Jak Pan Minister ocenia zakończoną w zeszłym tygodniu akcję protestacyjną sędziów?

Jak pokazują dane z sądów z całego kraju, w tych dniach większość sesji odbyła się. I za to chciałbym podziękować wszystkim sędziom, którzy mimo protestu części środowiska, pracowali normalnie. Najważniejsze, że dostęp obywateli do wymiaru sprawiedliwości nie został znacząco utrudniony. Choć moim zdaniem każda nie odbyta sesja, z punktu widzenia społeczeństwa i całego sądownictwa, jest sytuacją nie najlepszą. Uważam, że byłoby lepiej gdyby sędziowie korzystali z innych form przedstawiania swoich opinii i poglądów.

Sędziowie chcą w ten sposób zwrócić uwagę na zbyt mały ich zdaniem wzrost wynagrodzeń w 2011 roku.

Sędziowie, jak każde środowisko, ma prawo przedstawiać swoje oczekiwania, także te dotyczące oczekiwań finansowych. Zawsze jednak proszę i apeluję, aby były one przedstawiane w sposób nie uciążliwy dla obywateli, a dni bez wokand niestety – w swojej intencji - są przede wszystkim uciążliwe dla obywatela. Przypomnę, że udało nam się w budżecie na przyszły rok utrzymać prawie czteroprocentowy wzrost wynagrodzeń sędziowskich, który jest efektem przyjętej w 2009 roku regulacji łączącej wynagrodzenia sędziowskie ze wzrostem średniego wynagrodzenia w gospodarce. Być może dla niektórych to kwotowo niewielki wzrost, jest on jednak ważny dla środowiska jako całości. Tylko sędziowie i nauczyciele, jako jedyne dwie grupy finansowane bezpośrednio z budżetu państwa, mogą liczyć na wzrost wynagrodzeń w przyszłym roku. Nie ukrywam, że przy pracach nad projektem budżetu na rok 2011 było to moim priorytetem.

Deklaruje Pan, że sędziowie mają prawo wyrażać swoje poglądy. Środowisko proponują Panu udział w obradach okrągłego stołu. Co Pan na to?

Jestem tym z ministrów sprawiedliwości, który najczęściej spotykał się z przedstawicielami środowiska sędziowskiego. Z całą pewnością nie unikam także rozmów w kontekście najważniejszego projektu z punktu widzenia środowiska, czyli zmiany ustawy prawo o ustroju sądów powszechnych. Wyjątkowo istotna jest dla mnie opinia samych sędziów, dlatego w ostatnich tygodniach rozmawiałem na ten temat z sędziami w ponad 20 sądach w Polsce – od małego sądu rejonowego w Iławie, po największy terytorialnie sąd apelacyjny w Gdańsku.

Jednak nie uwzględnił Pan niektórych postulatów sędziów, jeżeli chodzi o nowelizację prawa o ustroju sądów powszechnych.

Zgodnie z ustaleniami poczynionymi w trakcie konsultacji ze środowiskiem, o czym bardzo wyraźnie i wielokrotnie informowałem w ich trakcie, na etapie prac parlamentarnych do projektu ustawy będziemy wprowadzać zmiany. Dziwi mnie, że biorący udział w konsultacjach o tej deklaracji starają się nie pamiętać, tym samym wprowadzając niepokój w środowisku.

Sędziowie obawiają się jednak, że parlamentarzyści nie wezmą pod uwagę ich postulatów.

Publicznie deklaruję, jakie widzę potrzeby zmian w projekcie. Oczekuję także głosu środowiska sędziowskiego, czy tego typu zmiany uważają za celowe. Będą one miały sens tylko wówczas, gdy zostaną uznane za celowe przez samo środowisko sędziowskie. Jestem pewien, że ze względu także na moje publiczne deklaracje parlament zamieści te poprawki w projekcie.

Dlaczego nie można było tego zrobić wcześniej, zanim projekt trafił do Sejmu?

Specyfika przyjmowania projektów przez rząd jest taka, że są one najpierw akceptowane przez Komitet Rady Ministrów. Projekt zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych po przyjęciu go przez Komitet czekał długo na akceptację ze strony rządu. Tymczasem, gdybyśmy chcieli wprowadzić do niego znaczące zmiany już po przyjęciu go przez Komitet, skutkowałoby to tym, że projekt musiałby ponownie wrócić na posiedzenie Komitetu. Tu nie ma żadnego drugiego dna. Wynika to wyłącznie z techniki legislacyjnej. Warto jednak pamiętać, że już teraz w nowelizacji zostały uwzględnione rozwiązania, których środowisko oczekiwało.

Czy może Pan wymienić te rozwiązania?

To chociażby przywrócenie udziału sędziów rejonowych w kolegium sądu okręgowego, czy wprowadzenie do ustawy zgromadzenia sędziów danego sądu jako podstawowego organu samorządowego. Jest to bardzo istotne, bo równocześnie daliśmy kompetencję temu zgromadzeniu do wskazania kandydata na prezesa sądu. Bardzo wyraźne jest także ograniczenie kompetencji samego ministra sprawiedliwości w zakresie nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów na rzecz prezesów sądów apelacyjnych.

Na czym miałoby polegać to ograniczenie? Przecież minister nadal sprawuje nadzór nad sądami.

Obecnie każdą ze spraw w dowolnym sądzie Ministerstwo może skontrolować, np. w zakresie przewlekłości postępowania sądowego. Świadomie rezygnuję z tej kompetencji i przekazuję ją samemu środowisku sędziowskiemu, a będzie ją wykonywał za ministra prezes sądu apelacyjnego.

Ale nie chce Pan całkowicie zrezygnować z nadzoru nad sądami i przekazać go np. w ręce pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Dlaczego?

Obecny model nadzoru nad sądami nie narusza konstytucyjnej zasady podziału władz. Tak orzekł Trybunał Konstytucyjny. Zadaję sobie jednak pytanie, czy sami sędziowie Sądu Najwyższego chcieliby pełnić role sędziów wizytatorów. Zakres odpowiedzialności i obowiązków wynikających z pełnienia nadzoru administracyjnego nad sądami jest bardzo szeroki. Wpłynęłoby to na strukturę i zasady działania Sądu Najwyższego. Dlatego rozumiejąc potrzebę dyskusji w tym zakresie, jednocześnie zastanawiam się, czy ci, którzy takie propozycje przedstawiają, zdają sobie sprawę z konsekwencji, które płynęłyby ze zmiany modelu nadzoru nad sądami.

Mimo tych ustępstw, o których Pan mówi, w nowelizacji nadal znajdują się najbardziej kontrowersyjne dla sędziów rozwiązania. Chodzi o menadżerski sposób zarządzania sądami oraz oceny okresowe sędziów.

Deklaruję, że w stosunku do pierwotnego projektu będą w tym zakresie wprowadzone daleko idące zmiany. W zakresie tzw. ocen okresowych odejdziemy od pierwotnej propozycji wprowadzenia ocen o charakterze cenzurkowym na rzecz oceny okresowej połączonej z indywidualnym planem rozwoju sędziego, czyli ze szkoleniem sędziów. W przyszłorocznym budżecie wymiaru sprawiedliwości, mimo że będzie to budżet trudny, zwiększamy środki finansowe właśnie na ten cel. Ocena okresowa, dokonywana będzie przez sędziów wizytatorów raz na cztery lata. Ma bowiem być podstawą do propozycji dodatkowych szkoleń dla sędziego w tym obszarze, w którym czuje się mniej swobodnie. Jeżeli natomiast chodzi o menadżerski sposób zarządzania sądami, to jest to model, który w praktyce jest już coraz częściej wykorzystywany na całym świecie. Jako rozwiązanie, które usprawnia zarządzanie sądem jako instytucją. Ma on spowodować, że prezes sądu, który jest sędzią, będzie odciążony od obowiązków administracyjnych i będzie mógł skupić się przede wszystkim na obowiązkach orzeczniczych. Dla każdego sędziego, a przecież tylko oni są prezesami – najważniejszych.