Czy informacja jest dobrem publicznym, czy towarem?

- Jeśli informacja zostaje opracowana w taki sposób, że nabiera cech utworu, nie jest to już czysta informacja. Stanowi ona wówczas dobro publiczne. Staje się utworem objętym ochroną prawa autorskiego. Ochronie nie podlega więc informacja jako taka, ale sposób jej opracowania.

Dziś informacja często staje się towarem. Nawet jeśli jej nie sprzedajemy, to uczestniczy w obrocie. Staje się przedmiotem publicznego zainteresowania. To tylko utrwala tezę, że sama informacja nie może być traktowana jako utwór i nie może jako taka podlegać ochronie autorskoprawnej. Stanowi bowiem co do zasady właśnie rodzaj dobra o charakterze publicznym.

Dlaczego informacja może być uważana za dobro publiczne?

- Artykuł 54 konstytucji zapewnia nie tylko wolność wyrażania swoich poglądów, ale także pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Gdy staniemy na stanowisku wyłącznego prawa do dysponowania informacją przez podmiot, który wszedł jako pierwszy w jej posiadanie, dojdziemy do absurdu. Konieczne jest tu zastrzeżenie, że wchodząc w posiadanie niektórych informacji, możemy je rozpowszechniać dopiero po spełnieniu dodatkowych, przewidzianych prawem przesłanek. Tak jest na przykład z informacjami odnoszącymi się do sfery życia prywatnego. To, że ktoś uzyskał wiedzę na temat życia osobistego czy rodzinnego jakiegoś podmiotu, nie daje automatycznego przyzwolenia na publikację. Ta stanie się możliwa, jeśli istnieje zgoda na rozpowszechnienie informacji z tej sfery lub też informacja ta pozostaje w związku z działalnością publiczną osoby, do której się odnosi.

Jak rozgraniczyć informację, która nie podlega ochronie od utworu?

- Czasami rozgraniczenie informacji prasowej od utworu może nastręczać trudności. Decydujące znaczenie ma obecność twórczych elementów w materiale. W zakresie kwalifikacji materiałów jako utworów w rozumieniu prawa autorskiego duże znaczenie odgrywa orzecznictwo sądowe. Przyjęło się, że kroniki wypadków drogowych, notowania giełdowe i walutowe, program telewizyjny czy prognoza pogody nie mają cech utworu. Utworem w rozumieniu prawa autorskiego jest bowiem każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Kwalifikując materiał jako utwór, należy zatem odnaleźć w nim oryginalność czy inaczej mówiąc - pewną nową jakość. Większość artykułów w prasie, z którymi się stykamy, spełnia przesłanki konieczne, aby uznać je za utwory.

Czy zawsze trzeba zgody twórcy na skorzystanie z materiału prasowego?

- Co do zasady nie ma ograniczeń w powielaniu czystych informacji, niekwalifikowanych jako utwór. Jeżeli jednak chcemy sięgnąć po konkretny artykuł, opracowanie czy komentarz, które noszą cechy utworu, pojawia się pytanie, czy potrzebna jest zgoda autora lub innego dysponenta praw autorskich. Prawo autorskie wprowadza tzw. licencje ustawowe - przykłady dozwolonego użytku. Chodzi o przypadki, kiedy nie zawieramy umowy licencyjnej z twórcą, tylko sama ustawa z mocy prawa daje nam uprawnienie do korzystania z utworu bez zgody autora. Taką licencją jest prawo cytatu czy przedruk prasowy z art. 25 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Przepis ten umożliwia szybki przepływ informacji. Wolno rozpowszechniać w celach informacyjnych w prasie już rozpowszechnione sprawozdania o aktualnych wydarzeniach, aktualne artykuły na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne, chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione. Jest to zatem przyzwolenie do tego, żeby można było w celach informacyjnych przedrukować nawet cały artykuł bez zgody autora. Nie oznacza to jednak, że twórca zostaje pozbawiony możliwości dochodzenia stosownego wynagrodzenia za korzystanie z jego utworu. Warto zauważyć fakt, że prawo wymaga, aby przy przedruku podać imię i nazwisko autora oraz źródło, z którego materiał został zaczerpnięty.

Jakie zagrożenie niesie za sobą przejmowanie informacji?

- Szybkość obiegu informacji sprawia, że czasami podawane są informacje niesprawdzone. Co do zasady w prawie polskim przyjmuje się, że jeśli za podawaniem nieprawdziwych informacji idzie naruszenie czyichś dóbr osobistych, powielający informację także ponosi odpowiedzialność. Samo podanie źródła nie zwalnia z obowiązku sprawdzenia prawdziwości informacji. Orzecznictwo sądowe łagodzi jednak to restrykcyjne podejście i określa takie sytuacje, kiedy podmiot cytujący będzie zwolniony z odpowiedzialności. W szczególności będziemy mieli tu do czynienia z rzeczywistym cytatem, odnoszącym się do kwestii o charakterze publicznym.

MARIA ŁOSZEWSKA-OŁOWSKA

doktor, kierownik Podyplomowych Studiów Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej; specjalista z dziedziny prawa prasowego i autorskiego