Usługa Google Street View udostępnia w niektórych krajach wirtualny obraz ulic, na których widać także przypadkowe osoby. Czy nie jest to naruszenie prawa do ich prywatności?
Publikacja: 9 marca 2010, 08:24 Aktualizacja: 9 marca 2010, 10:30
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: Chcę być obserwowanym z IP: 89.78.51.* (2010-03-09 09:38)
i czuć się BEZPIECZNIE - to na ZŁODZIEJU czapka GORE.
Obserwować i mieć LOTNE BRYGADY przeciw BANDYTOM.
Nie powinno to być ogólnodostępne w sieci, bo przestaje spełniać swoją rolę - wtedy bandyci wyczają MARTWE POLA.
2: mariola ryczan z IP: 213.25.24.* (2010-03-09 10:26)
Ochrona danych osobowych powinna dotyczyc rowniez osob ktore podajac dane w rejetrze krajowym transplantacji szpiku kostnego i przeszczepu nerki za zycia sa wykorzystywane do innych celi , np. w mobbongu
3: n z IP: 213.25.175.* (2010-03-09 18:29)
Monitoring ulic jesli nie jest wymierzony w dana osobe nie jest zlamaniem czy obejsciem prawa. Ustawa o ochronie danych osobowych. Komisja Europejska ma racje ze powinno sie monitoring ulic utrzymywac tylko przez 6 miesiecy.

Najszybszy wygrywa! Kliknij i wygraj! Wygrałeś nagrodę! – krzyczą reklamy internetowych konkursów. Obiecywany telefon wygrać w nich nie jest łatwo. Za to na pewno uczestnicy mogą spodziewać się telefonów z ofertami marketingowymi.