Część urzędów uznaje legitymowanie się mieszkańców przy użyciu mobilnej aplikacji. Problem w tym, że to niezgodne z prawem.
Rządowa aplikacja mObywatel – dostępna już na smartfony z systemem Android i iOS – teoretycznie pozwala na wylegitymowanie się przy użyciu telefonu, bez konieczności posiadania przy sobie analogowych dokumentów. Potencjalnie to dobre rozwiązanie dla tych, którzy zapomną portfela z dokumentami.
Według stanu na 6 lutego br. mObywatela na swoich komórkach zainstalowało 42,3 tys. użytkowników. To więcej niż wstępnie przewidywało Ministerstwo Cyfryzacji. – Zakładaliśmy, że w I kwartale 2018 r. osiągniemy 10 tys. aktywacji aplikacji – przyznaje resort. Być może te zaniżone oczekiwania ministerstwa biorą się nie tylko stąd, że jest to względnie nowe narzędzie, o którym wiele osób nie słyszało, ale również dlatego, że aplikację aktywować mogą tylko osoby posiadające Profil Zaufany.
Nie jest to jednak największy problem mObywatela. Na razie bowiem rządowa aplikacja ma niewiele do zaoferowania. Jedyną dostępną usługą jest mTożsamość. Pozwala wyświetlić na ekranie smartfona nasze zdjęcie wraz z danymi, które widnieją na tradycyjnym dowodzie osobistym (m.in. numer dowodu, PESEL, termin ważności). Dane te można przekazać drugiej osobie (pod warunkiem że ma smartfon z tym samym systemem operacyjnym) za pomocą wygenerowanego QR kodu.