Nie tylko zaburzona płynność finansowa może być przejawem utraty zdolności wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych. O tym zagrożeniu mogą świadczyć także inne symptomy.
Nowa definicja niewypłacalności, stanowiącej podstawę ogłoszenia względem dłużnika upadłości, a także otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego, obowiązuje 2 lata. Zgodnie z aktualnym brzmieniem art. 11 ust. 1 ustawy – Prawo upadłościowe dłużnik jest niewypłacalny, „jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych”. Definicja odnosi się do wszystkich dłużników, zarówno osób fizycznych, jak i spółek.
Niejasna definicja
Wbrew szumnym zapowiedziom ustawodawcy niewypłacalności nie jest bynajmniej jednoznaczna i mimo upływu czasu – wciąż budzi szereg wątpliwości. To powoduje, że na gruncie obecnie obowiązujących regulacji ustalenie z całą pewnością, czy dany podmiot jest niewypłacalny jest z perspektywy praktyki bardzo trudne i każdorazowo wiąże się z ryzykiem przyjęcia przez sąd upadłościowy (albo restrukturyzacyjny) odmiennego stanowiska niż stanowisko dłużnika. Generalnie przyjmuje się, że nowa definicja niewypłacalności nie powinna być rozumiana w taki sposób, jak to było powszechne na gruncie stanu prawnego obowiązującego do końca 2015 r. W tamtym czasie pojęcie niewypłacalności było wykładane dość restrykcyjnie, co w skrajnych przypadkach sprowadzało się do ogłaszania upadłości podmiotów, które w terminie nie uregulowały zaledwie dwóch zobowiązań, niezależnie od ich wartości. Obecnie większą wagę należy przywiązywać nie tyle do faktu niepłacenia pewnych długów, ile do kwestii braku po stronie dłużnika „zdolności wykonywania zobowiązań pieniężnych”. Dla ustalenia stanu niewypłacalności nie mają znaczenia zobowiązania inne niż pieniężne, czyli np. do wydania rzeczy przez sprzedawcę lub wyprodukowania i wydania towaru przez producenta, dopóki nie zostaną one przekształcone w zobowiązania pieniężne, np. wskutek odstąpienia przez drugą stronę od umowy i naliczenia kar umownych. Nieistotne są również zobowiązania jeszcze niewymagalne. Jeżeli doszło do utraty zdolności do wykonywania zobowiązań, dłużnik ma 30 dni na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości.
Reklama
Utrata zdolności wykonywania zobowiązań

Reklama
Niestety, dość mgliste jest również pojęcie „zdolności wykonywania zobowiązań”. Powszechnie zwraca się uwagę, że „zdolność” ma być rozumiana zgodnie z potocznym znaczeniem tego słowa, tj. jako umiejętność, możliwość. Niewypłacalnym jest zatem dłużnik, który nie potrafi i nie może już wykonywać wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Ta niemożność ma przy tym zawsze wynikać z jego sytuacji finansowej. Nie jest zatem niewypłacalny ten, który nie płaci wierzycielom, ponieważ nie czuje się do tego zobowiązany albo po prostu nie chce im zapłacić. Z drugiej strony nie można również mówić o niewypłacalności osoby, która z uwagi na ciężką chorobę okresowo nie reguluje zobowiązań związanych z prowadzonym przez siebie przedsiębiorstwem.
Jak zatem ocenić
Jak więc dociec, czy dłużnik utracił zdolność wykonywania zobowiązań? Wydaje się, że analiza powinna rozpocząć się od zbadania stanu jego zobowiązań pieniężnych. Należy ustalić:
wczy istnieją zobowiązania nieuregulowane w terminie,
wjaka jest przyczyna braku zapłaty i
wczy w najbliższej przyszłości dłużnik będzie w stanie: po pierwsze – spłacić stare długi, a po drugie – na bieżąco regulować nowe.
To ostatnie ustalenie wymaga odniesienia do stanu przepływów pieniężnych w jego przedsiębiorstwie. Trzeba więc zwrócić uwagę na ewentualny brak dostępnej gotówki – zarówno w kasie, jak i na rachunkach bankowych – w wysokości pozwalającej na uregulowanie wymagalnych zobowiązań pieniężnych.
Ważne jest również istnienie albo nieistnienie możliwości finansowania działalności dłużnika, w tym pozyskania gotówki od kontrahentów, poprzez sprzedaż aktywów lub zaciągnięcie kredytu bankowego. Prowadząc analizę, warto odnieść się do podstawowych wskaźników finansowych, szczególnie dotyczących płynności finansowej, rentowności i zadłużenia. Jeżeli kluczowe wskaźniki są istotnie niekorzystne w porównaniu do analogicznych dla większości konkurentów dłużnika albo w porównaniu z wcześniej osiąganymi przez niego dochodami, może to świadczyć o co najmniej zbliżającej się utracie zdolności do wykonywania zobowiązań. Podobnie sygnałem powinien być utrzymujący się przez dłuższy czas spadek stanu środków pieniężnych i utrata wartości jego majątku, np. wskutek zużycia.
Inne znaczące symptomy
Nie tylko zaburzona płynność finansowa może być przejawem utraty zdolności wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Także wiele innych sytuacji powinno zwrócić uwagę przedsiębiorcy. Wśród nich warto wymienić wycofanie istotnego dla dłużnika finansowania przez wierzycieli, tj. zarówno wypowiedzenie kredytów lub linii kredytowych przez banki albo odmowę udzielenia dalszego finansowania, jak i żądanie przez kontrahentów zaliczek lub płatności z góry. Również utrata przez przedsiębiorcę rynku zbytu, praw majątkowych lub głównego dostawcy – podstawowych dla jego faktycznie wykonywanej działalności – świadczy zwykle o co najmniej zbliżającym się kryzysie w przedsiębiorstwie.
Sygnałem kryzysu może być także odejście kluczowego personelu kierowniczego, szczególnie w obliczu braku następców. Uwagę powinien też zwrócić ogólny brak pracowników. Bez odpowiedniej siły roboczej wykonanie kontraktów może okazać się po prostu niemożliwe, a to przekłada się z jednej strony na brak dochodów, a z drugiej na dotkliwe sankcje, choćby w postaci kar umownych albo odszkodowań.
Co ważne, przedsiębiorca powinien nie tylko analizować aktualną sytuację w firmie, ale i patrzeć w przyszłość. Ważnym sygnałem zbliżającego się kryzysu może być wszczęcie przeciwko dłużnikowi postępowań sądowych lub administracyjnych, które w razie uprawdopodobnionego niekorzystnego rozstrzygnięcia spowodują powstanie zobowiązań, których nie będzie w stanie uregulować. W takiej sytuacji zawczasu należy się zastanowić, jak niekorzystne rozstrzygnięcia wpłyną na jego zdolność do wykonywania zobowiązań. Efektem może być decyzja o otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego – celem zawarcia z wierzycielami układu – pozwalającego na odroczenie terminu płatności części zobowiązań, rozłożenia długów na raty albo nawet ich częściowego umorzenia.
Trzy miesiące to tylko domniemanie
Jak wskazano wcześniej, nowa definicja niewypłacalności miała ułatwić życie dłużnikom i wierzycielom. Podobny zamiar przyświecał ustawodawcy przy ustanowieniu domniemania niewypłacalności, zgodnie z którym przyjmuje się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w ich wykonaniu przekracza trzy miesiące. Domniemanie to oznacza tyle, że jeżeli opóźnienie w spłacie długów wynosi już więcej niż trzy miesiące, wierzyciel, który składa wniosek o ogłoszenie upadłości dłużnika, nie musi udowadniać przed sądem, że jest on niewypłacalny. To na dłużniku spoczywa ciężar wykazania okoliczności przeciwnej, tzn. że mimo opóźnienia trwającego ponad trzy miesiące wciąż nie utracił zdolności do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Odwrotnie – jeżeli wniosek o ogłoszenie upadłości składany jest przed upływem trzech miesięcy opóźnienia z płatnościami, to wierzyciel musi dowieść, że dłużnik jest niewypłacalny.
Niestety, w rzeczywistości przywołane domniemanie bywa rozumiane niezgodnie z jego celem. Dłużnicy dość powszechnie przyjmują, że dopiero upływ trzech miesięcy od dnia, w którym ich zobowiązania stały się wymagalne, zobowiązuje ich do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości – niezależnie od innych okoliczności związanych z ich sytuacją finansową. Takie stanowisko nie jest prawidłowe. W praktyce łatwo jest wyobrazić sobie sytuację, gdy dłużnik stanie się niewypłacalny jeszcze przed upływem trzech miesięcy od dnia, w którym jego zobowiązania stały się wymagalne. Tak stać się może zwłaszcza wtedy, gdy kryzys w przedsiębiorstwie dłużnika zostanie wywołany nagłym zdarzeniem, np. poważną awarią, ogłoszeniem upadłości przez głównego kontrahenta dłużnika, załamaniem rynku zbytu. W takiej sytuacji powinien złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości niezwłocznie, a nie czekać trzy miesiące od dnia, w którym z całą pewnością wiedział już, że nie jest w stanie spłacić wierzycieli. Warto przy tym zauważyć, że wierzyciele tacy jak banki mają zwykle na bieżąco wgląd w sytuację finansową dłużnika, dzięki czemu nie będzie dla nich problemem obalenie opisanego domniemania i udowodnienie, że stał się niewypłacalny wcześniej, niż to wynika z jego twierdzeń.
Dotkliwe następstwa spóźnionego wniosku
Nieprawidłowe ustalenie, kiedy przedsiębiorca utracił zdolność do wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych, może wiązać się dla niego z istotnymi, negatywnymi konsekwencjami przekroczenia terminu na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Wśród nich należy wymienić osobistą odpowiedzialność członków zarządu i wspólników spółek za zobowiązania względem wierzycieli, odpowiedzialność karną lub ryzyko orzeczenia przez sąd upadłościowy zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. Dla dłużników będących osobami fizycznymi istotnym zagrożeniem jest również możliwość oddalenia przez sąd upadłościowy wniosku o ogłoszenie tzw. upadłości konsumenckiej, złożonego po zaprzestaniu przez nich prowadzenia działalności gospodarczej.
Niestety, niejasna definicja niewypłacalności zwiększa po stronie dłużników prawdopodobieństwo zaistnienia opisanych zagrożeń. Dlatego niezmiernie ważne jest prowadzenie na bieżąco analizy sytuacji w przedsiębiorstwie i szybkie reagowanie na zachodzące w nim niekorzystne zmiany. Należy również pamiętać, że ogłoszenie upadłości nie jest jedynym rozwiązaniem, gdy przedsiębiorstwo stanie się niewypłacalne. Otwarcie we właściwym czasie postępowania restrukturyzacyjnego pozwala na uniknięcie poważnych kłopotów, a dodatkowo daje możliwość naprawy przedsiębiorstwa, dzięki czemu nie jest konieczne jego zamknięcie i zniknięcie z rynku
WAŻNE
Analizując, czy dłużnik posiada jeszcze zdolność wykonywania zobowiązań, warto sprawdzić, czy posiada on zobowiązania nieuregulowane w terminie, jaka jest przyczyna braku zapłaty oraz czy w najbliższej przyszłości będzie w stanie spłacić stare długi i na bieżąco regulować nowe.
Podstawa prawna

Art. 11 ust. 1 ustawy z 28 lutego 2003 r. – Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 2344).