Prawidłowa obsada składu orzekającego należy do podstawowych gwarancji procesowych rzetelnego rozpoznania sprawy.
ikona lupy />
Bartłomiej Przymusiński, sędzia / Dziennik Gazeta Prawna
ANALIZA WYROKU
Stan faktyczny
Sprawa dotyczyła trzech sędziów orzekających w sprawie lustracyjnej w II instancji. I tak w styczniu 2015 r. sąd okręgowy (jako sąd I instancji) po rozpoznaniu wniosku prokuratora oddziałowego biura lustracyjnego wydał orzeczenie, w którym stwierdził, że J.S. złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Wśród sędziów był W.N. Prokurator zaskarżył to orzeczenie na niekorzyść osoby lustrowanej. Sprawa trafiła więc do sądu apelacyjnego i przewodniczący wydziału karnego wyznaczył do rozpoznania sprawy skład, w którym (jako sędzia sądu okręgowego delegowany do sądu apelacyjnego) znalazł się W.N. Kiedy jeden z sędziów, przewodniczący wydziału, przygotowywał się do sprawy, zauważył, że W.N. nie może uczestniczyć w postępowaniu, gdyż orzekał w sprawie w I instancji. Polecił kierowniczce sekretariatu przepisanie zarządzenia o wyznaczeniu składu, a w miejsce W.N. wpisanie innego sędziego. Był przekonany, że kierowniczka wykonała polecenie i podpisał nowe zarządzenie bez sprawdzenia. Ponownie jako członek składu wymieniony w nim jednak został W.N. O tym, że nie może orzekać i zostanie zastąpiony sędzia, który zainicjował zmianę, poinformował przed rozpoznaniem sprawy W.N., a także drugiego z sędziów wyznaczonych do składu. Cała trójka pozostawała w przeświadczeniu, że błąd popełniony przy pierwotnym wyznaczeniu składu został już naprawiony. Nadszedł jednak termin rozprawy, w której w składzie orzekającym pojawił się sędzia W. N.
W trakcie rozprawy żaden z sędziów nie zauważył, że polecenie o zmianie składu nie zostało wykonane ani nie sprawdził akt pod kątem prawidłowości wyznaczonego składu. Już po fakcie przewodniczący wydziału karnego sądu okręgowego dopatrzył się nieprawidłowości i zwrócił się do prezesa tego sądu o rozważenie wystąpienia do prezesa sądu apelacyjnego z inicjatywą kasacji. Kasacja została wniesiona przez prokuratora generalnego. Sąd Najwyższy uchylił orzeczenie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Uznał, że orzeczenie wydane w II instancji przez sąd, w którym orzekał sędzia uczestniczący w wydaniu orzeczenia w I instancji, zapadło z obrazą przepisu procedury karnej (art. 40 par. 1 pkt 6 kodeksu postępowania karnego). Takie zaś naruszenie jest bezwzględną przyczyną odwoławczą. Sędzia, który wyrokował w I instancji, był wyłączony z mocy prawa od orzekania na etapie odwoławczym.
Przebiegiem sprawy zainteresował się rzecznik dyscyplinarny. Zainicjował postępowanie wobec całego składu sądu rozpoznającego tę sprawę lustracyjną w II instancji. Żaden z tych sędziów nie był do tej pory karany dyscyplinarnie i wszyscy mieli dobrą opinię w pracy. W.N. był wielokrotnie delegowany do orzekania w sądzie apelacyjnym.
Sąd dyscyplinarny uznał wszystkich trzech sędziów za winnych. Stwierdził przy tym, że jest to przewinienie mniejszej wagi, odstąpił więc od wymierzenia im kary. Wskazał, że regułą powinno być dokładne sprawdzenie, czy sędzia delegowany nie brał udziału w wydaniu zaskarżonego orzeczenia. Błąd ten był jednak wynikiem niedopatrzenia. W konsekwencji zdaniem tego sądu nie było konieczne nakładanie kar dyscyplinarnych. Już sam bowiem udział w postępowaniu dyscyplinarnym w charakterze obwinionych był dla nich dostateczną dolegliwością. Sędziowie się odwołali, argumentując, że przewinienie miało znikomą szkodliwość społeczną.
Sąd Najwyższy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok (wyrok z 8 czerwca 2017 r., sygn. akt SNO 22/17)
Uzasadnienie
SN wyjaśnił, że przewinienie dyscyplinarne polegające na oczywistej i rażącej obrazie prawa może być popełnione przez sędziego wyłącznie w ramach postępowania sądowego i w zasadzie jedynie przez naruszenie takich przepisów, które nie wiążą się z samym orzekaniem, a mają na celu zapewnienie prawidłowego i sprawnego przebiegu sprawy. Obie cechy muszą występować jednocześnie. Aby doszło do popełnienia przez sędziego przewinienia dyscyplinarnego wskutek obrazy prawa, naruszenie musi być zarazem oczywiste i rażące. Za oczywistą obrazę prawa uznaje się błąd łatwy do stwierdzenia, popełniony, mimo że znaczenie naruszonego przepisu nie powinno nasuwać wątpliwości nawet u osoby o przeciętnych kwalifikacjach prawniczych, a jego zastosowanie nie wymaga głębszej analizy. Tak było z naruszeniem przez sędziów art. 40 k.p.k. O tym zaś, czy obraza prawa przez sędziego jest rażąca, decydują oceniane na tle konkretnych okoliczności negatywne skutki naruszenia prawa w sferze interesów uczestników postępowania lub wymiaru sprawiedliwości. Sąd apelacyjny – zdaniem SN – trafnie uznał naruszenie art. 40 par. 1 pkt 6 k.p.k. za jeden z takich przypadków. Wyjątkowo łatwy do uniknięcia błąd wszystkich obwinionych sędziów, dotyczący fundamentalnej normy w katalogu gwarancji rzetelnego procesu, spowodował znaczną przewlekłość postępowania w niezbyt skomplikowanej sprawie, przyczyniając się do tworzenia negatywnego obrazu wymiaru sprawiedliwości w opinii publicznej.
KOMENTARZ
Sędziowie nie są oceniani – te słowa często ostatnio padają z ust polityków. Omawiane orzeczenie pokazuje, jak bardzo drobiazgowa jest ocena pracy sędziów i jak chwila nieuwagi może spowodować daleko idące skutki. W toku zapewne kilkunastu spraw na wokandzie sędziowie przeoczyli, że jeden z nich orzekał w tej sprawie w niższej instancji i nie może rozpoznawać apelacji. Nie był to błąd zamierzony, lecz nieuwaga. Nieuwaga, która ostatecznie nie wpłynęła na treść końcowego orzeczenia, lecz skutkowała koniecznością uchylenia wyroku. W jej wyniku sąd w tym składzie otrzymał wytyk judykacyjny. Dla sędziego jest to poważna ujma na wizerunku. Do tego doszło jeszcze oskarżenie przez rzecznika dyscyplinarnego i ostatecznie stwierdzenie przewinienia dyscyplinarnego.
Chciałbym zwrócić uwagę na dojrzałą i odpowiedzialną postawę przewodniczącego wydziału (i zarazem jednego z orzekających w tej sprawie sędziów), którzy po zorientowaniu się, iż został popełniony błąd, sam o tym fakcie zawiadomił, aby została wniesiona kasacja. Żadna ze stron sama z siebie tego błędu nie zauważyła. Wszystkie skutki popełnionego błędu zostały usunięte. Uważam, że mimo odstąpienia od kary, sędziowie zostali potraktowani surowo.