Sędzia Dariusz Zawistowski zrezygnował z funkcji przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, to jest znak protestu - powiedział rzecznik prasowy KRS sędzia Waldemar Żurek. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak nazwał tę decyzję "pustym gestem".

"Oświadczam, że zrzekam się funkcji przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa z dniem 15 stycznia 2018 r. poprzedzającym wejście w życie przepisów ustawy z 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o KRS, które w ocenie KRS uznane zostały za niezgodne z Konstytucją RP" - głosi oświadczenie sędziego Zawistowskiego złożone w piątek Radzie.

Sędzia Żurek dodał, że przewodniczący poinformował o swej decyzji na zakończenie piątkowego posiedzenia Rady. - Opuścił biuro Rady, nie będzie udzielał wywiadów - zaznaczył rzecznik KRS. O godz. 12 w siedzibie KRS planowany jest briefing prasowy.

Reklama

- Moim zdaniem decyzja, to swego rodzaju znak protestu, bo przewodniczący wyraźnie zaznaczył, że jego decyzja związana jest z oceną nowelizacji, jako niezgodnej z konstytucją - podkreślił Żurek.

Wiceminister: To spóźniony protest, pusty gest

Decyzja sędziego Dariusza Zawistowskiego o rezygnacji z przewodniczenia KRS jest spóźnionym protestem; teraz to już taki pusty gest - ocenił w rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Wiceminister zaznaczył, że taka decyzja jest prawem przewodniczącego Rady. Jak jednak przypomniał, "założenia nowelizacji ustawy o KRS były od dawna znane, została ona zaakceptowana przez większość parlamentarną i prezydenta, a opublikowano ją 2 stycznia". - Powstaje pytanie, czy to nie jest taki pusty gest, bo Rada i tak kończy swoją misję w tej formule i w tym składzie - dodał wiceminister.

Jak zaznaczył, decyzja Zawistowskiego - "pokazująca niezgodę" - w momencie, kiedy jest ustawa opublikowana i wchodzi w życie - "nie ma obecnie żadnego praktycznego znaczenia".

Piebiak - odnosząc się do procedury wyłaniania kandydatów do nowej KRS - powiedział, że w sądach "są już zbierane podpisy i wielu kandydatów pozbierało wymaganą lub większą liczbę podpisów". - Wiem, że są sędziowie, którzy mają listy poparcia i pełnomocników, czyli spełnili warunki wymagane ustawą. Być może nie przesłali jeszcze tych zgłoszeń do marszałka Sejmu, ale to zrobią - zaznaczył.