Sprawa dotyczyła rejestracji samochodu Volkswagen Touran. Starosta odmówił rejestracji, ponieważ pojazd został skompletowany poza wytwórnią z elementów pochodzących z dwóch różnych pojazdów tej samej marki. W ocenie organu załączona do wniosku o rejestrację pojazdu umowa kupna-sprzedaży nie stanowi dowodu własności auta, lecz jest jedynie dokumentem potwierdzającym prawo własności części pojazdu.

Posiadacz auta złożył odwołanie od decyzji, a następnie skierował sprawę do sądu. Podtrzymał swoje stanowisko, że starosta niesłusznie odmówił rejestracji auta. Argumentował, że nawet opinie biegłego potwierdzają, że zamontowane części w samochodzie nie wpływają na jego tożsamość. Z innego pojazdu pochodzą jedynie elementy karoserii i wyposażenia.

Sąd wojewódzki uchylił decyzję organu. Według sądu, można by dojść do absurdu, że nawet niewielki element, np. szyba czy lusterko, zamontowany pozafabrycznie zmieniają tożsamość pojazdu. I jeśli organ miałby wątpliwości, to mógłby odmówić rejestracji pojazdu do czasu wykazania własności tych elementów.

Sprawa trafiła do NSA, przed którym SKO podtrzymało swoje stanowisko. Powołało się na ustalenia policji, że niektóre elementy pochodzą z pojazdu, który został skradziony. Ponadto firma ubezpieczająca samochód zawarła z właścicielem skradzionego pojazdu umowę przeniesienia własności pojazdu. Tym samym faktycznie auto stanowi współwłasność wnioskodawcy oraz tej firmy ubezpieczeniowej. Umowa sprzedaży dowodzi więc tylko własności części pojazdu.

NSA oddalił skargę kolegium. Sąd podkreślił, że umowa ta stanowi dowód własności. Ponadto organy powinny wziąć pod uwagę przepisy kodeksu cywilnego, że jeżeli jedna rzecz ma wartość obiektywnie większą niż jej części, tylko ona zachowuje swój byt prawny. Pozostałe rzeczy mniejszej wartości stają się częściami składowymi. W efekcie właścicielem całości staje się właściciel rzeczy o znacznie większej wartości.

Wyrok NSA z 4 września 2012 r., sygn. akt I OSK 1185/11.