Wiesława Ł. zawarła z Grzegorzem S. umowę zamiany mieszkań. Jej przedmiotem było spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu o powierzchni ok. 74 mkw. Wiesławy Ł. i prawo najmu mieszkania o pow. ok. 31 mkw. Grzegorza S. W wyniku zamiany Grzegorz S. miał też dopłacić 18 tys. zł. Gdy zapłacił tylko 9 tys. zł, kobieta doszła do wniosku, że została podstępnie oszukana.

Grzegorz S. nie dość, że wszystkiego nie zapłacił, to wykorzystał jej niedoświadczenie, jego mieszkanie było w gorszym stanie technicznym, a spółdzielnia zaraz przelała na jego konto jej wkład mieszkaniowy. Została więc bez połowy pieniędzy i bez wkładu, dlatego wystąpiła do sądu o unieważnienie umowy i eksmisję.

Intencje nie były czyste

Sąd I instancji powództwo oddalił. Uznał, że nie ma podstaw do uznania, że powódka działała pod wpływem błędu ani że umowa jest sprzeczna z prawem lub zasadami współżycia społecznego. Wiesława Ł. odwołała się, a sąd II instancji powództwo uwzględnił i umowę unieważnił. Podstawą było zastosowanie instytucji wyzysku, czyli art. 388 par. 1 kodeksu cywilnego. Świadczenia stron były nieadekwatne, a intencje Grzegorza S. nie były czyste, co wynika z okoliczności sprawy.

Sfałszowane dokumenty

Jego matka pracowała w zrzeszeniu prywatnych nieruchomości, przed zawarciem umowy sfałszowała jeden z dokumentów, tzn. podpisała się na nim jako powódka, a zaraz po zrealizowaniu umowy pozwany spakował rzeczy kobiety i przewiózł je do swojego mieszkania.

Od tego wyroku skargę kasacyjną wniósł pozwany. Zarzucał przede wszystkim błędne zastosowanie instytucji wyzysku, a zatem orzekanie przez sąd apelacyjny ponad żądanie pozwu. Powódka nie podnosiła bowiem zarzutu wyzysku.