Huczne powitanie Nowego Roku to element tradycji. Hałas ze strony bawiących się sąsiadów co prawda zakłóca spoczynek nocny ale nie podlega karze.
Reklama

Sprawa dotyczyła skarg sąsiada restauracji, któremu przeszkadzały dźwięki dobiegające z lokalu. Pokrzywdzony wielokrotnie wzywał patrole policji i prosił funkcjonariuszy o interwencje. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Postępowanie dotyczyło następujących dni w styczniu 2016 roku: 1, 8-21, 23.

Niezadowolony sąsiad twierdził, że w restauracji odtwarzana była głośna muzyka afrykańska o niskiej częstotliwości, która powodując drgania uniemożliwiała mu, jego partnerce i dzieciom spoczynek nocny. Słyszalne były także krzyki, głośne rozmowy i śpiewy.

Obwiniony był właścicielem restauracji i jedyną osoba decyzyjną. W trakcie postępowania nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Zarzuty nazywał fałszywymi. Wyjaśniał, że zanim otworzył działalność uzyskał zgody od zarządcy nieruchomości oraz wszystkich mieszkańców, poza pokrzywdzonym. Niechęć sąsiada tłumaczył rasistowskim nastawieniem. Jego działania interpretował jako mające doprowadzić do zamknięcia lokalu. Zdaniem właściciela dziwnym jest, że sąsiad dopiero po 4 latach od powstania restauracji zaczął skarżyć się na hałasy tym bardziej, że podczas policyjnych interwencji w lokalu albo nie było nikogo albo przebywali nieliczni goście, a muzyka grała ze zwyczajną głośnością.

Sąd analizując sprawę wziął pod uwagę zeznania świadków, z których większość potwierdziła zasadność zgłoszonych zakłóceń, wywołanych działalnością przedmiotowej restauracji, a także notatki urzędowe, sporządzone przez policjantów. Na ich podstawie uznano, że obwiniony popełnił 2 z 3 zarzucanych we wnioskach o ukaranie czynów. Jego zachowania spełniły przesłanki wykroczenia z artykułu 51§1 Kodeksu wykroczeń.

Powyższy przepis stanowi, że kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
„Jak wynika z poglądów doktryny, przedmiotem ochrony określonym w art. 51 jest prawo obywateli do niezakłóconego spokoju i porządku publicznego oraz niezakłócony spoczynek nocny, które to nie powinny być zakłócone jakimikolwiek zachowaniami wykraczającymi poza ogólnie, czy też zwyczajowo przyjęte normy społecznego zachowania się. Naruszenie tej normy może nastąpić poprzez przykładowo wyliczone przez ustawodawcę zachowania w postaci krzyku, hałasu, alarmu lub innego wybryku, a zatem takiego zachowania się człowieka, które odbiega od powszechnie, zwyczajowo przyjętych norm postępowania w określonej sytuacji, czyli w danym miejscu, czasie i okolicznościach, i które jest zdolne zakłócić spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo też wywołać zgorszenie w miejscu publicznym” – czytamy w uzasadnieniu.

Spoczynek nocny dotyczy czasu pomiędzy godzinami: 22 a 6 rano. Z zakłóceniem spokoju nocnego mamy do czynienia wtedy, gdy „sprawca przeszkadza w odpoczynku chociażby jednej osoby, ale w taki sposób, jaki zdolny jest do zakłócenia odpoczynku większej, nieokreślonej liczbie osób (…) Z naruszeniem komentowanego przepisu będziemy mieli do czynienia nawet wówczas, gdy działanie sprawcy samo przez się nie jest naganne, np. gra na instrumencie muzycznym, przestawianie mebli, wbijanie gwoździ czy wiercenie otworów”. O ile odbywają się w dozwolonym czasie.

Wszystkie zdarzenia, jakie zostały przypisane obwinionemu miały miejsce. Jednakże w stosunku do nocy sylwestrowej sędzia zadecydował o jego uniewinnieniu. Gdyż w Sylwestra „odbywanie się wszelkiego rodzaju imprez i przyjęć, z głośną muzyką, odpalaniem fajerwerków stanowi pewnego rodzaju tradycję”. A zachowanie będące zwyczajem nie realizuje znamion omawianego wykroczenia. „W ocenie Sądu, nie ulega wątpliwości, że zachowanie obwinionego było legalne i mieściło się w ramach pewnego zwyczajowo przyjętego zachowania typowego dla tego dnia”.

W stosunku do pozostałych terminów uznano winę właściciela lokalu. „Prowadzenie, bowiem tego typu działalności rozrywkowej w porze nocnej, w bliskim sąsiedztwie lokali mieszkalnych musi wiązać się dla osób odpowiedzialnych za odtwarzanie muzyki i jej oprawę z pewnymi naturalnymi ograniczeniami związanymi z koniecznością poszanowania praw każdego człowieka do niezakłóconego odpoczynku. Decydując się na nadzorowanie lokalu funkcjonującego w określonej porze i o określonym charakterze, a przede wszystkim w zamieszkałej okolicy, obwiniony, godził się z tym, że głośne odtwarzanie muzyki w porze nocnej będzie powodowało co najmniej dyskomfort mieszkańców” - wskazano.

Zdaniem sądu „w porze nocnej nie można jednak mówić o dopuszczalności jakiegokolwiek hałasu, poza odgłosami naturalnej i normalnej egzystencji, którymi na pewno nie są odgłosy odtwarzanej muzyki. Nawet chwilowe emitowanie głośnych dźwięków powoduje wytrącanie ze snu, zakłócając odpoczynek nocny”. Dlatego właściciel lokalu powinien dbać o takie funkcjonowanie restauracji, by nie zakłócać spokoju sąsiadów. Obwiniony tego nie zrobił.

W analizowanej sprawie stopień winy i społecznej szkodliwości czynów zarzucanych obwinionemu został uznany za wysoki, gdyż mężczyzna zlekceważył potrzeby mieszkańców. Sąd orzekł względem niego karę grzywny w wysokości 1 000 złotych.

Wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy – Śródmieścia w Warszawie, sygn. akt XI W 900/16