Ten precedensowy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie może zmienić powszechną praktykę odmawiania dostępu do map topograficznych opracowanych przez GUGiK. Z wnioskiem o dostęp do plików z planami Warszawy wystąpił twórca serwisu internetowego www.dobraulica.pl.

Chodziło o ponowne wykorzystanie informacji publicznej, które przed rokiem wprowadzono do polskich przepisów, precyzując, że może to służyć także celom komercyjnym. Jednocześnie ustawa o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.) przesądziła, że co do zasady informacja powinna być udzielana bezpłatnie.

GUGiK odmówił, uznając, że zgromadzone w jego bazach danych mapy nie stanowią informacji publicznej. Powołał się na ustawę – Prawo geodezyjne i kartograficzne (Dz.U. z 2010 r. nr 193, poz. 1287 z późn. zm.), która przewiduje odpłatne udostępnianie danych. Ich przekazanie wstępnie oszacowano na 300 tys. zł.

Unia chce ułatwić korzystanie z danych
W Komisji Europejskiej trwają prace nad nowelizacją dyrektywy w sprawie ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego. Ma ona sprawić, by dane były łatwiej dostępne także do celów komercyjnych. Według szacunków roczna wartość ponownego wykorzystania informacji publicznych może wynosić nawet 40 mld euro.

Sąd administracyjny nie miał jednak wątpliwości, że zgromadzone przez GUGiK mapy topograficzne stanowią informację publiczną i podlegają udostępnieniu.

– Przez pojęcie map rozumiemy opracowania kartograficzne. Są to dokumenty zatwierdzone i przekazane do Państwowego Zasobu Geodezyjnego i Kartograficznego. Wykazują wszystkie cechy dokumentów urzędowych, a więc podlegają ustawie o dostępie do informacji publicznej – uzasadnił wczorajszy wyrok sędzia sprawozdawca Sławomir Antoniuk.

Nie przesądził natomiast, przynajmniej wprost, kluczowej kwestii – odpłatności za udostępnienie map. Zwrócił uwagę, że pomocne w rozwiązaniu tego problemu może być sięgnięcie do uzasadnienia projektu nowelizacji, który uregulował ponowne wykorzystanie informacji publicznej.

– Fundamentalnymi zasadami wynikającymi z art. 23b ustawy jest udostępnianie jej bez ograniczeń i bezpłatnie – zaznaczył sędzia.

Ustawa przewidziała wyjątek od tej zasady, ale tylko gdy przygotowanie informacji wiązałoby się z dodatkowymi kosztami. Nawet wówczas ewentualne opłaty nie mogą przewyższać tych kosztów.

Sąd przyznał, że w ustawie – Prawo geodezyjne i kartograficzne przewidziano odpłatne udostępnianie danych.

– Jest to więc rozwiązanie mniej korzystne dla obywatela – zaznaczył sędzia Sławomir Antoniuk, zwracając uwagę, że przepisy dotyczące ponownego wykorzystania są nowsze, co mogłoby sugerować ich pierwszeństwo przy dokonywaniu wykładni.

Obecny na ogłoszeniu wyroku przedstawiciel GUGiK nie chciał komentować rozstrzygnięcia ani przesądzać, czy będzie od niego kasacja. Jeśli urząd na to się nie zdecyduje, będzie musiał wydać decyzję o udostępnieniu informacji publicznych. Otwarta pozostaje wciąż kwestia, jakiej opłaty sobie za to zażyczy.

Będzie to miało olbrzymie znaczenie dla innych serwisów internetowych, które mogą chcieć pójść w ślady DobraUlica.pl. Dzisiaj najczęściej korzystają z map powszechnie dostępnych w sieci. Tyle że są one bez porównania mniej dokładne niż te posiadane przez GUGiK.

Przedstawiciele Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej, które jako organizacja społeczna uczestniczyło w procesie, nie kryją satysfakcji z orzeczenia.

– Pokazuje ono dobitnie, że mapy tak jak wszystkie inne materiały wytworzone za publiczne pieniądze powinny być dostępne dla obywateli. Okazuje się, że lansowane przez niektórych sędziów tezy o nadużywaniu tego prawa nie mają pokrycia w rzeczywistości. Gdyby urzędy bezpodstawnie nie odmawiały dostępu, to obywatele nie musieliby chodzić do sądów – komentuje Krzysztof Izdebski z Centrum.

ORZECZNICTWO
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 24 października 2012 r., sygn. akt II SAB/Wa 245/12.