Copyright trolling niegodny prawnika: Nie można szantażować za rzekome naruszenie praw autorskich

autor: Szymon Cydzik05.06.2018, 12:51
Straszenie za rzekome naruszenie praw autorskich jest złamaniem etyki zawodowej

Straszenie za rzekome naruszenie praw autorskich jest złamaniem etyki zawodowejźródło: ShutterStock

Szantażowanie pozwem za rzekome naruszenie praw autorskich jest sprzeczne z zasadami etyki zawodowej

Rozwój internetu powoduje coraz większe problemy z ochroną praw autorskich. Na fali walki z powszechnym w sieci piractwem pojawiają się jednak także nadużycia w drugą stronę. Jednym z nich jest copyright trolling – praktyka polegająca na masowym wysyłaniu pism grożących podjęciem kroków prawnych za naruszenie prawa autorskiego przeciw adresatowi identyfikowanemu na podstawie adresu IP. Nie chodzi jednak o faktyczne dochodzenie swoich praw, lecz o skłonienie odbiorców do zawarcia ugody. Wielu z nich bowiem, przestraszonych pismem napisanym niezrozumiałym, prawniczym językiem, woli zapłacić mniejszą sumę, nawet jeśli nie naruszyło praw autorskich, niż ryzykować kosztowne i stresujące postępowanie sądowe.

Zwykle w taką praktykę nieświadomie wciągane są także organy ścigania. Po złożeniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (rozpowszechnianie cudzego utworu bez uprawnienia) przypisują one do zgłoszonych adresów IP konkretne osoby (operatorzy muszą ujawnić te dane na żądanie organów ścigania). Składający zawiadomienie ma jako poszkodowany prawo wglądu w te akta. Może więc potem kierować pisma do wskazanych tam osób, strasząc je postępowaniem karnym (nawet jeśli zostało już ono umorzone) albo pozwem cywilnym.

Jedną z najbardziej znanych firm trudniących się tego typu praktyką była kancelaria Lex Superior, która domagała się zapłaty za rzekome naruszenie praw autorskich do filmu erotycznego. Domagano się 3 tys. zł (z kosztami postępowania kwota tam mogła wzrosnąć do 4,7 tys. zł). Adresat mógł uniknąć procesu, płacąc 750 zł w ramach ugody. Na decyzję miał trzy dni.

Jak wynika z doniesień medialnych, pisma takie trafiały często do osób posiadających łącze internetowe, ale niemających komputera lub niepotrafiących korzystać z sieci torrent (to właśnie jej używanie jest często wskazywane jako naruszenie praw autorskich, gdyż wiąże się nie tylko z pobraniem, ale i udostępnieniem materiału).

Przeciw Lex Superior toczy się obecnie postępowanie przed Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zarzuty dotyczą m.in. kierowania do konsumentów przedsądowych wezwań do zapłaty, których treść sugeruje popełnienie przestępstwa z art 116 ust. 1 i 4 prawa autorskiego i umieszczanie w tych pismach informacji o możliwości wniesienia przez spółkę prywatnego aktu oskarżenia przeciwko konsumentowi.

Pierwsze oficjalne potępienie


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Karol (2018-06-14 15:11) Zgłoś naruszenie 00

    Witam, słyszałem ze ostatnimi czasy pojawiły się w sieci informacje jakoby Lex Superior składało pozwy w postępowaniu uproszczonym przeciw rzekomym piratom, czy mogli by Panstwo się do tego ustosunkować?

    Odpowiedz
  • Rafal(2018-09-20 17:27) Zgłoś naruszenie 00

    A co z postępowaniem przeciwko Bartłomiejowi Wieczorek za zastraszanie i próby wyłudzenia pieniędzy za rzekome naruszenie praw autorskich, ruszyło już ?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane