Autopromocja

Wszystko co musicie wiedzieć o ustawie o ustroju sądów powszechnych. Jak jest i jak ma być

prawo, Temida, sąd, wyrok, orzeczenie, sądownictwo
prawo, Temida, sąd, wyrok, orzeczenie, sądownictwoShutterStock
21 lipca 2017

To ustawa będąca swoistą konstytucją dla sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych (sądy wojskowe, administracyjne czy Sąd Najwyższy działają na podstawie innych przepisów). Ustawa określa, jak sądy są zorganizowane, finansowane, kto nimi kieruje, a kto czuwa nad tym, by cała machina działała sprawnie. Bo sądy, choć niezależne, nie są zawieszone w próżni. Merytoryczny nadzór sprawuje nad nimi Sąd Najwyższy (czyli, mówiąc obrazowo, dba o jakość wydawanych orzeczeń), a administracyjny – minister sprawiedliwości (tzn. dogląda warunków pracy i sposobu zarządzania jednostkami). W tym drugim przypadku wbrew pozorom nie chodzi tylko o zapewnianie sądom odpowiedniej liczby biurek w wyremontowanych budynkach czy właściwej obsady w sekretariatach. Środowisko sędziowskie od lat przekonywało, że ministerialny nadzór to fortel, za pomocą którego politycy mogą wywierać wpływ na to, jak orzekają sędziowie. Bo mając władzę decydowania o podziale pieniędzy czy kontrolowania sądowych statystyk, stają przed pokusą uzależnienia od siebie prezesów sądów o giętkim kręgosłupie. Takich, których symbolem stał się sędzia Milewski. Dlatego też sędziowskie stowarzyszenia opowiadały się za tym, aby nadzór administracyjny nad sądami powszechnymi przejął SN. Ale kolejni szefowie resortu sprawiedliwości nigdy nie zamierzali w tej kwestii ustąpić. Wręcz przeciwnie, raczej sami dążyli do rozszerzenia swojej kontroli nad sądownictwem.

TAK JEST

Również dziś formalnie powołuje ich minister sprawiedliwości, ale tak naprawdę o wyborze takiej, a nie innej osoby decyduje lokalne środowisko sędziowskie. Kandydat na prezesa, żeby się liczyć w rywalizacji o stanowisko, powinien bowiem wcześniej uzyskać pozytywną opinię samorządu. Jeśli nie zdobędzie poparcia wśród miejscowych sędziów, to szanse na zdobycie posady znacząco maleją. Dlatego w praktyce prezesami sądów zostają przeważnie osoby lansowane przez sędziowskie samorządy.

TAK BĘDZIE

Minister sprawiedliwości nie będzie już musiał pytać samorządu sędziowskiego, co myśli o kandydacie na nowego prezesa. Odpowiednią osobę wyłoni wedle własnego uznania i dopiero po formalnej nominacji przedstawi swojego wybrańca sędziom, z którymi temu przyjdzie współpracować. Co więcej, w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie nowych przepisów szef resortu będzie mógł odwołać wszystkich obecnych prezesów sądów w Polsce i wprowadzić na ich miejsce nowych, wskazanych przez siebie. Chyba że jego faworytów zawetuje Krajowa Rada Sądownictwa. W takim przypadku minister będzie musiał się ugiąć i znaleźć nowych kandydatów. Szef resortu uzyska też prawo powołania na prezesa sądu okręgowego sędziego rejonowego, a stanowisko prezesa sądu apelacyjnego będzie mógł obsadzić sędzią okręgowym.

SKUTKI

DLACZEGO TO WAŻNE

Prezes ma w sądzie ogromną władzę – jest służbowym zwierzchnikiem wszystkich pracujących w nim sędziów, więc jego głos jest decydujący we wszelkich sprawach związanych z przydzielaniem spraw czy polityką personalną (np. decyduje o obsadzie stanowisk kierowniczych w swojej jednostce, ma wpływ na przydzielanie nowych stanowisk sędziowskich i wybór kandydatów na prezesów w sądach niższej instancji), a także ocenia jakość i tempo wydawania orzeczeń przez swoich podwładnych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png

Powiązane