemieckich z 1946 r. Przewidywał on 10-letni termin zasiedzenia przez Skarb Państwa lub ówczesne jednostki samorządowe dóbr opuszczonych. A za takie uważano każdy majątek ruchomy lub nieruchomy należący do osób, które w czasie II wojny światowej utraciły jego posiadanie, a następnie nie odzyskały go.
Władze państwowe w okresie wczesnego PRL dość swobodnie traktowały jednak przepisy tego dekretu. Ofiarą tych praktyk padli właśnie spadkobiercy właścicielki wspomnianych nieruchomości otwockich. Była nią Nicha Ś., którą już na początku okupacji władze niemieckie pozbawiły majątku, a następnie, jako osobę narodowości żydowskiej, deportowały do warszawskiego getta, gdzie zmarła w sierpniu 1942 r. Wojnę przetrwał jej syn Henryk Ś., który ok. 1949 r. powrócił do Otwocka i próbował odzyskać zrabowany przez hitlerowców majątek swojej rodziny.
To mu się jednak nie udało i na początku lat 50. ub. wieku wyemigrował do Niemiec Zachodnich. Władze państwowe PRL, nie powiadamiając jego oraz innych spadkobierców zmarłej właścicielki Ś., wpisały nieruchomości do rejestru majątków opuszczonych, a następnie przejęły je na własność.
Po ponad 40 latach spadkobiercy dzieci Nichy Ś. podjęli ponownie próbę odzyskania własności, ale przeciwko nim wystąpił Skarb Państwa. Starosta otwocki złożył do sądu wniosek o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości, jednak został on oddalony. Z kolei rozpoznający apelację sąd II instancji orzekł inaczej – uznał, że zmarła właścicielka została skutecznie pozbawiona posiadania swoich nieruchomości. Skoro zaś utraciła władanie nimi, to jej majątek mógł być uznany za opuszczony, a następnie przejęty przez państwo. Z takim podejściem nie zgodził się pełnomocnik spadkobierców. Jego zdaniem Nicha Ś. nigdy nie została formalnie pozbawiona swojego majątku.
SN, rozpoznając skargę spadkobierców, uchylił wyrok apelacyjny i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. W uzasadnieniu wskazał, iż w sprawie udowodniono dwa fakty: deportację właścicielki do getta i jej śmierć w 1942 r. Nigdy zaś nie wykazano, że została ona formalnie wywłaszczona, albo że dobrowolnie wyzbyła się posiadania majątku. Tymczasem art. 2228 Kodeksu Napoleona (który zdaniem SN ma tu zastosowanie) stanowi, że posiadanie może być wykonywane osobiście, bądź za pośrednictwem trzecich osób które rzecz dzierżą lub wykonywają prawo w imieniu posiadacza. Analogiczne przepisy odnośnie posiadania zawiera obowiązujący obecnie kodeks cywilny (art. 336–338).
– Posiadanie polega na bezpośrednim, ale też i pośrednim władaniu rzeczą, także przez osoby trzecie. Samo stwierdzenie, że ktoś został odsunięty od bezpośredniego władania rzeczą, nie wystarcza do stwierdzenia utraty posiadania. A już na pewno nie może być mowy o potraktowaniu takiego majątku jako opuszczonego w sytuacji, gdy po śmierci właścicielki pozostali jej spadkobiercy. Dekret o majątkach opuszczonych został więc zastosowany wbrew celowi, do jakiego został wydany, tj. do ochrony majątków, zwłaszcza tych, których właściciele zostali w sposób wyjątkowo okrutny wyzuci ze swej własności. Trzeba to mieć na uwadze, interpretując przepisy – powiedział Grzegorz Misiurek, sędzia SN.

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 19 czerwca 2018 r., sygn. akt I CSK 509/17.