Termin przedawnienia roszczeń poszkodowanych w wypadkach, których sprawcy zostali uznani za niepoczytalnych, wynosi 20 lat – orzekł Sąd Najwyższy w najnowszej uchwale.



Na wokandzie Sądu Najwyższego stanęły dwie bardzo podobne sprawy – w obu przypadkach doszło do poważnego wypadku komunikacyjnego, w którym zginął rowerzysta. Sprawcami byli kierowcy samochodów, którzy nie zachowali należytej ostrożności i złamali przepisy drogowe. Obydwaj też zostali uznani za niepoczytalnych, co skutkowało umorzeniem postępowań karnych przeciwko nim.
Fakt ten usiłowały wykorzystać towarzystwa ubezpieczeniowe, w których sprawcy wykupili stosowne polisy OC, i od których zażądały zadośćuczynienia dzieci ofiar.
Reklama
Firmy zgłosiły zarzuty przedawnienia roszczeń uznając, że skoro sąd karny nie uznał spowodowania wypadku za przestępstwo, należy zastosować okres określony w art. 4421 par. 1 kodeksu cywilnego. Wynosi on trzy lata od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, i nie więcej niż 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.
Sądy nie uwzględniły tych zarzutów i zasądzały zadośćuczynienia od ubezpieczycieli, stwierdzając, że – mimo braku prawomocnego skazania – czyny sprawców były obiektywnie przestępstwami. Zastosowanie powinien więc mieć art. 4421 par. 2 k.c., ustanawiający 20-letni termin przedawnienia liczony od dnia popełnienia przestępstwa – gdy szkoda wynikała ze zbrodni lub występku. Jednak w sprawie pozostawał nadal problem prawny – czy można zastosować 20-letni okres przedawnienia w stosunku do czynu niedozwolonego, którego sprawca okazał się niepoczytalny i z tego powodu nie może odpowiadać karnie, a postępowanie w jego sprawie zostało przez sąd karny umorzone. Ten problem przedstawiły kolejno rozszerzonemu składowi Sądu Najwyższego składy orzekające SN, które rozpatrywały skargi kasacyjne ubezpieczycieli.
SN w odpowiedzi podjął ostatecznie dwie jednobrzmiące uchwały, w których przesądził, że w wypadkach jak opisane wyżej czyn można zakwalifikować jako przestępstwo karne i należy stosować dłuższy, 20-letni termin przedawnienia.
– Wyrok karny nie kreuje przestępstwa, dlatego sąd cywilny może samodzielnie ustalić, czy dany czyn obiektywnie może być uznany za określone przestępstwo. Nie mamy tu do czynienia z represją karną, ale oceną, jakie znaczenie dla poszkodowanego ma czyn sprawcy, w tym jaki ma wpływ na przedawnienie roszczenia. Sąd cywilny ma prawo to oceniać – powiedział sędzia Paweł Grzegorczyk.
Jak wskazał Sąd Najwyższy, przyjęcie krótkiego, 3-letniego terminu, mogłoby spowodować bardzo negatywne skutki, często bowiem dopiero w toku procesu karnego okazuje się, że sprawca był niepoczytalny i nie ponosi odpowiedzialności. W takim wypadku mogłoby to uniemożliwić dochodzenie roszczeń przez poszkodowanych ze względu na przedawnienie.
ORZECZNICTWO
Uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 25 maja 2018 r., sygn. akt III CZP 108/17 i III CZP 116/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia