Przegapiony termin

Zygmunt G. złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Prokurator jednak umorzył postępowanie, a pokrzywdzony poskarżył się na taką decyzję śledczego i sąd rejonowy przekazał sprawę do dalszego prowadzenia. Prokurator jednak ponownie umorzył postępowanie.

W tej sytuacji pokrzywdzony, zgodnie z art. 55 par. 1 kodeksu postępowania karnego, mógł w ciągu miesiąca wnieść subsydiarny akt oskarżenia do sądu. Pismo to jednak musi być sporządzone przez adwokata lub radcę prawnego, dlatego wystąpił o ustanowienie pełnomocnika z urzędu.

Adwokat powiadomiony został o możliwości wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia w imieniu pokrzywdzonego już po wymaganym terminie. I tu pojawił się problem, gdyż zgodnie z przepisami termin ten jest nieprzywracalny, bez względu na okoliczności jego uchybienia.

Sąd odmówił więc dopuszczenia pokrzywdzonego do udziału w postępowaniu w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Pełnomocnik Zygmunta G. wniósł więc skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego.

– Nieprzywrócenie terminu, zwłaszcza gdy nastąpiło bez winy pokrzywdzonego, jest niezgodne z konstytucją, która zapewnia każdemu prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy przez właściwy, niezależny, niezawisły i bezstronny sąd – przekonywał na rozprawie przed TK.

Takiego zdania był też rzecznik praw obywatelskich, wnosząc o uznanie przepisu za niezgodny z konstytucją. W sprawie zajęli również stanowisko przedstawiciele Sejmu i prokuratora generalnego. Ich zdaniem jednak przepis jest konstytucyjny.

Liczą się wymogi

Jednomyślności w tej materii nie ma nawet w orzecznictwie TK. W wyroku z 2001 r. (sygn. akt SK 10/00) uznał, że pokrzywdzony nie ma prawa inicjowania postępowania karnego. Natomiast w 2004 r. (sygn. akt SK 038/03) orzekł, że pozbawienie pokrzywdzonego możliwości udziału w postępowaniu sądowym jest niezgodne z konstytucyjnym prawem do sądu.

Wczoraj z kolei trybunał rozstrzygnął, że nieprzywracalność terminu do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia nie narusza zasady sprawiedliwego sądu. W centrum zasad procedury karnej stoi bowiem oskarżony. Postępowanie karne co do zasady tylko w niewielkim stopniu dotyka interesów pokrzywdzonego.

Przyznane mu zostały jedynie pewne uprawnienia kontrolne wobec decyzji oskarżyciela publicznego: zażalenie na odmowę wszczęcia czy umorzenie postępowania, a także prawo wnoszenia skargi subsydiarnej, o ile spełni przewidziane dla niej wymogi. A w badanej sytuacji nie zostały one dochowane.

Zdanie odrębne zgłosiła sędzia Teresa Liszcz. Jej zdaniem przesłanki wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia są zaporowe i należałoby uznać niekonstytucyjność przepisu.

– Procedura karna nastawiona jest na ochronę praw oskarżonego. TK miał okazję to zmienić, ale z niej nie skorzystał – powiedziała.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 25 września 2012 r., sygn. akt SK 28/10.