ARKADIUSZ JARASZEK

W tym roku egzamin konkursowy na aplikacje będzie przeprowadzany według nowych łagodniejszych kryteriów. Czy zmienione zasady pozwalają sprawdzić wiedzę przyszłych prawników?

MACIEJ BOBROWICZ*

Rozwiązywanie testu nie sprawdza predyspozycji kandydata. Chcemy przedstawić rozwiązanie rewolucyjne. Wczoraj Krajowa Izba Radców Prawnych podjęła decyzję o skierowaniu do prac legislacyjnych projektu ustawy, który całkowicie likwidowałby egzamin na aplikacje.

Czy oznacza to, że samorząd radców jest za całkowitą likwidacją egzaminów wstępnych na aplikacje?

Tak. Uznaliśmy, że należy skończyć ze sprawdzaniem wiedzy przed przystąpieniem do aplikacji. Chcemy, aby rozpoczęcie szkolenia na aplikacji było możliwe wyłącznie po złożeniu podania z prośbą o wpis na listę aplikantów.

Skąd taka zmiana poglądów? Przecież od dawna korporacje apelowały, by na aplikacje były przyjmowane jedynie osoby z najwyższą wiedzą, a nie każdy, kto ukończył studia prawnicze.

Jest tylko kilka krajów w Europie, które stosują taką barierę dostępu do świadczenia usług prawnych, podobną do polskich rozwiązań (np. Rumunia, Bułgaria, Irlandia). Pozostałe podjęły decyzje, że absolwent prawa, który chce zdobywać wiedzę na aplikacji, jest przyjmowany bez ograniczeń. Każdy absolwent prawa, ma pewien poziom wiedzy prawnej, potwierdzony dyplomem wyższej uczelni, który upoważnia do rozpoczęcia aplikacji. Wiedza ta musi być wzbogacona o elementy praktyczne i dlatego – to nasza kolejna propozycja – uważamy, żeby już podczas studiów uczono praktycznych umiejętności prawniczych, jak np. sporządzanie prostych umów nazwanych z kodeksu cywilnego. Każdy prawnik po skończeniu studiów musi umieć sporządzić takie umowy.

Czy proponowane rozwiązanie wprowadzenia nieograniczonego dostępu do aplikacji nie oznacza w praktyce jej likwidacji?

Aplikacja nie może zostać zlikwidowana. Występowania przed sądem nie można się nauczyć podczas wykładu. W tym zakresie potrzebna jest więc aplikacja. Aplikacje jako sposób przygotowania do wykonywania zawodu prawnika są dominującym modelem w Europie. Są tylko dwa kraje, w których nie ma aplikacji (Islandia i Estonia).