Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał wczoraj skargę dotyczącą zasad publikacji odpowiedzi lub sprostowania oraz odpowiedzialności karnej za odmowę publikacji. Ogłoszenie wyroku zostało odroczone do 1 grudnia. Sędziowie mieli bowiem wątpliwości, czy usunięcie z prawa prasowego sankcji karnej nie spowoduje także wyeliminowania obowiązku publikacji sprostowań.

Wniosek do trybunału skierował rzecznik praw obywatelskich w związku z kilkoma procesami szefów pism. Jedną ze spraw była sprawa Jarosława Sroki, byłego redaktora naczelnego m.in. „Gazety Prawnej” i „Pulsu Biznesu”. Jarosław Sroka został skazany prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie w 2007 r. za odmowę publikacji sprostowania w „Pulsie Biznesu”. Sprawa Sroka przeciwko Polsce została niedawno przyjęta do rozpoznania przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Zgodnie z prawem prasowym redaktor naczelny ma obowiązek bezpłatnego opublikowania rzeczowego i odnoszącego się do faktów sprostowania nieprawdziwej lub nieścisłej wiadomości albo rzeczowej odpowiedzi na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym. Są też wskazane przesłanki odmowy sprostowania lub odpowiedzi. I tak redaktor naczelny może nie zamieszczać sprostowania, gdy zawiera ono treść karalną lub narusza dobra osób trzecich lub zasady współżycia społecznego. Rzecznik praw obywatelskich wskazał we wniosku do TK, że konstrukcja instytucji sprostowania, ze względu na brak szczegółowej definicji oraz nieprecyzyjne określenie okoliczności, w których redaktor naczelny ma obowiązek zamieszczenia sprostowania, przeczy gwarancjom wolności słowa.

Za niekonstytucyjną RPO uznał również sankcję karną, która grozi za odmowę opublikowania sprostowania lub odpowiedzi bądź też opublikowanie ich wbrew warunkom określonym w ustawie (grzywna lub kara ograniczenia wolności).

Z wnioskiem rzecznika zgodził się reprezentujący prokuratora generalnego prokurator Wojciech Sadrakuła. – Przepis karny jest niekonstytucyjny. Wystarczy usunąć artykuł mówiący o sankcji, a naruszenie prawa może być dochodzone na drodze cywilnej, a nie w sądzie karnym z udziałem prokuratora – mówił podczas wczorajszej rozprawy prokurator Sadrakuła.