• Kiedy ruszy pierwsza publiczna platforma aukcyjna do przeprowadzania przetargów na zamówienia publiczne?

- Planujemy uruchomić ją 26 stycznia. Na początek udostępnimy platformę do przeprowadzania licytacji elektronicznych. W lutym oddamy użytkownikom moduł dotyczący aukcji elektronicznej, czyli dogrywki przy tradycyjnych przetargach.

• Z jakiego powodu to opóźnienie. Platforma miała ruszyć do końca 2008 r.?

- Cały czas ją testujemy. To poważne przedsięwzięcie i nie chcemy udostępniać systemu w pośpiechu. Zasadnicze znaczenie ma to, by oddać użytkownikom sprawdzony i sprawnie działający system.

• Czy publiczna platforma będzie stanowiła konkurencję dla platform komercyjnych?

- Nie przeciwstawiałbym tej platformy innym platformom prywatnym. To są zupełnie różne instrumenty. Platformy komercyjne oferują przeprowadzenie całej procedury za zamawiającego. My natomiast proponujemy instrument, w którym zamawiający sam będzie dokonywał czynności w postępowaniu, na przykład będzie dopuszczał wykonawców do systemu.

• Korzystanie z platformy publicznej będzie bezpłatne, natomiast za dostęp do platform komercyjnych urzędy muszą płacić. Czy to zdecyduje o powodzeniu platformy publicznej?

- Najważniejsze jest, aby urzędnicy zaczęli korzystać w szerszym zakresie z e-przetargów. Drugorzędne znaczenie ma to, z jakiego instrumentu zamawiający będą korzystali: czy to będzie robione za pomocą platform prywatnych czy publicznej.

• Ile kosztowało przygotowanie platformy?

- Mniej niż 14 tys. euro.

• A co będzie, jeśli mimo zachęt urzędnicy wciąż będą wybierać tradycyjne papierowe przetargi?

- Na to nie mamy wpływu. Staramy się zmienić ich podejście. Ale oczywiście nie można zmusić urzędników do elektronicznych metod udzielania zamówień. Prawo pozostawia wybór ścieżki zamawiającemu. My możemy udrożnić procedury prawne, odformalizować postępowania i uruchomić platformę. Decyzja należy do zamawiających.

• Jednak w stołecznym Ratuszu wewnętrznymi aktami prawnymi nałożono obowiązek stosowania e-przetargów przy pewnych kategoriach dostaw i usług. Jak pan ocenia tę praktykę?

- Ja mogę tylko popierać takie przedsięwzięcia. To nic innego jak promowanie trybów zapewniających jawność i konkurencję. Im więcej takich inicjatyw, tym lepiej. Ale korzystanie z tych metod jest prawem, a nie obowiązkiem zamawiającego. Podstawową barierą przy e-przetargach jest mentalność urzędników. Dlatego duży nacisk UZP kładzie na edukację i szkolenia.

• Czy kolejnym krokiem powinno być wprowadzenie ustawowego obowiązku korzystania przez urzędników z e-przetargów przy pewnych zleceniach?

- Nie jestem zwolennikiem nakładania takiego obowiązku na zamawiających. To ma być ich wybór.

• Czy UZP sam będzie korzystał z tego systemu?

- Oczywiście. Planujemy dać przykład i przeprowadzić jako jedno z pierwszych postępowań przetarg na materiały biurowe. Zamawiający powinni zaczynać stopniowo korzystać z e-przetargów. W pierwszej kolejności, aby przełamać opór, warto przeprowadzić postępowanie o mniejszym znaczeniu, a potem w zależności od doświadczeń większe i bardziej złożone kontrakty.