Pilitowski: KRS i SN spotyka zasłużona krytyka (WYWIAD)

20.09.2017, 15:16; Aktualizacja: 20.09.2017, 15:38
prawo, Temida, sąd, wyrok, orzeczenie, sądownictwo

To, na co liczymy, to przede wszystkim zwiększenie wpływu samych obywateli na wybór sędziów do obu ciał.źródło: ShutterStock

Liczymy na zwiększenie wpływu obywateli na wybór sędziów do KRS i SN. Obie instytucje spotyka zasłużona krytyka - w rozmowie z PAP mówi prezes Fundacji Court Watch Polska, Bartosz Pilitowski przed zapowiedzianą na poniedziałek prezentacją prezydenckich projektów ustaw o SN i KRS

wróć do artykułu

Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:PAP
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (9)

  • ciekawy(2017-09-20 17:22) Zgłoś naruszenie 160

    A kiedy jako obywatele dostaniemy prawo wybierania kandydatów do Rad Adwokackich ? I jeszcze jedno - kiedy obywatele uzyskają wpływ na wybieranie ordynatorów w szpitalach powiatowych, wojewódzkich ? Przecież oni mają istotny wpływ na życie obywateli powiatu.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • ciekawy (2017-09-20 21:47) Zgłoś naruszenie 91

    Same kurioza - nie negując możliwości W Sądzie Najwyższym, sądzie będącym szczytem kariery prawniczej, mają (mogą) wg p. Pilitowskiego orzekać (sic!) nie tylko nie-sędziowie, ale nawet nie-prawnicy. Czyli wracamy do instytucji ławnika, który o ile miał zastosowanie i sens przy sprawach pierwszoinstancyjnych, to nigdy w całej historii polskiego sądownictwa nie brał udziału w rozpoznawaniu środków odwoławczych, nie mówiąc już o orzekaniu na poziomie najwyższego organu sądowniczego w Polsce. A Konstytucję po drodze do urzeczywistniania tych zmian wyrzucimy do kosza? Wysłuchanie publiczne kandydatów na sędziego w takiej wersji, to pole do nadużyć ze strony wszelkiej maści polityków - nie tylko lokalnych, pieniaczy i każdego chętnego, by zbić punkty na lokalnym rynku. A przy okazji - możliwość zapoznania się z osobami, które mogą zostać sędziami jest bardzo prosta - wystarczy tylko chcieć. Nawet obecnie w modelu szkolenia w ramach Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, a osoby piastujące stanowisko asesora też nie będą anonimowe. Zaś dawanie prymatu doświadczeniu życiowemu, jako "budzącemu powszechne zaufanie i szacunek", nad znajomością przepisów prawa, które to powinny być równorzędnymi cechami kandydata na urząd sędziego, nijak się ma do ukoronowania kariery prawniczej. W ten sposób większość nijakich, bądź nawet kiepskich, zawodowych prawników mogłaby taką koronę zawsze zdobyć. Zwłaszcza mając poparcie polityczne, czy tylko lokalne - a nie mając żadnych innych przymiotów, jakimi winien się legitymować sędzia.

    Odpowiedz
  • tomasz_kubik@toya.net.pl(2017-09-21 18:06) Zgłoś naruszenie 11

    Widoczne jest, że prawo nie jest dziedziną, w której specjalizuje się Bartosz Pilitowski. Prezentuje tani populizm. Do jakiegoś stopnia przypomina karykaturę Zbigniewa Ziobry, który z fanatycznym uporem próbuje niszczyć infrastrukturę prawną w Polsce. Nota bene w Drugiej Rzeczypospolitej w Sądzie Najwyższym nie było izby dyscyplinarnej. Może byłby do wykorzystania w PFN.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • rene kolejorz(2017-09-21 18:58) Zgłoś naruszenie 00

    Jaka "korona" w sytuacji, gdy praca sędziego w sądzie rejonowym to bardzo ciężka, fizyczna praca? Większość czterdziestopięciiolatków i zdecydowana większość pięćdziesięciopięciolatków nie byłaby w stanie jej sprostać, choćby byli najznakomitszymi prawnikami z ogromnym doświadczeniem życiowym. ???

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane