W dobie internetu sens utrzymywania ciszy wyborczej bywa podawany w wątpliwość. Europejski Trybunał Praw Człowieka przegapił okazję odniesienia się do tego zagadnienia na kanwie sprawy Dimitras i inni przeciwko Grecji (59573/09 i 65211/09). Skarga została bowiem uznana za niedopuszczalną.
Od 2007 r. w Grecji obowiązywało prawo zakazujące publikacji i rozpowszechniania przez media sondaży politycznych przez okres 15 dni poprzedzających wybory do parlamentu, Parlamentu Europejskiego oraz referenda krajowe. Zakaz obejmował stacje telewizyjne i radiowe, a także polityków. Za jego naruszenie groziły kary: do 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz grzywna w wysokości 30–300 tys. euro.
Reklama

Reklama
Po wyborach parlamentarnych w 2009 r. wszczęto postępowanie w związku z publikacjami sondaży w internecie. Zostało ono jednak umorzone ze względu na brak wykrycia sprawców. Grecka Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła natomiast karę 3 tys. euro na stację radiową SKAI, ze względu na artykuł odwołujący się do sondaży, który opublikowali w prasie niemieckiej dziennikarze zatrudnieni w rozgłośni.
Pięciu skarżących – obywateli Grecji posiadających prawa wyborcze – zwróciło się do ETPC ze skargą na naruszenie wolności słowa, prawa do skutecznego środka odwoławczego oraz prawa do wolnych wyborów. W uzasadnieniu wskazali, że zakaz rozpowszechniania informacji o sondażach naruszył ich prawo do informacji, a tym samym negatywnie wpłynął na ich prawa wyborcze. Twierdzili, że ze względu na brak dostępu do sondaży nie mogli podjąć przemyślanej decyzji. Ponadto nie przysługiwał im skuteczny środek odwoławczy umożliwiający podważenie zakazu. Samo istnienie ustawy miało prowadzić do naruszenia ich praw podstawowych.
W decyzji o niedopuszczalności skargi strasburscy sędziowie odnieśli się do prawa do skargi, analizując, kto może być jej autorem na gruncie art. 34 konwencji. O ile wyklucza on składanie actio popularis, o tyle w dotychczasowym orzecznictwie dopuszczano skargi obywateli na ustawy, które mogły ich dotknąć. Skargi takie były jednak rozpoznawane, tylko jeżeli w wyniku wprowadzonego prawa skarżący musiał zmienić swoje postępowanie ze względu na grożącą karę lub przynależał do grupy osób bezpośrednio dotkniętych wprowadzonym prawem. W omawianych sprawach skarżący (zwykli wyborcy) nie byli nawet potencjalnie dotknięci karą, jaka była przewidziana w ustawie. Jak wskazywała praktyka, ustawowa sankcja skierowana była przeciwko dziennikarzom lub osobom publikującym w internecie. Skarżący nie zaliczali się do tej grupy. Odnosząc się do argumentu, iż ustawa ograniczała im prawo wyborcze, oraz że zagłosowaliby inaczej, gdyby znali sondaże, ETPC powtórzył, że ustawa z 2007 r. nie była wymierzona w indywidualne osoby będące wyborcami. Sam fakt, że skarżący nie mieli dostępu do sondaży przez 15 dni poprzedzających wybory, nie był dla trybunału wystarczający, by uznać, że doszło do ingerencji w prawa wyborcze. Wszyscy bowiem, zarówno w teorii, jak i w praktyce, mogli zagłosować w sposób niezakłócony w wyborach parlamentarnych. W konkluzji, powołując się na art. 35 par. 3a konwencji, ETPC uznał skargę za niedopuszczalną.