Zakres ustaw związany z prawem budowlanym, nad których nowelizacją pracowało jeszcze w sierpniu ministerstwo, uległ ograniczeniu. Czy głośno zapowiadane zmiany związane z zagospodarowaniem przestrzennym i likwidacją decyzji o warunkach zabudowy nie wejdą w życie?

Przeciwnie. Wyciągając wnioski ze spotkań konsultacyjnych, doszliśmy do przekonania, że wycofanie decyzji o warunkach zabudowy wymaga nowych instrumentów planistycznych – nowego systemu planistycznego. Właśnie m.in. tą kwestią zajmie się powołana w lipcu przez premiera Komisja Kodyfikacyjna Prawa Budowlanego, której przewodniczy prof. Zbigniew Niewiadomski.

Jej zadaniem jest w ciągu dwóch lat wypracować kompleksową regulację procesu inwestycyjnego. Dlatego dalsze prace resortu nad zagospodarowaniem przestrzennym nie miałyby uzasadnienia. Gdybyśmy teraz procedowali nad nowym prawem budowlanym i nowelizacją ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, efekt prac – po, załóżmy, rocznym vacatio legis – nałożyłby się na prace komisji.

Niejako zmuszalibyśmy komisję kodyfikacyjną do poddania się wypracowanym przez resort rozwiązaniom. Wobec tego postanowiliśmy zająć się jedynie tym technicznym prawem budowlanym, które uprości proces budowlany. Tu wypracowane w drodze konsultacji rozwiązania są dla wszystkich jasne i nie budzą wielkich emocji.

Na jakim etapie są dziś prace nad nowelą prawa budowlanego?

We wtorek odbyła się konferencja uzgodnieniowa, na której okazało się, że rozbieżności dotyczących nowej wersji ustawy nie jest wiele. Myślę, że w IV kwartale nowe prawo budowlane zostanie przedstawione Radzie Ministrów. Pod koniec marca ustawa powinna zaś być już gotowa.

Wciąż czekamy jednak na pierwsze posiedzenie Komisji Kodyfikacyjnej, planowane na początek października, która ustosunkuje się również do wypracowanych w resorcie rozwiązań dotyczących nowego prawa budowlanego. Chcemy wprowadzić bowiem takie rozwiązania prawne, które będą mogły potem zostać łatwo implementowane do kodeksu budowlanego.

Zmiany są rzeczywiście potrzebne. Na tle innych państw Polska w zakresie chociażby czasu trwania postępowania inwestycyjnego nie wypada najlepiej.

To prawda, w badaniach Doing Business pod względem szybkości uzyskiwania pozwoleń na budowę Polska plasuje się na odległej pozycji. Problem nie tkwi jednak w okresie od momentu złożenia wniosku do wydania pozwolenia na budowę.

Problemem jest przygotowanie kompletnego i właściwego wniosku. Inwestor, aby uzyskać pozwolenie na budowę, musi mieć inne quasi-decyzje uzgodnieniowe (np. uzgodnienia sieciowe czy dotyczące podłączenia do drogi), które należy zdobyć jeszcze przed złożeniem wniosku.

Chcemy więc uporządkować sprawę liczby tych uzgodnień i maksymalnie uprościć procedurę. Wniosek o pozwolenie na budowę oraz ten dotyczący zgłoszenia robót będzie również znormalizowany. Na druku będą widnieć informacje o tym, jakie konkretnie dokumenty inwestor ma obowiązek przedstawić. W ten sposób uniknie się powszechnych dziś sytuacji, gdy urzędnik kilkakrotnie odsyła inwestora, nakazując mu uzupełnienie wniosku.

Na tym postulaty się kończą?

Nie, jest ich więcej. Chcemy zmienić np. obecnie funkcjonującą zasadę, że na wszystkie budowy wymagane jest pozwolenie na budowę, a tylko w wyjątkowych przypadkach możliwe jest zgłoszenie. Zgłoszenie ma stać się zasadą, a wyjątkiem – pozwolenie na budowę. Zmieni się zasada funkcjonowania nadzoru budowlanego, który nie będzie już nastawiony na kontrolę prewencyjną, lecz następczą. Temu ma służyć m.in. wprowadzenie etapowości dokonywania odbiorów obiektów.

Istotną rzeczą jest też rezygnacja z reglamentacji robót budowlanych. Wszystko, co nie jest budową, a więc wznoszeniem obiektu, będzie uwolnione od decyzji pozwoleń na budowę oraz zgłoszeń. Tym samym np. tynkowanie, wymiana okien czy dachu nie będzie już obarczona obowiązkiem występowania o jakiekolwiek zezwolenia.

Reasumując, resort chce zrobić takie pociągnięcia w prawie budowlanym, które proces inwestycyjny ułatwią, skrócą i dadzą impuls do rozwoju. Z kolei rozwiązania systemowe pozostawiamy Komisji Kodyfikacyjnej.