– Tak. Każdego roku instytucje publiczne w Europie wydają równowartość 16 proc. unijnego PKB. Zwiększony popyt ze strony instytucji zamawiających na produkty uwzględniające aspekty ekologiczne w sposób istotny zwiększa podaż na rynkach usług, dostaw i robót budowlanych przyjaznych środowisku. W niektórych wypadkach przyczyniać się może do powstawania zupełnie nowych rynków. Ekologiczne zamówienia publiczne zachęcają konkurujących ze sobą wykonawców do tworzenia lub rozwijania technologii środowiskowych i poszerzania swojej oferty o produkty ekologiczne.

● Czy polskie przepisy umożliwiają podmiotom gospodarczym na takie formułowanie przedmiotu zamówienia, który uwzględniałby aspekt środowiskowy?

– Polskie przepisy implementują odpowiednie regulacje wspólnotowe i nie stanowią żadnej przeszkody do poszukiwania przez zamawiających rozwiązań ograniczających negatywny wpływ produktów i usług na środowisko. Zdaję sobie jednak sprawę, że wśród zamawiających istnieć może niepewność co do prawych możliwości uwzględniania kryteriów środowiskowych w dokumentach przetargowych. Niemałą rolę w przypadku wdrażania zielonych zamówień publicznych odgrywa też odpowiednie wsparcie polityczne, które w Polsce ciągle jeszcze jest niewystarczające. Brakuje też skoordynowanej wymiany informacji.

● Dlaczego ciągle tak niewiele podmiotów gospodarczych uwzględnia kryteria środowiskowe w procesach zakupowych?

– Wciąż panuje mylne przekonanie, że ekologiczne zakupy są droższe od tych konwencjonalnych. Cena nabycia stanowi jedynie pewien procent ogólnych kosztów, a zatem kierowanie się wyłącznie tym elementem nie daje wymiernego obrazu całokształtu kosztów ponoszonych przez zamawiającego. W dłuższej perspektywie zielone zamówienia publiczne (np. produkty o niższym zużyciu energii) mogą zarówno przynosić realne oszczędności finansowe, jak i przyczyniać się do ochrony środowiska..