Donos na siebie

Problem upubliczniania przez Komisję Europejską lub zachowywania w tajemnicy informacji ujawnionych przez przedsiębiorcę w programie leniency pojawił się w sprawie spółek Akzo Nobel z Holandii i ze Szwecji.

Trzy Akzo Nobel doniosły bowiem KE na siebie i na czternaście innych przedsiębiorców, ujawniając dane na temat kartelu, jaki zawiązały na rynku nadtlenku wodoru i nadboranu sodu.

Chciały dzięki temu uzyskać zwolnienie z grzywny lub choćby jej obniżenie. Pięć lat temu Komisja, uznawszy wartość dostarczonego materiału dowodowego, obniżyła nałożoną na współpracujące spółki grzywnę o 40 proc. Zażądała od nich wszystkich jedynie 25,2 mln euro.

Gdyby nie pewność poufności danych, przedsiębiorcy nie współpracowaliby w programie łagodzenia kar

Jednocześnie jednak KE opublikowała ograniczoną wersję swojej decyzji i zapowiedziała ogłoszenie poszerzonego dokumentu – w trosce o zachowanie przejrzystości – jak to określili jej urzędnicy. Zainteresowane spółki sprzeciwiły się tej decyzji.

Przed europejskim Sądem Pierwszej Instancji dowodziły, że publikacja szczegółów dotyczących kartelu wyrządzi im poważną i nieodwracalną szkodę. Może bowiem pomóc poszkodowanym przez zmowę zebrać dowody i pozwać Akzo Nobel o naprawienie szkody.

Poza tym wszystkie trzy zainteresowane spółki dowodziły, że żywiły uprawnione wcześniejszą praktyką Komisji oczekiwania, że dostarczone przez nie dobrowolnie informacje zostaną potraktowane poufnie.

Dlatego wniosły nie tylko o nakazanie Komisji powstrzymania się od publikacji szerokiej wersji antykartelowej decyzji, lecz także o zakazanie KE udzielania zezwoleń na dostęp do wszelkich informacji zgromadzonych w tej sprawie.

Zabezpieczenie wniosku

Sąd Pierwszej Instancji orzekł więc na razie o zabezpieczeniu wniosku przedsiębiorców przez zastosowanie środków tymczasowych. Uznał bowiem, że postępowanie główne, które rozstrzygnie meritum sprawy, musi prowadzić do przeanalizowania kilku złożonych kwestii prawnych.

Swoje rozstrzygnięcie sąd uzasadnił tym, że gdyby spółki nie uzyskały zawczasu ochrony przez zawieszenie wykonania jej decyzji, to w razie orzeczenia o jej uchyleniu wykonanie wyroku nie miałoby już sensu. To, przed czym spółki się bronią, ziściłoby się już wcześniej. We wszelkich postępowaniach zabezpieczających chodzi o to, by zaskarżona sytuacja była odwracalna, a decyzja sądu – skuteczna.

Wniosków tych nie podważa nawet okoliczność, że publikacja spornych informacji prawdopodobnie nie pozbawiałaby skarżących prawa do domagania się stwierdzenia nieważności inkryminowanej decyzji. Każda inna wykładnia, która uzależniałaby dopuszczalność skargi od ujawnienia przez Komisję zakwestionowanych informacji – a zatem od stworzenia przez nią faktu dokonanego – pozwalałaby jej na uniknięcie kontroli.

To zaś byłoby niezgodne z prawem wspólnotowym, tak samo jak uczestnictwo w kartelu. Dlatego interes Komisji powinien ustąpić pierwszeństwa interesowi broniących się przed ujawnieniem poufnych informacji przedsiębiorców.

Osobną kwestią do rozważenia przez sąd w postępowaniu głównym jest argument Komisji, że uczestnikom zmowy nie należy się więcej niż możliwość obniżenia kary. Niemniej sąd uznał, że gdyby w ten sposób dochodziło do naruszenia pewności prawa do ochrony informacji przekazanych dobrowolnie, a więc poufnych, to w przyszłości ani zainteresowane w tej sprawie spółki, ani inni przedsiębiorcy nie współpracować z Komisją w programie łagodzenia kar.

Postanowienie prezesa Sądu Pierwszej Instancji w sprawie T-345/12 R.