Anna Cz. była dyrektorem schroniska dla zwierząt, a Zdzisław L. prezesem fundacji z nim związanej. W styczniu 2008 r. w tygodniku „Polityka” ukazał się artykuł „Cicho w Krzyczkach”, w którym autorka pisała o fatalnym traktowaniu zwierząt, znęcaniu się nad nimi, uśmiercaniu. Opublikowano w nim także dane osobowe obu tych osób i podano informacje o toczącym się przeciwko nim postępowaniu karnym. Anna Cz. i Zdzisław L. pozwali po tym „Politykę” – wydawcę i jej redaktora naczelnego – o ochronę dóbr osobistych. Żądali zamieszczenia w tygodniku oświadczenia z przeprosinami o określonej treści i zadośćuczynienia. Były to dwa pozwy, ale sąd je połączył w jedną sprawę.

Solidarne zadośćuczynienie

Sąd I instancji uwzględnił powództwo. Jeśli chodzi o zadośćuczynienie, to zasądził je solidarnie w wysokości 35 tys. zł dla każdego powoda. Ustalił, że w artykule podano dane osobowe jego bohaterów, informacje nieprawdziwe, jak również informację o toczącym się przeciwko nim postępowaniu karnym. Żaden z powodów nie wyraził zgody na podanie tych danych. Pozwani bronili się tym, że w prasie lokalnej ukazał się wywiad ze Zdzisławem L., w którym podano jego dane, ustosunkowywał się on także do prowadzonego postępowania, ale dziennikarka z „Polityki” zgody takiej nie uzyskała. Nie zwracała się także o zgodę do powódki. Z art. 13 ust. 2 ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe (Dz.U. nr 5, poz. 24 ze zm.) wynika, że nie wolno publikować w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, chyba że wyrażą na to zgodę. Tu czytelnicy z całej Polski jeszcze przed procesem dowiedzieli się o sprawie, a sposób zaprezentowania jej przesądzał o wyniku. Pozwani odwołali się, a sąd II instancji zmienił wyrok o tyle, że zadośćuczynienie obniżył do 15 tys. zł dla każdego. Stwierdził, że na publikację danych osobowych wymagana jest zgoda zainteresowanych. Wywiad w lokalnym tygodniku nie oznacza zgody na publikację w innym piśmie.

Od tego wyroku, ale w części dotyczącej tylko Zdzisława L., pozwani wnieśli skargę kasacyjną. Twierdzili, że udzielenie wywiadu oznaczało, że zgodził się on, by fakty, o których mówił, jak również to, jak się nazywa, dotarło do wiadomości publicznej. Zarówno pozwani, jak i dziennikarka działali w dobrze pojętym interesie społecznym.

W interesie społecznym

Sąd Najwyższy oddalił skargę. W ustnych motywach wyroku podkreślił, że zgoda na ujawnienie danych osobowych może być udzielona także przez czynności dorozumiane. Ale trzeba to oceniać każdorazowo w kontekście konkretnej sprawy. W art. 13 prawa prasowego ustawodawca wyraźnie powiedział, że gdy toczy się postępowanie sądowe, na opublikowanie danych osobowych musi wyrazić zgodę osoba, przeciwko której postępowanie się toczy. Media mogą informować o zdarzeniach, faktach, ale ta sprawa dotyczy dóbr osobistych chronionych w art. 13 prawa prasowego. Inny jest wymiar wywiadu, nad którym udzielający go ma kontrolę, a inny odmiennej formy publikacji, a z taką mamy do czynienia w wypadku „Polityki”. Poza tym w środowisku lokalnym żyją ludzie, którzy albo się znają, albo coś o sobie wiedzą, a więc ich reakcja jest inna.

SYGN. AKT II CSK 410/10