- Tak. Nie zawsze jest to jednak droga skuteczna. Sądy polskie nie są skłonne do przyznania, że zaistniała przewlekłość postępowania i przesądzić o zadośćuczynieniu pieniężnym. Skargi na przewlekłość postępowania sprawdza się jednak w praktyce i w Strasburgu jest teraz mniej spraw, niż było jeszcze cztery lata temu. Są dwa główne typy spraw wnoszonych przez Polaków do Trybunału: przewlekłość postępowania i zbyt długie tymczasowe aresztowania. To jest problem, gdyż nasz kraj częściej, dłużej i chętniej niż inne kraje stosuje tymczasowe aresztowanie. To wymaga zmiany polityki sądów.

• Czy inne państwa nie łamią praw człowieka? Które kraje mają najwięcej na swoim koncie wyroków skazujących przez Trybunał w Strasburgu?

- Polska jest na szóstym miejscu. Ale musimy odróżnić liczbę i jakość przekroczeń prawa. W naszym kraju nie ma przypadków drastycznych, nie jesteśmy znani z pozbawiania życia ludzi czy tortur. Jest bardzo wiele spraw z Turcji związanych z problemem kurdyjskim, które dotyczą złego traktowania i tortur. Są tragiczne sprawy z Rosji powiązane z konfliktem czeczeńskim. Dominują jednak skargi na niewykonywanie orzeczeń sądowych.

Na wokandę Trybunału trafiają problemy związane z dyskryminacją, sprawami socjalnymi, przewlekłością procedury sądowej. Z takich naruszeń słyną Włochy. We Francji zaś skarży się najczęściej procedurę przed sądami administracyjnymi. W krajach naszego regionu pojawiają się zaszłości: rekompensaty za nacjonalizację, reprywatyzacja.

• Czy wyroki Trybunału gwarantują stronie, która wygrywa sprawę, wznowienie postępowania przed sądami krajowymi?

- Nie. Europejski Trybunał Praw Człowieka nie gwarantuje wznowienia postępowań. Jest to szczególnie widoczne w sprawach rodzinnych. Nie ma automatyzmu między korzystnym wyrokiem uzyskanym w Strasburgu a wznowieniem postępowania przed sądem krajowym w sprawie kontaktu z dzieckiem. Trybunał nie może wchodzić w kompetencję sądów powszechnych.