Za każde 50 centymetrów obwodu usuwanego drzewa zostaną zasadzone trzy nowe rośliny tego samego lub podobnego gatunku. Z taką propozycją wyszedł do parlamentarzystów i resortu środowiska Polski Związek Firm Deweloperskich. Wszystko przy okazji dyskusji nad projektem noweli ustawy o ochronie przyrody mającym zatrzymać masową wycinkę na terenach prywatnych.
Od 1 stycznia 2017 r. każda osoba fizyczna może bez opłat usunąć drzewa lub krzewy, które rosną na jej posesji, jeśli tylko cel całej operacji nie jest związany z prowadzeniem działalności gospodarczej. Efekty nowego prawa widać gołym okiem: puste place, które przez lata były pokryte zielenią. Z przepisów korzystają bowiem również przedsiębiorcy, którzy przed kupnem nieruchomości od osób fizycznych proszą je, aby wpierw wykarczowały działki (albo też czasowo przenoszą własność gruntów na osoby fizyczne). Dzięki temu nie muszą się później starać o pozwolenie na wyrąb i wnosić opłat.
Tę furtkę obejścia ustawy chce teraz zamknąć Prawo i Sprawiedliwość. Zgodnie z projektem każdą wycinkę trzeba będzie zgłosić, a nieruchomości, na której dokonano usunięcia, nie będzie można przez następne 5 lat wykorzystywać na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej.
Reklama
Powyższą propozycję zaraz po ogłoszeniu skrytykowało wielu ekspertów. – Przyjęcie zmian spowoduje niepewność prawną. I ukarze uczciwych obywateli, którzy zgłosili wycinkę, a przez kolejne lata nie będą mogli rozwijać swojego biznesu przy wykorzystaniu posiadanego majątku – mówi Marek Szolc ze stowarzyszenia ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.
Co więcej, projekt nie zmienia nic w zakresie opłat za wycinkę (500 zł za każdy centymetr obwodu usuwanego drzewa, o ile gmina sama nie ustali niższej taksy). W ocenie branży deweloperskiej liczyć się trzeba zatem ze wzrostem kosztów inwestycji mieszkaniowych o ponad 20 proc. Dlatego też deweloperzy apelują, by do projektu wprowadzić – przed koniecznością wnoszenia opłat – bezwzględne pierwszeństwo nasadzeń zastępczych.
„Interpretując przepisy, należy stwierdzić, że opłaty z tytułu usunięcia drzew i krzewów służyć mają zastąpieniu usuwanej roślinności nową, o podobnej charakterystyce” – argumentują.
Zapytaliśmy resort środowiska, co o tym pomyśle myśli, nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.
W ocenie ClientEarth należałoby się natomiast zastanowić nad wprowadzeniem rozwiązania mieszanego.
– Z usunięciem wartościowego drzewa powinien wiązać się obowiązek dokonania nasadzeń zastępczych. Po drugie powinno być to połączone z mniejszą niż dzisiaj opłatą, która szłaby na poczet pielęgnacji zasadzonych drzew. Dawałoby to gwarancję, że usunięte drzewo zostanie trwale odtworzone – podkreśla Marek Szolc.
Etap legislacyjny
Projekt skierowano do I czytania w komisjach